#j7aOg

Jakiś czas temu zakończyłam długi związek, błąkałam się po różnych forach, szukając czegoś, czym mogłabym zająć sobie głowę. Wpadłam tam na pewną osobę, byłam bardzo zamknięta, przez wcześniejsze doświadczenia wokół mnie powstała dość gruba skorupa. Z czasem udało mu się do mnie dostać. Od niedawna tworzymy (tak mi się zdaje) dobrą parę. Zawsze śmiałam się, że to niemożliwe, żeby z kimś się tak dobrze rozumieć, wiem, że mogę na niego liczyć niezależnie od tego, co się stanie. Czuję się naprawdę bezpieczna i wiem, że nie muszę nikogo udawać. I mogłabym tak godzinami, jakie to szczęście mi się trafiło, ale ja nie o tym.
Mam wrażenie, że mam w sobie jakieś zaburzenie, które niejednokrotnie wystawiło tę znajomość na próbę. Mianowicie od zawsze lubiłam seks, nigdy nie widziałam w tym nic nadzwyczajnego, bo przecież to przyjemność, z której warto korzystać i nie zastanawiałam się, jakie mogą być tego konsekwencje. Kiedy zaczęłam robić się bardziej świadoma, zaczęłam zastanawiać się, czy nie staję się nimfomanką, może nie konkretnym jej wzorem, ale jednak sporo rzeczy na to wskazywało. Jesteśmy związkiem na odległość, więc nieraz pozwalaliśmy sobie na sprośnie rozmówki, nakręcało mnie to, że on czuje ochotę, a ja byłam ciągle głodna wrażeń, no i zauważyłam jego „wow, podoba mi się, że mam taką kobietę, która nigdy mi nie odmówi”. Na początku faktycznie tak było, rozumiałam, że jako mężczyzna nie jest w stanie raz za razem, więc cierpliwie czekałam, mimo że w środku aż rozrywało mnie z pożądania. Zawsze tak zaczynaliśmy i kończyliśmy dzień, w międzyczasie kiedy znalazła się jakaś przerwa też.

Niedawno budząc się, próbowałam go dotknąć i odepchnął moją rękę, poczułam złość, ale starałam się to zdusić w sobie, ale kiedy to się powtórzyło, zaczęłam się zastanawiać. Szukałam różnych rad w internecie, bo wstydziłam się powiedzieć o tym na głos. Chciałam walczyć z tym, że czuję nieodpartą chęć na zbliżenie. Zrobiłam to z myślą o nim, nie chciałam go stracić tylko dlatego, że jestem „niewyżyta”. Niestety nie zdawało to egzaminu. Powiedziałam mu o próbie poskromienia tego, jednak nie był zadowolony i powiedział, że uwielbia to we mnie. Jednak wciąż widziałam, że czasem to dla mnie go za dużo (potrafiłam rzucić niemiły tekst, kiedy nie wyszło albo całkiem się obrazić). Martwiłam się o nas. Bałam się, że to nie jest normalne. Od ponad miesiąca wszystko zmieniło się o 180°, teraz nie czuję już żadnego pożądania ani chęci. On obwinia się za to i uważa, że przestał mnie już interesować w tych sprawach, choć wcale tak nie jest. Stało się to, mimo że nie chciałam. Ciężko mi, bo nie wiem co jest ze mną nie tak.
KurzaStopa Odpowiedz

Najważniejszym organem seksualnym jest mózg.
Miałaś przekonanie, że jest super i było super. Potem nabyłaś przekonania, że jesteś niechciana albo nienormalna i przestałaś odczuwać podniecenie. Da się wrócić do poprzedniego stanu tak samo, jak dało się dojść do takiego jak teraz.

Z mojego życia: kiedy poznałam mojego obecnego mężczyznę, miałam awersję, wręcz odrazę do seksu. On z kolei był niesamowicie napalony.
Nie zgraliśmy się. On się męczył z moim strachem, ja się męczyłam z jego naciskaniem.
Po kilku miesiącach stracił popęd. W głowie mu się przestawiło i zaczął seks odbierać tak, jak ja na początku. To był moment bardzo trudny, ale dał nam możliwość wziąć oddech. Dużo rozmawialiśmy. Odkrywaliśmy.
Po roku drobnych kroczków powiedziałam mu, że zaczęłam mieć potrzeby seksualne. Pierwszy raz w życiu. Po kolejnych kilku miesiącach jego popęd wrócił. Ja chcę, więc on też chce. Głęboko w głowie.

Teraz jest czas na ruch twojego chłopaka. Wytłumacz mu, jak się czujesz i z czego to wynika. On będzie chciał to ratować. Pokaże ci, że jesteś chciana, poczujesz się chciana i z czasem zacznie wszystko działać jak trzeba.

HansVanDanz Odpowiedz

Pierwsze zauroczenie, hormony buzują. Potem przychodzi proza życia. Seks jest fajny, ale nie jest priorytetem.
Nie brzmi to jakoś nietypowo.

anonimowe6692 Odpowiedz

Tzw faza miesiąca miodowego w kontekście seksualnym się skończyła i tyle. Na początku związku zawsze jest ten seks jest bardzo intensywny, miałam właściwie ze swoim obecnym mężem ten sam problem, przez pierwsze 3-4 miesiące on już fizycznie nie dawał rady, były takie dni, kiedy incijowałam zbliżenie 4 razy dziennie. Po czasie się to uspokoiło, teraz zdarzają się okresy, że miesiąc w ogóle nie uprawiamy seksu, bo w danym okresie jest tyle stresu i rzeczy do ogarniania, że żadne z nas nie ma do tego głowy. Tak jak pisze HansVanDanz proza życia.

wyzwolonaa Odpowiedz

Dużo kobiet tak ma, ja na przykład radzę sobie zmieniając partnerów

coztegoze2 Odpowiedz

Po prostu idź do seksuologa i o tym porozmawiaj.

Dodaj anonimowe wyznanie