#iz54V
- Dzień dobry, tu XYZ, znalazłam ten telefon, z kim mam przyjemność?
- Witam, aaa to syna telefon.
- Rozumiem, ale z kim mam przyjemność?
- Z jego mamą.
(...)
- Przepraszam, ale nie mam transportu, czy mogłaby pani podać mi ten telefon?
- Ok, to gdzie go dostarczyć?
- A mogłaby pani do mnie do domu?
- Eh, w porządku, to gdzie pani mieszka?
- No, przecież, że w mieście ABC (w którym się znajdujemy).
- Eh, ale gdzie?
- No mówię, że w ABC.
- Tak zdaję sobie sprawę, ale mi chodzi o adres pani domu...
- Pani jest bezczelna!
Ręce i cycki opadają.....
Powiedziałam, że chyba się nie dogadamy i telefon jest do odebrania na komendzie.... O masakra.
Ja też kiedyś znalazłem telefon. Od razu piszę sms do "mama":
- Dzień dobry, właśnie został znaleziony telefon w miejscu XYZ.
- O to dobrze córuś, że ktoś go znalazł, całe szczęście, przychodź do domu i się pokaż.
;_____:
Jak to! Jak to pani śmie nie wiedzieć gdzie mieszkam?!?
Skandal!!!!!!!
@Obito - jakie to prawdziwe :D haha
moim zdaniem to matka lub syn powinni pojechac do autorki, a nie ze ona jeszcze ma sie fatygowac
Ludzie bywają dziwni.
Kiedy jeszcze miałam domowy, miałam taką oto sytuację. Dzwoni kobitka i pyta:
- Dzień dobry, czy dodzwoniłam się do (na przykład) Kowalskich?
- Nie, tu Malinowscy.
- Rozumiem, przepraszam, do widzenia.
Ok. Po chwili dzwoni znowu.
- Dzień dobry, czy dodzwoniłam się do Kowalskich?
- Nie, przed chwilą dodzwoniła się Pani do Malinowskich. Na jaką końcówkę chce się pani dodzwonić?
- 121.
- Ale drugi raz zadzwoniła pani na 211.
- Ja przecież wiem, pod jaki numer dzwonię - oburzyła się.
Chciałam powiedzieć, że w takim razie ja nie wiem, pod jakim numerem mieszkam, ale rozłączyła się :P
Moja ciocia miała sytuacja: jechała na wycieczkę autokarem. Przed nimi jechał wolno jakiś chłop osobówką, toteż kierowca ciociowozu postanowił go wyprzedzić (przerywana linia). Nagle tuż przed wyprzedzającym autobusem skręca w lewo (bez kierunkowskazu). Sytuacja nie jakaś tragiczna, kilka osób się lekko potłukło. Jak tłumaczył się kierowca małego bolidu? Cytuję "A co oni nie wiedzo że ja tu mieszkam?".
No przecież jak tak można?!
Ciesz się, że nie powiedziała, że mieszka w domu.
Eh, przeżywam to samo za każdym razem jak mnie klientka pyta jak do mnie dojechać. Oczywiście nie wpadnie na to, że nie mam pojęcia skąd jedzie...
Kiedyś pracowałam w pizzerii. Zdarzali sie klienci, którzy na pytanie o adres odpowiadali "no tam gdzie wczoraj".
No nie dogodzi! Nigdy i nikomu.
Mogłaś powiedziec ze w takim razie juz jesteś na miejscu. ;)
Niektorym nie ma co opadać :-)
Skoro to nie był jej telefon, to co się dziwisz? Powinnaś zadzwonić do jej syna i mu zawracać głowę - to przecież jego telefon i powinno mu zależeć. :D :D :D
Jak do syna jak miała jego telefon? XDD
Obito podejrzewam, że Boratos zastosował/a ironię... =)
Nieeee:D
No przecież to telefon jej syna, chyba każdy wie czyj, ręce opadają - taka niekompetencja ze strony autorki :D