#8VaEk
Sytuacja miała miejsce w chyba najgorszym okresie w moim dotychczasowym życiu. Po krótkiej i nierównej walce z chorobą nowotworową przegrał mój tata. Dzień pogrzebu został zaplanowany w dzień powszedni, w godzinie, w której wszyscy uczniowie są w szkołach. Postanowiłam przed uroczystością udać się do swojego liceum w celu oddania bibliografii maturalnej i uzyskania zaświadczenia potrzebnego do uzyskania renty. Moja polonistka nie stwarzała mi żadnych problemów i okazała mi wiele wsparcia. Niestety pracownica sekretariatu nie była taka miła. Do szkoły przyjechałam w czasie lekcji i chciałam wszystko w miarę szybko uzyskać. Udałam się do sekretariatu. Weszłam, grzecznie się ukłoniłam i wywiązał się taki oto dialog:
- Dzień dobry. Potrzebuję zaświadczenia stwierdzającego, że się uczę.
- Sprawy uczniów załatwiane są w czasie przerw.
- Ale mnie dziś nie ma w szkole. Przyjechałam specjalnie, żeby uzyskać zaświadczenie.
- To co ty do szkoły nie chodzisz?! (głosem wielce oburzonym, niczym pan na niefrasobliwego parobka.)
W tym momencie nie wytrzymałam. Na moje szczęście w tej chwili wszedł dyrektor szkoły.
- TAK, BO MAM DZIŚ POGRZEB WŁASNEGO OJCA!
Dyrektor aż się zapowietrzył, patrząc na sekretarkę ze złością. Nagle ton wypowiedzi sekretarki się diametralnie zmienił i wszyscy złożyli mi kondolencje.
Najlepsze jest to, że załatwienie mojej sprawy trwało 20 sekund, a kłótnia z miłą panią dobre 5 minut.
Warto uważać na słowa, bo nigdy nie wiadomo, jak bardzo można sobie popsuć opinię u dyrektora szkoły ;)
U mnie też jest taka gburowata baba
Nick jak tata Felicity z Arrow :)
A moze nick jak przyrząd do liczenia?
Jak ja nienawidzę takich ludzi jak ta baba, którzy robią problem ze wszystkiego -.-
JAKA KOPIARKA
Kto pierwszy napisał ten komentarz? :D
Cóż, tak się składa, że ja ;*
Nasza sekretarka w technikum też taka była. Miała problem jak trzeba było coś zrobić, na każdego patrzyła z góry i sprawiała wrażenie jakby siedziała tam za karę. MUMIA.
-Dzień dobry, czy mógłbym podbić legity...-A CZY JA MOGĘ W SPOKOJU ZJEŚĆ SERNIK?
Hahahah wygryw :D
Hahah popłakałam się XD
Dobra, to głupie. Ale ciarki mnie przeszły. Jak byłam w liceum, w dniu składania bibliografii maturalnej był pogrzeb ojca koleżanki. Ale nikt nie robił problemów.
Ostro będzie jak poznacie panie z dziekanatu!
To w sumie dziwna sekretarka jest tam zatrudniona, ja miałam staż w szkole i nigdy nie przyszło mi do głowy, żeby robić z czymś problem ba nawet się cieszyłam,że mogłam komuś pomóc.
To chyba mało sekretarek poznałaś.
przerwałaś picie kawusi, to i się zbulwersowała
W dzień zakończenia roku poszliśmy do pani dyrektor, żeby jej podziękować za te wszystkie lata (kończyliśmy gimnazjum). I pytamy grzecznie, czy pani dyrektor może do nas wyjść.
"Pani dyrektor ma ważne sprawy na głowie, a nie tutaj z wami się spotykać!"
I w tym momencie kolega powiedział coś typu: "Dobra, wchodzimy bez pozwolenia, ja się do domu spieszę" (wszystko w żartach i w miarę kulturalnie).
A tamta jak zaczęła się po nas drzeć. Co my sobie w ogóle myślimy, że kim my niby jesteśmy, że w ostatnim dniu sobie nagrabiliśmy...
Kochana pani :")
Mała uwaga. Zasady co do załatwiania formalności na przerwach są jak najbardziej na miejscu - pomaga to zaprowadzić pewien porządek, przy okazji unikając sytuacji gdy uczeń szlaja się po szkole zamiast siedzieć na lekcjach.
Druga rzecz - każdy może mieć zły dzień: zarówno Ty bo jedziesz na pogrzeb ojca jak i ona bo załóżmy też niedawno przeżyła tragedię. Była zgorzkniała, niestety. Jednak też codziennie musi sobie radzić z niesfornością uczniów którzy łamią zasady na każdym kroku i wcale nie ułatwiają jej pracy. Pomimo tego że będą się zarzekać że to ta gruba baba z sekretariatu jest tą jędzowatą suką. Po prostu szkolne mośki są oporne jeżeli chodzi o załatwianie papierów.
Ostatnia sprawa - zawsze lepiej wejść, wytłumaczyć od wejścia że powód szkolnej absencji jest poważny i wówczas nikt nie robiłby problemów. A tak kobiecina pomyślała że kolejny leser nie potrafi czytać kartek na drzwiach, miała gorszy dzień a cyborgiem nie jest by wiedzieć o każdej złej sytuacji w placówce.
Pozdrawiam, warto popatrzeć na wszystko z dwóch stron.
Zgadzam się z Twoją opinią. Sekretarka mogła nie wiedzieć, że autorce zmarł tata. Gdyby wiedziała i znała sytuację na pewno nie robiłaby problemów. Zdaję sobie sprawę, że autorka poczuła się urażona, ale uważam, że sekretarka nie zasłużyła na jakiekolwiek krytyczne uwagi czy akcje ze strony dyrektora.