#ipXod
Nastolatkowie sięgają po to, bo próbują wszystkiego, byleby pomoc sobie w problemie, a jak zrobi się to raz, to już się prędko nie kończy, działa jak uzależnienie (przynajmniej u mnie tak było) i to naprawdę boli, jak ktoś widzi twoje blizny i od razu ocenia...
Każdy ma inną historię, nie oceniajmy po wyglądzie.
Okaleczanie to unikanie rozwiązania problemu, pomijając że technicznie niczego pozytywnego przynieść nie mogą.
Podświadomie pewnie te blizny blizny są wołaniem o pomoc, skoro taka osoba nie ma odwagi powiedzieć, że cierpi.
Twoje podejście, to błędne koło. Mam problem, widać to po mnie, ale nie oceniajcie/nie interwenoujcie.
Wytłumacz mi w jaki sposób robienie sobie ran na ciele ma pomóc w jakimkolwiek problemie, to się kwalifikuje pod zawinięcie w biały kaftan.
W taki sam sposób jak upicie się, pobicie kogoś, zniszczenie jakiejś rzeczy. Czyli nie pomoże w problemie, tylko na chwilę pozwoli poczuć coś innego, a konsekwencje będą gorsze niż sam pierwotny problem.
Nic z tym nie zrobisz. Świadomość choćby podstaw psychologii jest w społeczeństwie niestety wciąż bardzo niska. Poza tym żyjemy w bardzo zakompleksionym narodzie. A im większe kompleksy, tym potężniejsza potrzeba osądzania innych. I tu KAŻDE odstępstwo od normy jest osądzane. Rudy, gruby, wychudzony, homo, pocięty, wydziarany, straumatyzowany... każdy jest świetnym pretekstem, by mu dojechać. I choć przez chwilę poczuć się lepiej.
Dlatego zamiast zmieniać innych, najlepiej jest zacząć od zmiany samego siebie. A w tym wypadku bardzo pomaga zrozumienie, że wszystkie złe spojrzenia czy przytyki nie są o Tobie. Nigdy nie były i nigdy nie będą. Osądy i wyzwiska są zawsze tylko o tych, którzy nimi rzucają. To jest ich nienawiść i pogarda DLA SAMYCH SIEBIE. Ty jesteś jedynie wyzwalaczem. Wydobywasz na wierzch to, co wewnątrz nich gnije i zżera ich od środka.
Szczęśliwi, kochający siebie ludzie nie osądzają i nie wyzywają innych. Takie osoby zanim coś ocenią, wpierw spróbują to zrozumieć.
Widzą i oceniają, że ktoś ma problemy z psychiką - ergo nie jest normalny psychicznie/emocjonalnie. Reszta to tylko dorabiana na siłę teoria. Jak cię widzą, tak cię piszą było, jest i będzie aktualne.
Jak masz jakiś problem, z którym ewidentnie sobie nie radzisz to zgłoś się po pomoc do osoby, która zajmuje się leczeniem takich problemów, a nie później się żalisz, że Cię oceniają. No oceniają, bo widzą i interpretują w głowie to co widzą.
A nie pomyślałaś, że zadajesz komuś ból tym okaleczaniem się, komuś, komu na Tobie zależy? Pewnie nie.
A co powiesz na temat psychiatry dziecięcego który na pierwszej wizycie mówi nastolatkowi i jego matce że dzieci się tną bo to jest modne?
Historia prawdziwa.