#iZNeD
Wracałam z pracy do domu. Zazwyczaj robiłam to okrężną drogą (mogłam iść skrótem, ale droga prowadziła przez park, a wieczorowymi porami strasznie bałam się tamtędy chodzić). Było już dość ciemno, ale z własnego lenistwa i zmęczenia stwierdziłam, że kilka razy przechodziłam przez wyżej wymieniony park i nic mi się nie stało, więc tym razem też tak będzie.
Idę sobie szczęśliwa przez ten park z myślą, że zaraz będę w łóżku, gdy nagle ktoś podbiega do mnie i wyrywa mi torebkę. Zaczynam krzyczeć, że złodziej, że ukradli, ale nikogo ani widu, ani słychu. Zrezygnowana usiadłam na ławce i jak ta pierwsza głupia zaczęłam płakać. Po kilku minutach wstałam z myślą, że czas się do domu zbierać, bo już nic mi nie pomoże.
Zauważyłam, że w moją stronę idzie jakiś chłopak (swoją drogą niezłe ciacho), w ręce trzymał moją torebkę. Powiedział, że widział co się stało i pobiegł za tym kolesiem, stwierdził, że miał oddać torebkę na policję, ale skoro dalej tu jestem, to mi ją oddaje. Ja prawie rzucając mu się na szyję bełkoczę, że jest moim bohaterem, że dziękuję, że w zamian za to zapraszam go na kawę czy coś. Zgodził się, wymieniliśmy się numerami. Umówiliśmy się, że spotkamy się za 4 dni, bo wcześniej oboje nie mamy czasu.
Ja cała w skowronkach zaczęłam planować, że będziemy razem, a ja po jakimś czasie w końcu będę mogła napisać na Anonimowych naszą historię z zakończeniem "Jesteśmy już razem od ... lat".
Przyszedł dzień spotkania, poszłam w umówione miejsca i wiecie co? Słynnego zakończenia nie będzie.
Okazało się, że jest księdzem :(
Myślałam, że to on ukradł ci torebkę, żeby później wyjść na bohatera 😂
Jedno nie wyklucza drugiego....
Zmyślone.
oczywiście....że jest księdzem...a wszystkow torebce było czy "złodziejaszek" zdążył pieniądze wyjąć zanim jeszcze księżulo go zministrancił i zabrał torebkę.....?
Ciebie chyba kropidłem smyrał na zakrystii.
Kociambe nie każdy ksiądz jest pedofilem/gwałcicielem, choć fakt zdarzają się również tacy księża. Z resztą to nie dotyczy tylko tej grupy społecznej. ;)