#iRITA
Ta historia wydarzyła się, gdy miałam 17 lat, więc słowa "odpowiedzialność", "dorosłość", "dojrzałość" były dla mnie tak samo abstrakcyjne jak płacenie rachunków czy rozliczenie PIT-u. A jednak okazałam dużo więcej empatii niż stado spacerujących po deptaku w Ustce DOROSŁYCH.
Gdy zobaczyłam krzyczącą na całe zdarte już gardełko małą dziewczynkę, podeszłam do niej i zapytałam co się stało. Zgubiła się. Pozwoliła wziąć się za rączkę i razem czekałyśmy na jej rodziców, uspokajałam ją, pocieszałam, trochę to trwało. Gdy ich w końcu zobaczyła, wyrwała się do przodu i po sekundzie była już w objęciach zatroskanego ojca. Stałam chwilę i nie wiedziałam, czy mogę już iść, pokwitować odbiór czy jak... Może liczyłam na jakieś "Dziękuję" albo cień uśmiechu, gdy dziewczynka wskazała na mnie paluszkiem mówiąc, że "To ta pani mnie znalazła".
Czułam się z siebie dumna i urosłam do samego nieba, a jednak pozostał mi pewien niedosyt i niezrozumienie - pokazałam, że umiem zachować się jak dorosły człowiek, ale przecież wokół mnie i tej małej tamtego dnia byli ludzie NAPRAWDĘ DOROŚLI i nie zrobili nic...
"Pokwitować odbiór" hahaha rypłam😂
Ja też 😁😂
I ja 😁
Az muszę zostawić niezgubkę z tym tekstem o odbiorze 😄
Kropka pokwitowania odbioru. .
. Podpinam się
Ja też :D
Mógłby ktoś wytłumaczyć działanie kropki niezgubki? Nie mam pojęcia o co w tym chodzi😳
.
"Pan tu podpisze" xD
Dopinam swoją kropkę 😂 ' . '
Dobrze, że przynajmniej Ty zareagowałaś. Empatia w naszym społeczeństwie jest na tragicznym poziomie.
Bo jakby Cię taki spanikowany rodzic zobaczył ze swoim dzieckiem, to by Cię jeszcze o porwanie oskarżył
Cotusiędzieje
Czyli lepiej nic nie robić i wyjść na nie czułego, czy może pomóc i w razie czego wyjaśnić ,,ja tylko pomagam". Zresztą, jak już porywasz dziecko to z nim spierdzielasz, a nie siedzisz i uspokajasz 😉
Wyobraź sobie jakie zryte już jest społeczeństwo, ludzie się boją.
Ja jako facet reaguje tak samo jak ty i co by się stało ?
Dziecko płacze obcy facet, pewnie ciągnie gdzieś dziecko, pewnie chce mu zrobić krzywdę, pewnie pedofil.
Ludziom niestety wali się w głowach.
Możecie mnie minusować, ale ja tam rozumiem(przynajmniej część) dorosłych, którzy nie zwrócili na nią uwagi. Co jeśli ktoś szedł do pracy? Miał ostatni pociąg? Śpieszył się do kogoś? Myślisz, że na przykład w pracy, spojrzą na twoje spóźnienie z przymrużeniem oka, bo czekałaś aż odbiorą dziecko rodzice? A co jeśli taka osoba musiałaby czekać kilka godzin? Nie każdy jest wyrozumiały, czy w danym dniu pozwolić sobie na dorzucenie czegoś do swojego grafiku. Oczywiście nie usprawiedliwiam wszystkich dorosłych, bo pewnie byli tacy, co po prostu robili zakupy, czy mieli wolne. Uświadamiam tylko, że nie każdy ma czas, by komuś pomóc.
to był akurat deptak nad morzem do spacerowania.
a tak swoją drogą godzina cię nie zbawi, a dziewczynkę może ktoś porwać.
jeśli dla ciebie kariera jest ważniejsza niż życie czy dobro drugiego człowieka, to nie zazdroszczę...
Tam gdzie akurat jestem, deptakiem określają też miejsce gdzie są sklepy.
Cóż, wiele ludzi się przewija i to tacy, co nic ważnego nie mają do zrobienia. Czemu akurat ja muszę przerywać ważne rzeczy, podczas, gdy inni ludzie, którzy po prostu mają wolne, wolą udawać, że nic nie widzą? Pomogę, gdy mogę. Nie chcę sama potem mieć jakiś przykrych konsekwencji.
Poprosze Twoje namiary na priva, abym wiedzial komu nie pomagac, gdyby nie daj Boze, ktos zaatakowal Cie w zaulku nozem, badz probowal zgwalcic. Tez Ci chetnie powiem, ze nie mam czasu, by Ci pomoc, bo pociag mi ucieknie, albo w pracy szef bedzie sie krzywo patrzyl. Z gory dzieki!
Bardzo łatwo oceniać, prawda?
Niestety, życie nie jest czarno-białe jakbyśmy tego chcieli. Jakby mężczyzna chciał pomóc obcemu dziecku to pewnie zostałby nazwany pedofilem - albo przez ludzi wokół, albo przez rodziców. Tłumacz się potem na komendzie. Część osób pewnie nie zauważyła (płaczące dzieci zdarzają się dość często więc takie odgłosy się ignoruje), reszta mogła nie wiedzieć co zrobić. Sama nie wiem nic na temat dzieci, nie znam ich instrukcji obsługi, najchętniej przed nimi uciekam. Nie wiedziałabym nawet jak z nią porozmawiać, w jakim języku? Plus wspomniany brak czasu - nie każdy może ot tak się zatrzymać na czas nieokreślony. Dziecku krzywda się nie działa (nie było ranne, nie było umierające), nic więc dziwnego, że wyższy priorytet miały własne sprawy.
Zycie nie jest czarno-biale, ale to Ty wybierasz po ktorej stronie staniesz. Uwazasz, ze Twoja reakcja bylaby dobra? A jakbym nie pomogl napadnietej kobiecie, bo jako usprawiedliwienie mialbym fakt, ze nigdy nie praktykowalem zadnych sztuk walki to bylbym usprawiedliowny z braku reakcji z mojej strony? A gdybym nie udzielil komus pomocy, bo nie praktykowalem nigdy reanimacji to takze byloby to usprawiedliwie dla mnie? Uwazasz, ze bylabys w stanie pomoc dziecku w przypadku, gdyby bylo ranne, badz umierajace, skoro nie potrafilabys z nim nawet porozmawiac? Bohaterstwo to nie super bohaterowie z marvela, tylko zwykli ludzie, ktorzy przelamuja wlasne slabosci. To ludzie, ktorzy bedac np. na wojnie ze strachu sie obsrali i obszczali, ale ida dalej przed siebie, by zyc. Naprawde trzeba teraz ludziom takie podstawowe rzeczy tlumaczyc? Nie rozmawiace na takie tematy w szkolach, badz w domu z rodzicami?
Ostatnio na pewnej stronie był filmik , w ramach testu była zainicjowana taka właśnie podobna sytuacja.
Więc ktoś tu chyba opisał ją żywcem :D
jednak "dojrzałość" i "odpowiedzialność" nie jest dla ciebie abstrakcją.
Dorośli ciałem.
Miałam już dwie takie sytuacje... Raz jakaś parka sobie stała i się śmiała z małego dziecka, który tchu juz nie umiał złapać, a druga ostatnio - Pani owszem zapytała, ale dziecko nie reagowało więc je puściła przed siebie... Dobrze zrobiłaś! :)
Przypomniało mi się jak byłam w takim dość dużym sklepie sportowym i zauważyłam płaczącą, całą zasmarkaną dziewczynkę ( miała 2-3 lat ) latające między pułkami szukając mamy. Podeszłam do niej i spytałam się czy się zgubiła, ona jednak podędziła dalej. Potem okazało się, że jej mama była cały czas w tym sklepie, a mała co chwilę ją gubiła i znajdowała 😐.