#cUBPh
Mój chłopak podchodził do studiów kilka razy, rezygnował od razu po pierwszym semestrze i absolutnie nie mam nic przeciwko temu, bo uważam, że nie od razu człowiek jest świadomy tego, co chce robić w życiu. Jednakże mój luby nie kwapi się do pracy (chociażby tymczasowej, żeby trochę zarobić na wakacje, przyjemności, cokolwiek), nie chce podejść do egzaminu na prawo jazdy, mimo że dawno temu zaliczył kurs, krótko mówiąc nie rozwija się w żaden sposób. Na każdą moją próbę rozmowy milczy, zmienia temat lub po prostu przyznaje mi rację, ale nic z tym nie robi. Próbowałam już wielu rzeczy.
Układałam z nim listę zadań do wykonania, namawiałam do założenia kalendarza, motywowałam go najlepiej jak potrafiłam, a nawet w ostateczności robiłam podchody z wizytą u psychologa. Kiedyś załatwiłam mu dorywczą pracę w restauracji na zmywaku, odmówił, ponieważ "nie czuł się najlepiej akurat tego dnia". Dodam jeszcze, że nigdy nie powiedział mi, że jego dotychczasowe życie mu się podoba, nie raz przyznawał mi rację i nawet wydawało mi się, że jakoś go podbudowałam i czułam, że będzie coraz lepiej.
Myliłam się... Nie mieszkamy razem, ale wiem mniej więcej jak wygląda jego dzień, kiedy jest beze mnie, budzi się po południu i większość dnia (oraz nocy!) spędza na graniu w gry. Z tego właśnie powodu zdarzają nam się kłótnie, nie raz nie miałam z nim kontaktu do godziny 17, bo dopiero o tej porze się obudził...
Jest mi go strasznie szkoda, bo naprawdę jest zdolnym, mądrym i komunikatywnym facetem, a w ten sposób tylko marnuje sobie życie. Pewnego dnia stwierdziłam, że tak dalej być nie może. Kocham go, ale martwię się też o naszą przyszłość. Uznałam, że może jak dostanie, za przeproszeniem, kopa w dupę to się wreszcie obudzi. Zatem dałam mu do zrozumienia, że nie chcę się z nim widzieć, dopóki nie wyrazi chęci zmiany swojego trybu życia.
Nadal czekam.
Długo czekasz ?
Znając tempo dodawania wyznań może już się doczekała.
Ale tak serio to dobrze zrobiłaś.
.
.
.
.
.
🕛🕧🕐🕜🕑
.
⌚⌚⌚
😯😐😑😕😠😬😡😴
A gdzie w tym wszystkim Jego Rodzice? Skoro Szanowny Pan nie raczy kiwnąć palcem, to musi żyć na koszt Rodziców. Ja bym Go ustawiła do pionu- odcięła pieniądze, przestała dla Niego prać, sprzątać i gotować, kazała się dorzucać do rachunków itd. To jest dorosły facet! Niech się przestaną z nim cackać.
On żyje jak nastolatek, bo jego rodzice mu na to po prostu pozwalają.
Jakby był głodny i brudny, to by od razu znalazł więcej motywacji. Być może też będzie potrzebna pomoc psychiatry, aczkolwiek na pewno takie zderzenie z rzeczywistością okaże się pomocne.
Czy "On" jest Bogiem? Jeśli nie, zaimki piszemy małą literą!
Taki zwrot grzecznosciowy, ja zawsze- nawet w rozmowach z przyjaciółka piszę "Ty", "Tobie" z wielkiej litery. Myślę, że to taki szacunek dla drugiej osoby
Niektórzy rodzice nie wyobrażają sobie odciąć dziecka, co jest dosyć przykre, ale cóż :)
@Martyna, ale kiedy się zwracasz do rozmówcy to piszemy z wielkiej litery. Kiedy mówimy o kimś, jak w komentarzu gitarzystki, piszemy z małej. Chyba, że jest mowa o Bogu. Dokładnie jak oppole zauważył we wcześniejszym komentarzu.
oppole, napisała on z wielkiej litery, bo jest po kropce, tak wyszło akurat, że ten zaimek jest początkiem nowego zdania
Czy ateiści też muszą pisać "on" z wielkiej litery, pisząc o bogu? Bo dla mnie np samo słowo "bóg" jest zwykłym rzeczowniliem jak mama, tata, szef, tancerz. Pisząc z małej nie mam zamiaru nikogo obrażać, po prostu nie widzę powodu i potrzeby, by używać tu wielkiej litery.
Oczywiście, że ateiści nie muszą pisać słowa "bóg" z wielkiej litery, ale generalnie się przyjęło, że tak się powinno. I racja, pisząc o kimś w trzeciej osobie nie używamy wielkich liter, bo takie są zasady. Proste i już.
Skoro nie potrafi zadbać o utrzymanie siebie to ciekawe jakby w przyszłości zadbał o dziecko i autorkę. Ciekawe czy dalej by miał tak sielankowe życie gdyby rodzice musieli utrzymać jeszcze dwie osoby
@ladynoir wcześniej jest też Jego, Go, Niego i to nie po kropce.
Jego tata zmarł kilka lat temu. Mój chłopak mieszka z mamą i siostrą. Nie rozumiem, czemu nie reagują.
to skąd ma pieniądze na kino, teatr, restauracje, kwiaty? jeśli od rodziców to trochę słabo
Utrzymuje się z renty po tacie.
Ale jeśli się przepisy nie zmieniły to warunkiem otrzymywania renty po zmarłym rodzicu jest kontynuowanie edukacji, maksymalnie do 26. roku życia.
Miałam podobne problemy w trakcie studiów. Praktycznie przestałam wychodzić, spędzałam większość czasu w domu, wymyślałam miliony wymówek żeby nie iść na uczelnię, do sklepu, na umówione spotkanie, do lekarza itp. Nawet gdy w końcu się mobilizowałam, to na krótko, bo twierdziłam, że to i tak nie ma sensu. W końcu zaczęło się dziać coraz gorzej, coraz bardziej się zamykałam w swoim świecie, aż w końcu przekroczyłam pewną granicę i zaczęłam się leczyć. I wiem, że bez leczenia się w takich przypadkach nie obejdzie.
Jaka byla diagnoza w Twoim przypadku, jesli moge spytac?
Tez jestem ciekawa bo miewam podobne momenty w zyciu czasem trwają 2 miesiące nic poza praca i obowiązkiem zakupów
.
U mnie to była depresja, bagatelizowana długi czas. Dopiero próba samobójcza spowodowała, że zaczęłam się leczyć, w sumie musiałam.
TO SAMO KROPKA W KROPKĘ.
Tyle, że ja przestałam wychodzić po 1 technikum. 3-4 lata siedziałam w domu. W końcu nadeszła diagnoza, depresja i zaburzenia osobowości borderline.
To podobnie jak moj byly. Koles kolo 30tki, na garnuszku rodzicow, cale dnie gra (ja tez lubie i grywalam z nim, ale nie az tyle), studia caly czas konczy juz dobre kilka lat po pierwotnym terminie, a kazda praca jest ponizej jego wymagan. Ciesze sie, ze nie jestesmy juz razem i teraz mam zaradnego zyciowo mezczyzne, ktory mi dorownuje kroku.
Ja ze swoim byłym chłopakiem rozstałam się z podobnego powodu. Trochę Ci zazdroszczę tego, że niekiedy nie miałaś od niego żadnego znaku życia do 17... Mój potrafił nie odzywać się kilka dni. Baa! Zdarzyły się nawet dwa tygodnie. Ja się o niego zamartwiałam a on... grał i spał :).
Dwa tygodnie bez odzywania? No to już po takim czymś zdecydowanie warto odpuścić sobie taki związek. ;)
Takie zachowanie może świadczyć o jakiejś odmianie depresji lub innym zaburzeniu. Polecam jednak odezwać się do chłopaka i namówić go na psychologa (ostrzegam, że łatwo nie będzie - mi namawianie przyjaciela z tą samą przypadłością zajęło chyba kilka miesięcy. Oni chcą, ale nie są w stanie zmobilizować się do niczego). Szkoda by stracić dobrego człowieka przez chorobę.
Nie dziwne, ze ma dla ciebie czas, skoro nie pracuje i nie studiuje :v
To skąd miał pieniądze na te wszystkie rzeczy??
Uważam jednak, że nie powinno się wyciągać tak pochopnych wniosków i nazywać go leniem. Jego zachowanie bardziej wskazuje na całkowity brak wiary w siebie a moze jakiś rodzaj depresji. W każdym razie powinien udać się do psychologa i myślę, że najzwyczajniej w świecie wstydzi sie powiedziec autorce, że się boi tych wszystkich rzeczy.