#iPys4

Mam tego dosyć.
Od lipca 2025 jestem pod kontrolą dietetyka, trenera personalnego, endokrynologa. Powiedziałam, że nie ma szans to już ostatni dzwonek na schudnięcie. Za rok 40stka. Zaczynałam od wagi 130 kg. Od stycznia waga stoi na 112 i nie chce ruszyć wcale.
Przeglądam internety i ciągle wyskakują filmy osób "schudłem 36 kg w pół roku", "schudłam 80kg", "tylko dieta i ruch".
Robię 10 tysięcy kroków dziennie, trzymam kaloryczność posiłków, mam 2 treningi siłowe w tygodniu, od początku kwietnia jeżdżę rowerem po 5/10 km co drugi dzień, ale... nie używam żadnej farmakologii. Lekarz uznał, że nie mam żadnych chorób współistniejących to nie będziemy katować lekami organizm (nie licząc leków na tarczyce)...
Wiedziałam, że nie przytyłam w rok, więc nie schudne w 3 miesiące. Ale niesmak pozostaje. Innym się udaje szybciej, innym się udaje więcej w miesiąc chudnąć, a ja nawet tego nie potrafię.
anonimowe6692 Odpowiedz

Inni pokazują, że im się udało. To nie znaczy, że tak było. Może trwało to dłużej, a może to tylko montaż i filtry. Jeśli zamiast motywować, tylko Cię to frustruje, to odstaw ten internet

mobikenobi Odpowiedz

Lekarz uznał, że nie mam żadnych chorób współistniejących... nie licząc leków na tarczyce - no faktycznie nie masz chorób współistniejących, lekarz światowej klasy widzę się trafił...

coztegoze2 Odpowiedz

Zmień lekarza na specjalistę obesitologa, bo ten endokrynolog sobie ewidentnie nie radzi.

Okrutnastrata Odpowiedz

Czemu trener personalny tego nie wyjaśnił to bym go zmienila.... Ogólnie nasz organizm od czasów pierwotnych nie ogarnia tego że chudniemy nawet jeśli to kwestia zdrowia. Dawniej nie było otyłości bo nie było jedzenia tyle (nie mówię o chorobach) no i mamy sytuację. Jest ta nadwaga, to zaczynamy coś z tym robić i bardzo dobrze. Lecą pierwsze kilogramy, u jednych więcej u innych mniej, a potem następuje właśnie magiczna bariera i ani się nie chudnie a wręcz tyje od przysłowiowej szkalni wody.. a czemu? toż to proste.. lata dobrobytu i organizm nagle ma dużo ruchu mniej kalorii co to dla niego znaczy? Glod wojna ubóstwo. Więc zaczyna magazynować, wszystko co się da by mieć energię na ppm, nie wie że to dla zdrowia że to okres przejściowy że ta ilość kalorii mniejsza bo mniejsza zostaje na stałe. I to potrafi trwać zanim się przeprogramuje że "aa sory ziomek spanikowałem" i się dostosuje. Nieraz trzeba innego bodźca i to nie że robiłam 10k kroków dziennie to teraz będę robić 11k.. tylko nie wiem no dla zabawny czasem chodzić tyłem (żart) ale wiecie o co mi chodzi. Będzie dobrze nie ma co się poddawać. Organizm to h** ale da się to przeskoczyć. Powodzenia

KurzaStopa Odpowiedz

Widzisz tylko tych, którym się udało, bo ci, którym się nie udało, się nie chwalą. Spośród dziesiątek tysięcy osób z takim problemem komuś się musiało udać i akurat te osoby widzisz w internecie i uznajesz, że to norma. Tak jak koleżanka powiedziała, odstaw internet. Myśl tylko o tym, że będziesz zdrowa. Trzymam kciuki!

MaryL4 Odpowiedz

Powodów może być wiele - może ćwiczysz zbyt intensywnie, przez co masz wysoki kortyzol. Większość trenerow nie maja pojęcie o takich rzeczach. Moze twoja dieta jest staroświecka (6 posiłków dziennie, wszystko odtłuszczone light itd), co też nie współgra z problemami hormonalnymi. Ja polecam dietę IF 16/8, keto albo chociaż low carb. Masa ludzi w takiej sytuacji jak Ty mówi, że nagle im ta waga ruszyła w dół.

Mimo wszystko, szczerze, uważam, że podczas chudnięcia zatrzymanie się na jakiejś wadze na jakiś czas to najlepsze co możemy zrobić, żeby uniknąć efektu jojo.

SokoliWzrok Odpowiedz

Też się całe życie męczę z tym. Mimo, że naprawdę sporo się ruszam, jestem sprawny fizycznie, to schudnąć chociaż trochę wymaga ode mnie sporych wyrzeczeń.

Dodaj anonimowe wyznanie