#ILzV0

24 kwietnia 2026 roku - dzień który miał być triumfem, końcem 5 - letniej harówki w technikum i dumnym progiem dorosłości, stał się dniem żałoby której nie potrafię udźwignąć.

Gdy ja odbierałem świadectwo, mój ojciec chrzestny, brat mojego taty wydawał ostatnie tchnienie w wieku zaledwie 52 lat. Zamiast świętować, stoję na krawędzi przepaści poczucia winy której już nigdy nie da się zasypać.

​Mój wujek nie umierał po cichu. On rozpadał się na raty, kawałek po kawałku, na własne życzenie. Jego organizm stawał się ruiną. Płuca miał doszczętnie zniszczone dwoma paczkami fajek dziennie, serce ledwo pompowało krew gęstą od nadmiaru cukru a wątroba i trzustka wyły o pomoc pod ciężarem litrów wlewanego w nie regularnie alkoholu. Miał przypisaną insulinę, garść leków na serce i zniszczony żołądek ale on wybrał powolne, świadome samobójstwo. Zamiast leczenia wybierał góry słodyczy i najgorsze fast foody jakby chciał zakpić ze śmierci która od lat już u niego gościła. Żona i syn błagali na kolanach, ostrzegali że to droga tylko w jednym kierunku. On tylko dolewał sobie kolejny kieliszek zagryzając go tłustym jedzeniem i dławiąc się kaszlem palacza.

​Najbardziej boli mnie jednak to jak zginęła nasza relacja. Mój tata i on toczyli wieloletnią wojnę o spadek po dziadkach i przeklęty podatek rolny. A ja? Dałem się wciągnąć w tę spiralę nienawiści. Nigdy nie zapomnę dnia gdy tata kazał mi pisać do niego obraźliwe wiadomości bo sam nie chciał brudzić sobie rąk. Stałem się bezmyślnym narzędziem. Napisałem mu, żeby *odp*** się od taty i płacił podatki". Odpisał mi krótko: "zmień pampersa, dziecko". Wtedy podjudzony przez ojca wysłałem słowa które dziś palą mnie w gardle: że to on "niedługo pampersa w trzustce będzie nosił". Odpowiedział tylko żebyśmy obaj wzięli od mamy tabletkę na schizofrenię.

​To był nasz ostatni kontakt w życiu. Przez tego SMSa odmówił bycia moim świadkiem na bierzmowaniu. Przez te słowa odszedł myśląc że jestem jego wrogiem.

​Dziś w domu mam piekło. Tata który nie zdobył się nawet na kondolencje dla wdowy, 27 - letniego syna i 25 - letniej córki, zwyzwał mnie od skur*** gdy tylko wspomniałem o pogrzebie. Ta agresja przelała czarę goryczy. Mama wpadła w furię, spakowała jego rzeczy i wystawiła za drzwi. Teraz ojciec koczuje w domowej piwnicy a atmosfera w domu jest tak gęsta że można ją kroić nożem.

Córka wujka nie przyleciała z UK na pogrzeb taty, wybierając pracę zamiast pożegnania kata który przez lata terroryzował rodzinę i miał Niebieską Kartę. Wiem że wujek bywał gnojem że znęcał się nad rodziną ale był też tym samym człowiekiem który trzymał mnie do chrztu.

​4 maja zaczynam pracę jako ochroniarz. Wejdę tam jako dorosły ale w środku czuję się jak to dziecko któremu kazano pluć jadem w stronę kogoś kogo powinno się kochać.
anonimowe6692 Odpowiedz

Jedno lepsze od drugiego, a przy tym żadne z nich nie jest warte Twoich wyrzutów sumienia. Najlepiej by Ci było iść na jakąś terapię i sobie to poukładać w głowie. Dałeś się zmanipulować ojcu, wujek się zabił na własne życzenie, a przy tym też miał swoje za uszami. Jest szansa, że skreslilby Cię za samo bycie synem Twojego ojca i bez tych smsów.

coztegoze2 Odpowiedz

Myślę, że macie bardzo skomplikowane relacje rodzinne. Nie oceniaj córki swojego wujka za to, że nie przyjechała. Nie dziwię się jej wcale. Chce się trzymać od tej całej atmosfery nienawiści, przemocy z daleka. Pogrzeb jest tak naprawdę dla żywych żeby się mogli pożegnać. Ona widocznie nie chce się żegnać w taki sposób.

Tylkopoco Odpowiedz

Rozumiem wyrzuty sumienia, ale w tym wieku ludzie często podążają jeszcze ślepo za rodzicami. Wiesz co możesz wynieść z tego? Że tak się kończą kłótnie z rodziną o pieniądze. Postaraj się w swoim dorosłym życiu do takich sytuacji nie dopuścić. Poza tym, i tata i wujek to byli dorośli ludzie za decyzje których nie odpowiadasz. I pamiętaj też, to że starszy czy z rodziny nie oznacza że z automatu należy mu się szacunek czy miłość. Na oba trzeba zasłużyć, coś z siebie dać.

Odpowiedz

Wujku, przepraszam za te SMSy. Przepraszam że duma mojego ojca stała się moją smyczą. Spoczywaj w pokoju, bez alkoholu, bez bólu i bez nienawiści której nie potrafiliśmy ugasić za Twojego życia...

Quakie

Z Twojego wyznania wynika, że przepraszasz kata swojej rodziny i masz wyrzuty sumienia za kogoś kto sam o sobie decydował.
Serio, idź na terapie bo skończysz przepraszając wszystkich że żyjesz. Albo wplączesz się w relacje w której będziesz przepraszał swojego kata za to że żyjesz i dawał się jeszcze bardziej poniżać. Idź po pomoc!

miensnywonsz Odpowiedz

trzymaj się tam ziomek

Dodaj anonimowe wyznanie