Przez rok byłem w związku z nimfomanką. Odkryłem to, dopiero jak sprawdzałem monitoring w naszej firmie, bo ciągle gdzieś mi znikali pracownicy z hali zakładowej. Ona potrafiła mówić mi, że idzie do drugiej pracy, a tak naprawdę siedziała przez kilka godzin w schowku na miotły i robiła to ze wszystkimi naszymi pracownikami, którzy tylko mieli na to ochotę. Kochani... to jest choroba, to trzeba leczyć, naprawdę...
Dodaj anonimowe wyznanie
Ale ustawiała się kolejka czy rozpisywali dyżury?
O, to są prawdziwe logistyczne wyzwania
A brała za to pieniądze? Może to była druga praca?
Poleć jej terapię.
Widocznie nie byłeś w stanie jej zaspokoić. Dobrze że znalazła sposób