#iEYsF

Nie lubię mojej córki. Piszę o tym tutaj, bo muszę to z siebie wyrzucić, a otwarcie nie mam odwagi przyznać się do własnych wniosków i uczuć. Bo może jednak się mylę, a nawet jeśli się nie mylę, to ryzykuję, że ona znów zrobi coś szalonego, co może skończyć się tragicznie.

Dziś znów usłyszałam, że jej pochodzenie ją ogranicza i blokuje drogę do szczęścia, bo ona wychowała się w biedzie i dlatego nie potrafi cieszyć się życiem. Wiem, że mówi takie rzeczy, żeby sprawić mi przykrość, żebym była skoncentrowana na niej i jej problemach.

Córka ma 28 lat. Od pół roku po rozstaniu z narzeczonym znów mieszka z nami. To ona zerwała, bo on nie poświęcał jej dostatecznie dużo uwagi. Skończyła 5-letnie studia, podczas których w pełni ją utrzymywaliśmy. Może bez szału, ale starczało na stancję i skromne życie. Oprócz tego cztery razy do roku duże zakupy odzieżowe i kosmetyki. Rzeczy markowe, bo chciałam, żeby czuła się dobrze. Nie byliśmy bogaci, ale też nie biedni, i nigdy nie oszczędzaliśmy na dzieciach. Uważałam, że mogłaby trochę sobie dorabiać, chociażby po to, żeby zdobyć jakieś doświadczenie. Nie chciała.

Ostatnio nasz syn, a jej brat poważnie zachorował, był w stanie zagrażającym życiu, więc poświęciłam mu trochę więcej uwagi. Uznała, że to jest świetny moment żeby odstawić antydepresanty, które przyjmuje od 5 miesięcy i krzyczeć do mnie, że na depresję też się umiera.

Parę lat temu udawała, że ma schizofrenię, znalazła jakiegoś niedouczonego psychiatrę, który bez żadnych badań przepisał jej silne leki. Jak sama później przyznała, żeby zwrócić na siebie uwagę przedawkowała. Oczywiście była po tym w klinice na obserwacji i okazało się, że jest zdrowa. Co jakiś czas udaje nam się ją namówić na psychoterapię. Oczywiście my płacimy, bo to my chcemy jej pomóc. Podejrzenia różnych zaburzeń jak dotąd się nie potwierdziły.

Jest bardzo ładna, więc bez problemu znajduje partnerów, nie potrafi jednak w żadnym związku wytrwać. Teraz trochę pracuje, ale tak naprawdę jest na naszym utrzymaniu. Wcześniej przepracowała w sumie może ze trzy miesiące.

Mimo iż jej nie lubię, kocham ja bardzo i nigdy nie zaryzykuję jej zdrowia i życia. Ale
boję się, że będzie mieszkać z nami już zawsze.
TylkoRaz Odpowiedz

Hm. No, nie wiem. To Twoja historia i perspektywa, ale z doświadczenia wiem, że każdy kij ma dwa końce. Też mam 28 lat. Też jestem ładna. Też co chwile kręci się koło mnie nowy facet. Nie potrafię natomiast od lat wejść w poważny związek. Też skończyłam studia podczas których nie musiałam za dużo pracować bo pieniądze dostawałam od rodziców. Też skaczę z terapii na terapię, moja lista lęków i problemów psychicznych jest długa. I moja mama też mnie nie lubi. Co prawda nie utrzymuję z nią specjalnie kontaktów, nie szukam jej uwagi, nie robię awantur. Myślę jednak, że mogłaby napisać o mnie coś podobnego. Też uważa, że jestem rozpieszczoną, roszczeniową córeczką tatusia, ciągle w tarapatach, skupiającą na sobie uwagę otoczenia. Szkoda tylko, że nie pamięta za dobrze jak od mojego wczesnego dzieciństwa odtrącała mnie, obrażała, powtarzała, że jestem gruba, nieatrakcyjna, źle się uczę, a nawet jeśli uczyłam się dobrze to dlatego, że moja szkoda/uczelnia ma żałosny poziom. Moja praca zawsze była beznadziejna, moi partnerzy źli, lub odwrotnie, za dobrzy dla mnie. I tak, odbiło się to na mnie, dziś jestem zadbana, mam powodzenie, zarabiam dobre pieniądze, mam skończone dobre studia. Ale wciąż towarzyszy mi poczucie beznadziejności, te słowa i gesty ukształtowały moje poczucie wartości a raczej jego brak. Nie znam Cię, ale odpowiedz sobie sama jaką matką Ty jesteś dla swojej córki. Bo chociaż moja matka mogła powiedzieć o mnie coś podobnego, to tylko ja wiem jak głęboko przez całe życie mnie raniła, niszczyła i jak wiele moich problemów pochodzi od niej.

Storczykowylas Odpowiedz

A gdyby jej to wyznanie przeczytać? I powiedzieć, że to Ty jesteś nieszczęśliwa przez taką córkę i jej zachowanie? Że to ona jest źródłem własnych problemów?

Mmpp00

Myślę, że dziewczyna to wyprze i przekręci problem na swoją korzyść.

Kiti123 Odpowiedz

problemy psychiczne mogą być równie dokuczliwe jak te natury fizycznej. Cóż zostaje mi życzyć zdrowia dla córki

karlitoska Odpowiedz

Twoja córka jest w podobnym wieku do mojego, więc myślę, że była wychowywana w podobnych realiach. Moi rodzice też mnie rozpieszczali, utrzymywali na studiach i mieszkałam z nimi do 25 roku życia. Z tą różnicą, że ja jestem bardzo wdzięcznym człowiekiem. Wiem, że tylko będąc wdzięczną na prawdę mogę docenić to co mam i się z tym cieszyć. Na wychowywanie trochę za późno, ale może warto z nią porozmawiać o wdzięczności - za urodę, za mieszkanie, za możliwości, za wasze wsparcie, za rodzinę. Spytać się jej za co je wdzięczna i dać przestrzeń do przemyśleń. Powodzenia Autorko! Mam nadzieję, że odnajdziecie wspólny język, bo relacja matki z córką może być piękną przyjaźnią i życzę Ci, aby i was to dotyczyło.

ananas1ek

Noo, i skoro taka bieda to może najwyższy czas ograniczyć sponsoring.
Też jestem w takim wieku, około. Czasem mam wrażenie że rodzice chcą mi wynagrodzić pewne sprawy kupując rzeczy a ja nie chcę tych rzeczy. Po te pracuje żeby było mnie stać :)

Heppy Odpowiedz

A kto ja wychował? Może zastanów się nad sobą, bo chyba nie byłaś zbyt normalna matką, skoro twoja córka w taki sposób domaga się uwagi.

ToTylkoJa90 Odpowiedz

Swego czasu miałam podobne problemy i byłam podobnie wychowywana. Jeśli chcesz jej pomóc, musisz przestać traktować ją jak dziecko, a siebie jak pomoc w każdej sytuacji.

Vito857 Odpowiedz

Sami sobie to zgotowaliście. Przestańcie ją utrzymywać, a wtedy szybciutko rozum wróci.

Dragomir Odpowiedz

Serio? Ja bym się odciął. Niech sama zobaczy jak wygląda życie, a nie obwinia innych za swoje niepowodzenia. Jest po studiach, czas wydorośleć.

paella Odpowiedz

Zachowuje się jak mała, rozpuszczona dziewczynka. Chyba za dużo za nią robiliście jako rodzice. Pora zmusić ją do samodzielności - jeśli chce z Wami mieszkać ma się dokładać do rachunków i robić zakupy. Czas skończyć niańczenie.

Doge Odpowiedz

Jak wychowalas tak masz, wiec przestań jęczeć i przyjmij na klatę swoje błędy wychowawcze.

Zobacz więcej komentarzy (4)
Dodaj anonimowe wyznanie