#hwNtT
Ja w tym roku skończę 19 lat, Majka jest rok młodsza. Byliśmy ze sobą od czerwca.
Majka nie kryła się ze zdiagnozowanym borderem, ale wtedy regularnie brała leki, chodziła na terapię i generalnie było z nią OK. Wprawdzie sprzeczaliśmy się kiedy miewała napady zazdrości i wkurzały ją błahostki, ale szybko udawało nam się dojść do porozumienia. Poznałem jej rodziców, bardzo fajni ludzie, polubili mnie. Nie raz słyszałem od nich, że mam bardzo dobry wpływ na Maję, że jestem dla niej oparciem i motywacją.
W sierpniu przeprowadziła się do innej części miasta i zmieniła liceum. I rozpętało się piekło. Zaczęły się wagary, picie, unikanie leków i terapii, awantury i grożenie rodzicom. Zakumplowała się z jakimś dziwnym towarzystwem, które udaje, że ją lubi, bo ona może fundować im różne rzeczy. Próbowałem z nią o tym spokojnie rozmawiać, ale dostawała szału i próbowała mnie bić. Potem przepraszała, płakała i mówiła, że bardzo mnie kocha i nie mogę jej zostawić. Czytałem dużo o jej chorobie, więc byłem wyrozumiały. Podkreślałem jej zalety, wspierałem i dopingowałem jeszcze bardziej niż zwykle. Broniłem jej, kiedy moi rodzice i znajomi twierdzili, że tylko ja się staram i jestem na każde skinienie. Kiedy jej koleżanki, z którymi znała się niemal całe życie, zerwały znajomość, siedziałem przy niej całą noc i pocieszałem. Dzisiaj wiem, że tamte dziewczyny po prostu nie wytrzymały awantur o wszystko, wyśmiewania i olewania ich.
W listopadzie Maja była w gorszym stanie - rodzice mocno obcięli jej kieszonkowe, bo prawie wcale nie chodziła do szkoły, kłamała gdzie wychodzi, upijała się i paliła. Kiedy nie mogła kupować nowym znajomym alkoholu i palenia, olali ją. Znów tuliłem ją i pocieszałem całą noc. Kiedy rano razem z jej rodzicami chcieliśmy delikatnie porozmawiać, była dzika awantura. Później w mojej obecności zaczęła przymilać się do innych facetów, wstawiać w necie dwuznaczne zdjęcia i teksty typu "najlepsze lody tylko z..." i wpisywała imię jakiegoś kolegi. Kiedy pytałem o co chodzi, śmiała się i twierdziła, że to żarcik.
W Mikołajki odpowiedziałem na "cześć" mojej jedenastoletniej sąsiadce i Majka zrobiła mi dziką scenę, dosłownie rzuciła się na mnie z pięściami. Mój ojciec wyprosił ją z naszego mieszkania. Na imprezę poszła sama. Przesłała mi filmik, na którym robi dobrze jakiemuś facetowi. Widać, że robi to całkiem dobrowolnie. Tego nie wytrzymałem. Następnego dnia pojechałem do niej i powiedziałem, że to koniec. Płakała i błagała o kolejną szansę. Nie ustąpiłem. Potem zaczęła wrzeszczeć i mi grozić, ale nie zmienię zdania, bo już nie mam siły, poza tym czułem się jak ostatni frajer. Jej rodzice rozumieją.
Mimo to mam trochę wyrzuty sumienia.
Niepotrzebnie masz wyrzuty sumienia. Ona wykorzystywała to że jest chora. A to że cię zdradziła to nie nic wspólnego z borderline. Dobrze że się od niej uwolniłeś. Zasługujesz na naprawdę wartościową dziewczynę.
A no ma akurat. Tzn. tego typu impulsywne zachowania są zintensyfikowane w przypadku osób z borderline. Nie mówię, że zdrada była spowodowana choroba, bo to bzdura, ale bzdura jest też stwierdzenie, że nie miała z chorobą nic wspólnego. Wprawdzie nie jest to wpływ bezpośredni, niemniej pośredni jak najbardziej.
jak sie jest chorym to sie bierze leki i tyle
znala swoj stan i tendencje, miala wglad dzieki psychoterapii
jej wina, ze z tego zrezygnowala i poplynela, nie ma co sie tlumaczyc choroba
@bazienka
Dziewczyna zachowała się źle, nie ma żadnych wątpliwości, ale takie upraszczanie chorób i zaburzeń psychicznych jest jeszcze gorsze. Gdyby po prostu "brało się leki i tyle", to życie z chorobą byłoby o wiele łatwiejsze.
Autor napisał, że było lepiej jak brała leki i chodziła na terapię, więc Bazienka ma rację.
Aż mam ochotę pokazać to wyznanie mojemu byłemu chłopakowi, który twierdzi, że mam borderline.
Autorze, podziwiam Cię. Mimo młodego wieku, zachowywałeś się bardzo dojrzale i wspierałeś ją jak mogłeś. Nie miej wyrzutów sumienia, związek z osobą z tak poważnymi zaburzeniami jest bardzo trudny, wielu ludzi nie podołałoby w takiej sytuacji.
A co do dziewczyny, mam nadzieję, że wyjdzie z tego. Psycholog powiedziała mi kiedyś, że osobowość kształtuje się do 24 roku życia, a nawet po osiągnięciu tego wieku da się "wyprostować" zaburzenia.
Nie pokazuj, nie warto
Po co masz z nim nadal kontakt?
@dwadzesciasiedem
Bo razem pracujemy i żadno z nas nie chce zmieniać pracy.
Jak zdecydowaliśmy się, żeby być razem, to wiedzieliśmy, że może się to tak skończyć, więc teraz trzeba z tym żyć.
Nie miej wyrzutów sumienia, nie zrobiłeś nic złego. Miałem przyjaciółkę z borderline oraz depresją i zaburzeniami osobowości. Zachowywała się niemal identycznie, ale poza opisanymi zachowaniami miała wiele innych, dla siebie destrukcyjnych, dla innych toksycznych. Na początku brała leki, chodziła na terapie, była pod opieką - i było dobrze. Potem wolała "radzić sobie sama", obraziła się na cały świat, nikogo nie słuchała, zaczęła pić oraz palić, tyle że poza petami były narkotyki. Zatraciła się totalnie. Nikt nie mógł na nią wpłynąć, ani ja (najlepszy przyjaciel), ani nikt z rodziny czy przyjaciół. Rodzice zamiast ją wspierać, tylko zaostrzali choroby, bili ją i wyzywali. To samo brat i inne babcie, ciotki. Wielokrotnie sypiała na dworcach autobusowych, w rowach i innych. W wieku 19 lat przedawkowała.
Border czy nie, ale to marna wymówka dla zdrady...
Choroby psychiczne nie są wymówkami do zdrady i takiego zachowania.
Wyrzuty sumienia zawsze będą, ale tym razem niepotrzebnie. Skoro nie bierze leków, będzie tylko gorzej. A skoro zdrada była dobrowolna, to cóż...
Zrobiła loda typowi, a Ty masz wyrzuty sumienia ?
Powiedzcie mi czy borderline można zdiagnozować bez tych wszystkich ryzykownych zachowań? Mam wszystkie objawy właśnie oprócz tego, wizytę u mojego psychologa mam dopiero za tydzień, a coraz bardziej zastanawiam się nad tym, czy właśnie to mi nie dolega.
Mam gigantyczną labilność emocjonalną, potrafię być suką i czerpać radość z ranienia chłopaka, a zaraz potem ryczeć, że nie chciałam. Strasznie manipuluję. No i cały czas głównie negatywne emocje we mnie siedzą. Ofc to nie wszystko, bo nie chcę diagnozy, a jedynie poradę czy to możliwe.
Dla autora brawa za stanowczość, w końcu się u ciebie ułoży, a może i była na tym skorzysta, bo kubek zimnej wody czasem może zmienić postrzeganie na całe życie.
Pytanie też ile masz lat, wiele psychiatrów twierdzi że diagnoz zaburzeń osobowości nie stawia się poniżej 24 roku życia, bo osobowość jeszcze się kształtuje. A pomijając fakt diagnozy, ona jest najmniej ważna, najważniejsze żebyś przeszła terapie, która pozwoli Ci normalnie funkcjonować :)
Nigdy nie diagnozujemy sie sami!Nawet lekarze tego nie robia a co dopiero za ludzie za pomoca internetu!
Przede wszystkim borderline to nie choroba mimo, ze wielu lekarzy w polsce nadal tak to okresla. Ale powiedzmy sobie szczerze, ze psychiatria u nas jeszcze raczkuje. To czesto nadal jest temat tabu I powod do wstydu. Wiedza naszego spoleczenstwa o roznego typu zaburzeniach I chorobach psychicznym jest niewielka. Duzo osob przeczyta 2, 3 artykuly gdzie jest po prostu wypunktowana osobosc borderline I od razu sobie to przypisuje. W taki sposob to 80% mozna uznac za zaburzonych. Borderline jest ciezki do diagnozowania I bardzo latwo pomylic to z dwubiegunowka. Ja zgodze sie z tym, ze diagnozowanie dzieci I mlodziezy nie do konca ma sens gdyz ich osobowosc nadal sie ksztaltuje, przechodzi burze hormonow…Jestem takim przypadkiem. Ziagnozowano mi borderline w wieku 20 lat juz na drugim spotkaniu…Niestety prawda jest taka ze BPD objawy najczejsciej pojawiaja sie dopiero w bliskich relacjach i dla obych, nawet doswiadczonych psychiatrow nie jest taka prosta do wylapania. Rozpisalam sie a do czego zmierzam. Po dwoch latach terapii I brania lekow nie widzialam zadnej roznicy. Pustka nadal mnie rozdzierala od srodka. Wraz z partnerem wyjechalam do innego kraju. I tak juz spalilam wszystkie mosty za soba a przyjaznie rozwalilam. Po dwoch probach samobojczych zostalam skierowana do lekarza. Mialam juz wtedy 26lat. Trafilam na mloda ale naprawde bardzo kompetentna babke. Nie czulam sie przy niej jak czubek. Po ponad 2 miesiacach terapii zdiagnozowala mnie jak osobowosc chwiejna emocjonalnie typ impulsywny I dystymiae a nie borderline. Zmienila mi lek, rozmowy z nia bardzo dobrze na mnie dzialaly. Dzieki niej czuje sie innym czlowiekiem. Ostatni epizod depresyjny mialam pod koniec 2018 roku.Kobieta ta bardzo mnie zainspirowala. Dzis koncze studia specjalizujace sie na psychiatrii doroslych I zaczynam kolejny kierunek na gerontopsychiatrii. Uwazam sie za osobe wyleczona.
Jak można dobrać terapię bez diagnozy?
Mam 22 lata i diagnozę sprzed dwóch lat i od tamtego czasu chodzę na psychoterapię. Diagnoza to zaburzenia depresyjne i lękowe mieszane.
Mam wrażenie, że diagnoza już teraz jest nieaktualna, czuję się kompletnie inaczej i no, pewnie wybiorę się do psychiatry kolejny raz.
Co do mojego pytania, to nie chciałam diagnozy w internecie, tylko pytałam, czy koniecznym warunkiem zdiagnozowania borderline, są zachowania ryzykowne :)
Ta kobieta powinna się leczyć a nie dręczyć innych. Bo związek z kimś takim to udręka.
Dzika dziewczyna.
Niezła miałeś przygodę