#htO4b
Gdy miałam 16 lat na zabój zakochałam się w pewnym chłopaku, dosłownie poszłabym za nim w piekło, gdyby tylko poprosił. Któregoś dnia tenże chłopak, widział mnie w towarzystwie mojego taty. Następnego dnia w szkole wysłuchiwałam głupich tekstów, że z takim okropnym ojcem, nigdy nie znajdę chłopaka, że wygląda jak potwór, że powinien grać psychopatycznych morderców, bo na takiego wygląda, a to tylko, co przyjemniejsze komentarze. Było mi przykro, ale jednocześnie byłam wściekła, że przez tatę nie mogę być z "miłością mojego życia". Tego samego dnia, pokłóciłam się z tatą, wykrzyczałam mu, że jest potworem, że przez niego nie mam przyjaciół, że go nienawidzę. Tata tylko się smutno uśmiechnął, pocałował mnie w czoło i wyszedł z mojego pokoju. Przez kolejnych parę dni mieliśmy ciche dni, chciałam go przeprosić, ale w szkole nadal mi przez niego dokuczali, przez co byłam ciągle na niego zła.
Po tygodniu cichych dni, moja mama nie wytrzymała i zapytała nas wprost, co się stało. Tata tylko się uśmiechnął i pokręcił głową, ale ja powtórzyłam słowo w słowo, co mu powiedziałam. Wtedy mama zabrała mnie pokoju i opowiedziała mi, jak tata nabawił się tej blizny.
Mój tata miał 25 lat, gdy przyszłam na świat. Mieszkaliśmy wtedy w starym, drewnianym domu mojej babci. Miałam niespełna 2 latka, gdy którejś nocy, przez spięcie w instalacji elektrycznej, w moim pokoju wybuchł pożar. Ogień szybko się rozprzestrzenił, moja mama próbowała się do mnie dostać, ale cały pokój stał w płomieniach. Mój tata kazał jej uciekać z domu, samemu zostając w środku, chcąc mnie ratować. I udało mu się. Dostał się do mnie, ale niestety musiał skakać ze mną z okna, z pierwszego piętra. W momencie, kiedy wdrapywał się na okno, zawalił się dach. Tata skoczył, ale tak niefortunnie, że nabił się na słupek od bramy, który wbił mu się w oko. Niezbyt głęboko, ale wystarczająco, aby pozostawić bliznę.
Mama opowiedziała mi, ile się wycierpiał przez tą bliznę, jacy ludzie byli dla niego przykrzy, jak było mu ciężko, a to tylko dlatego, że uratował mnie, swoją małą księżniczkę.
Gdy skończyła, zerwałam się i z płaczem pobiegłam do taty. Przytuliłam się do niego mocno i przeprosiłam za wszystko. Pocałował mnie w czoło i powiedział:
"Bez wahania zrobiłbym to jeszcze raz!"
Od tej naszej sprzeczki minęło 10 lat, a ja nadal nie mogę sobie wybaczyć, że go tak zraniłam. On mi wybaczył, ja sobie nie potrafię.
Mój tata, mój największy bohater.
Ale przez 16 lat nie pytałaś skąd ta blizna czy nie mówili prawdy?
O żecz którą widzisz na codzień i do której się przyzwyczajasz nie pytasz. "Bo po co, to przecież nic ważnego" albo po prostu autorki nigdy nie nurtował temat powstania blizny.
Na co dzień* :)
Aż nie wiem czy dać smieszeg plusa czy minusa, bo niby napisał(a) dobrze, ale w takim stylu że aż mam ochotę rzucić w niego słownikiem :')
Tolerancja to także zrozumienie dla takich rzeczy, jak dysleksja chociażby. Rzucanie słownikiem jest jakieś takie niedojrzałe i kompletnie bez sensu. "On zrobił błąd, Lol XD!" Tak to widzę. Pozdrawiam cieplutko.
Masz błąd, powinno być "(...), tak to widzę" albo "(...). Tak to widzę". :')
Nie no, oczywiście żartuję i mam takie samo zdanie. :3
Mi też dokuczali w szkole. Było mi przykro, ale najbardziej bolało mnie to, jak wyzywali i śmiali się z mojej mamy. Mówili o niej naprawdę okropne rzeczy, zmyślone historie, np. że jest prostytutką, co oczywiście nie było prawdą, rzucali we mnie monetami i pytali, czy tyle starczy, by moja mama zrobiła im 'loda'. Nigdy jej tego nie powiedziałam, bo nie chciałam, by było jej smutno, nigdy też nie obwiniałam jej o to, że byłam wyśmiewana na co dzień. Przykro, że Ty inaczej zareagowalas, ale każdy popełnia błędy. Ważne, że teraz wiesz, że źle postąpiłaś i zaczęłaś inaczej patrzeć na tatę, doceniłaś to, co dla Ciebie zrobił. Szczęścia w życiu i dobrych relacji z rodziną życzę ;)
U mnie w podstawowce był taki jeden, którego matka była właśnie prostytutką. Przychodziła pod szkole i czekała na niego w krótkich kieckach. Ludzie gadali i praktycznie każdy o tym wiedział, ale nikt się z niego na szczęście nie wysmiewał. Mega współczuję, że u Ciebie tak było.
Tata bohater, a Ty mając 16 lat powinnaś zachowywać się bardziej odpowiedzialnie, a nie jak jakaś tępa gówniara. Ja rozumiem, że docinki debili w szkole potrafią ranić, ale nie można się wyżywać na kimś. Zwłaszcza, że niezależnie od okoliczności powstania blizny, możesz domyślać się, że nie zrobił jej sobie w celach dekoracyjnych i nie ma na nią wpływu. Może bym to zrozumiała, gdybyś miała 10 lat, ale dziewucha w liceum już takie rzeczy powinna czaić.
Święta prawda
Dokładnie
W dzisiejszych czasach to niczego nie można być pewnym, są ludzie, którzy są skłonni robić sobie blizny w celach dekoracyjnych (tak marginesie, podoba mi sie to wyrażenie), czyt. faza na skaryfikacje twarzy jakiś czas temu
Popuś ❤
(sarkazm)
I to do swojego ojca, ja to bym się wstydziła.
Naprawdę?! W wieku 16 lat "na zabój, na zawsze" zakochałaś się w jakimś tępaku i wydarłaś się na tatę, że wygląda jak wygląda? Nawet gdyby to była blizna dekoracyjna czy jakoś tak to i tak nie miałaś prawa robić czegoś takiego. Nastolatkowie (oczywiście nie wszyscy) oburzają się, że rodzice każą im się ubierać w określony sposób albo zachowywać i w wielkich słowach mówią o zamachu na wolność i tępieniu indywidualności, a jak widać nie tylko dorośli zachowują się tak względem dzieci...
Nie rozumiem jak można oceniać człowieka po bliznach. Blizny zostają po poważniejszych operacjach i wypadkach. Mam nadzieję, że ta "miłość twojego życia" sobie pysk rozwali i też dozna obraźliwych docinek, może się czegoś nauczy, potwór
Jak można być tak głupim, mając 16 lat...
16 latka powinna mieć już rozum, a nie myśleć że to ojca wina. I jeszcze to, że przełożyłaś śmiejącego się z ciebie kolesia nad własnego tatę.... Brak słów.
I nie wiedziałaś nic o pożarze? Przecież cały dom się spalił więc pewnie się wyprowadziliście. To po pierwsze. Po drugie nikt nigdy Ci nie powiedział skąd jest ta blizna? Sama też się nie zainteresowałaś? Po trzecie- nie wierzę, że można być aż tak głupią. No i po czwarte- mam pierwszy raz nadzieję, że historia jest zmyślona.
Wiesz, bez względu na to, jak twój tata nabawił się blizny i jak szlachetna, wiąże się z tym historia.. Nie masz prawa nikogo obrażać ani oceniać, patrząc przez pryzmat jego wyglądu.
Hmm, no historia piękna, ale... stary, drewniany do z piętrem? I w dodatku tak blisko granicy działki usytuowany, że ojciec skoczył na bramę? Jeśli wbiłby mu się słupek w oko, jak napisałaś, to prawdopodobnie tego oka by już dzisiaj nie miał. Wyznanie piękne, ale widzę dużo nieścisłości.. więc zastanawiam się nad jego prawdziwością.
Wg mnie istnieje też możliwość, że to mama wcisnęła autorce bajeczkę, żeby nie zachowywała się wobec ojca jak gówniara. Ale nie mnie oceniać autentyczność wyznania.
A czemu niby nie? Mój ojciec właśnie ma taki domek, mały, ale drewniany, jest piętro i tuż obok ogrodzenie.
Może skacząc z okna chciał złapać równowagę, przeszedł chwiejnie kilka kroków i koniec końców przewrócił się twarzą na słupek. Siła uderzenia nie byłaby już tak silna, by wbić słupek w czaszkę, ale na tyle duża, by zostawić bliznę. Poza tym nie wiem, co jest dziwnego w drewnianym domu. Mało to takich stoi? Na starych wsiach albo w górach. Mój wujek w takim drewnianym piętrowym domu (pięknym, swoją drogą) mieszkał kiedyś w górach.