#hoIGU
Jako że siedzę cały czas w domu, stwierdziłam, że wezmę się za siebie i zaczynam ćwiczyć - na pierwszy ogień wiadomo, tyłeczek... A więc cykam sobie kilka zdjęć mojej puszystej pupci, żeby potem zrobić popularny efekt PO.
Potem odrabiam pracę domową z matmy, męczę się przy tym niemiłosiernie. Okej, dałam radę - wysyłam.
Budzę się rano, wchodzę na maila, a tam wiadomość od mojego profesora matematyki „Witam, dziękuję za przesłanie połowy zadań, niestety drugą połowę też musisz przesłać, goły tyłek nie zadziała”.
Tak, wysłałam jedno zdjęcie pracy domowej, a drugie mojej zadka. Pomocy, nie wiem jak ja wrócę do szkoły :D
To i tak w miarę normalna odpowiedź, mogło być gorzej.
Scenariusz a) dostajesz szóstkę z plusem i zaproszenie na prywatne korepetycje
Scenariusz b) dostajesz zjebę życia i naganę za nieprzyzwoite treści i brak szacunku do nauczyciela
Scenariusz c) nauczyciel odsyła Ci nagie zdjęcie swoich pośladków. I są lepsze niż Twoje
Scenariusz c) - genialne.
Ciesz się że nauczyciel nie przesłał ci zdjęcia pały - swojej.
przeciez puszyste fajne
Wystarczy przeprosić i napisać, że wysłałaś przez pomyłkę. To dorosły, zrozumie.
Mimo wszystko szacun dla faceta, że nie zjebał, tylko tak zareagował.
Jak wycwiczysz tyłek to co nie pozna, także luz.
gratuluję głupoty w takim razie
Faktycznie, bo Tobie z pewnością nigdy w życiu nie zdarzyła się żadna krępująca sytuacja/wpadka. Idealny powód żeby wyzywać autorkę od głupich, tylko dlatego, że się pomylila, jak to człowiek ma w zwyczaju.
Wyślij mi, to ocenię :)
Teraz każda myśli że ćwicząc w domu po kwarantannie wróci z tyłkiem niczym laski z insta. Nie, tak nie będzie. Trzeba ciężaru i miesięcy, lat żeby zbudować fajny tyłek.
Ale od czegoś można zacząć.
Ja sobie wyrobiłam bardzo fajny tylek. Tyle mi wystarczy.
Zależy co kto rozumie przez "wyrobiony tyłek". Można go delikatnie ujędrnić i zaokgrąglić, I to już będzie dla kogoś "wyrobiony tyłek" a dla innych będzie to oznaczało tyłek ala Kardashian.
Jak ktoś wygrał na loterii genetycznej to nie trzeba...
Żeby ujędrnić i zaokrąglić to trzeba mieć też co. Jak ktoś ma płaski to takie ćwiczenia nic nie dadzą.
Autorka wspomniała, że ma puszysty tyłek, więc raczej ma nad czym pracować.
Niezywa chyba sobie żartujesz. Tyłek jest w 100 % do zrobienia z niczego. Piersi to kwestia genetyki, ponieważ są zbudowane w większości z tłuszczu i wraz ze zmniejszaniem się tkanki tłuszczowej ich rozmiar maleje. Czyli od rozłożenia tłuszczu na ciele zależy to, jak będę wyglądać, ich rozmiar itd.. Na tyłku wystarczy przybrać masy mięśniowej i gotowe.
Panie mądry a jak się przybiera masę mięśniową? To nie jest tak chop siup. Trzeba mieć dobra dietę i dźwigać ciężko, takie ćwiczenia w domu to jedynie co ujędrnią pupę co nie równa się z budowaniem mięśni.
@Niezywa to nieprawda, co piszesz. Mięsień pośladkowy wielki powiększa się bardzo szybko, nie potrzeba nie wiadomo jak dużo czasu czy treningów. Gorzej jest utrzymać ten fajny tyłek, bo wspomniany mięsień szybko wraca do poprzedniego stanu, jeśli nie jest trenowany.
Nie trzeba mieć dobrej diety, wystarczy jeść więcej niż swoje zapotrzebowanie, a od jakości diety będzie zależało ile się przybierze tłuszczu, ile mięśni. To prawda, że najlepiej rosną pod dużym obciążeniem, ale Ty o tym nie pisałaś. Napisałaś, że płaski tyłek to kaplica i już niczego nie da się zrobić.
Zaczynam myśleć, że jestem nienormalna... Jestem chyba jedyną dziewczyną, która nienawidzi kobiecego ciała i jak szalona trenuje ręce i klatę XD
A co ma piernik do wiatraka?
To że chcesz być nie kobieca to nie czyni cię wyjątkową. Nie mówię o trenowaniu rąk i klaty, bo sama trenuje, a o tym że z tego komentarza bije takie 'jestem inna, bo nienawidzę kobiecego ciala'.
nie, nie jedyna
dysmorfofobia sie zdarza
No nienawiść do kobiecego ciała normalna nie jest.
Oczywiście, jesteś jedyną taką dziewczyną. Przecież wiadomo, że każda dziewczyna to tylko makijaż, włosy, paznokcie zrobione, a ćwiczyć to tylko brzuch i tyłek, i to też nie za dużo, bo co ludzie powiedzą
Nie wydaje mi się, żeby to była dysmorfofobia, ale specjalistą nie jestem.
Na szczęście o tyle dobrze, że w tym roku szkolnym już nie wrócisz.
Tak, na pewno. I jeszcze mówisz pupci