#KYOUE

W szkole podstawowej pani wychowawczyni dobierała mas w pary, w których mamy siedzieć razem w ławce. Mi niestety przypadł chłopak, który nie był zbyt lubiany i od którego mówiąc eufemistycznie nie pachniało najlepiej, a mówiąc wprost waliło jak z obory.

No więc ja - geniusz zła, nie chcąc siedzieć z nim w ławce, wpadłem na pomysł jak to rozwiązać. Pomysł był prosty: obciąć sobie włosy na czubku głowy nożyczkami i zwalić winę na kolegę z ławki. Przez parę dni chodziłem z włosami jak idiota mając dziurę na samym środku, ale plan się powiódł i kolega dostał zakaz zbliżania się do mnie. W końcu mogłem się cieszyć czystym powietrzem...

#eoUGf

Po kilku latach tułaczki po świecie wróciłam do własnego mieszkania w rodzinnym mieście. I przeraziła mnie ilość meneli i Sebixów na osiedlu. Minimum raz w tygodniu dzwonię na policję (najczęściej w sobotę w nocy), bo jakieś bójki, bo wrzaski. Zawsze słyszę, że zgłoszenie już było, patrol już jedzie... a jeszcze ani razu nie dojechał. Menele po kilku razach przestali reagować na prośby i groźby.

Znalazłam dzisiaj przy sprzątaniu starego smartfona. Zamontuję sobie na parapecie 'osiedlowy monitoring' i będę co ciekawsze fragmenty wysyłać do mundurowych. Nie wiem co innego mogę zrobić.

#YuMny

Nie ukrywając - jestem blondynką.. Ciemną, bo ciemną... ale blondynkowanie wychodzi mi chyba najlepiej ze wszystkiego.

Pewnego dnia jadę sobie z moim lubym autem (co ważne: mam dość mocną wadę wzroku i muszę zmienić okulary, bo z daleka już nie widzę tak dobrze). Patrzę w dal i widzę sznur aut, prawie niekończący się. Więc mówię:
- Matko.. Jaki korek.. Ciekawe co się stało?
Mój luby patrzy na mnie ze zdziwieniem i z niepokojem w głosie pyta:
- Kochanie... Gdzie ty widzisz ten korek?
Na to ja:
- Noo taam! - i pokazuję palcem.

Mój ukochany spojrzał z dezaprobatą i z przyzwyczajenia nic nie odpowiedział. Więc od razu się zorientowałam, że coś tu nie gra.
Gdy tylko dojechaliśmy do tego "korka", to spaliłam buraka, bo...

...okazało się, że były to auta zaparkowane równolegle do ulicy.

#EGHdi

Moja mama codziennie się upija. Nie ma dnia, kiedy by tego nie zrobiła. Już nie raz próbowałam zmusić ją, żeby przestała. Krzyczałam, płakałam, błagałam. Niestety to wszystko na nic. Kiedyś to mojego ojca uważałam za potwora. Mama była dla mnie bohaterką. Jeszcze wtedy nie rozumiałam dlaczego rodzice moich koleżanek nie pozwalają im do mnie przychodzić. Było mi przykro. Myślałam, że mnie nie lubią. Po tym, jak ojciec znalazł sobie inną i się wyprowadził gdy miałam 12 lat, poczułam ulgę. Ale zaczęłam dostrzegać drugie oblicze mojej matki.

Już nie była idealną matulą z okładki miesięcznika dla dorosłych. Zaczęła przyprowadzać coraz to nowszych mężczyzn, którzy różnie nas z młodszą siostrą traktowali. Nie wiem, czy chciała się pocieszyć, czy też było jej tak łatwiej. W szkole też mi się nie układa. Nauczyciele karzą mnie za to, że mama nie przychodzi na zebrania, że nie ma skąd wziąć pieniędzy na ubezpieczenie, składki. W międzyczasie urodziła mi się kolejna siostra. Od razu ją pokochałam. Obiecałam sobie, że będzie to najszczęśliwsze dziecko na świecie. Że nic jej nigdy nie zabraknie, a zwłaszcza miłości, jak to było w moim wypadku.

Laura stała się moim oczkiem w głowie. To bardzo dobra i inteligentna dziewczynka, ale rozrabiaka. Czasami brak do niej cierpliwości, ale zawsze zachowuję zimną krew. Mamie nic nie stoi na przeszkodzie, żeby ją uderzyć czy szarpnąć, a ja zastanawiam się jak można coś takiego zrobić 3-letniej kruszynce. W sumie to do niedawna się zastanawiałam. Ostatnio miałam bardzo zły dzień. Kilka jedynek w szkole, młodsza siostra (nie najmłodsza) jest w trudnym wieku i dała mi w kość, no i Laura miała jeden z tych swoich humorków. i stało się to czego obawiałam się najbardziej. Szarpnęłam ją. Co prawda nie było to mocno. Po 5 minutach już nic nie pamiętała, ale za to ja tak.

Boję się, że stanę się takim potworem jak mama. Co jeżeli to nie był ostatni raz? Za rok stanę się pełnoletnia. Chciałabym zabrać mamie prawa do opieki nad siostrami i dać im dom taki, jakiego ja nigdy nie doświadczyłam. Jednak wiem, że zamiast dać im dom, mogę im go zabrać. Kto w końcu da pod opiekę samotnej 18-latce dwójkę dzieci? Nie mam żadnej pracy, mieszkania ani wykształcenia. Nie wiadomo nawet, czy liceum skończę planowo. Siostry zamiast tego mogą skończyć w domu dziecka, a to by oznaczało rozłąkę. Naprawdę nie wiem już co mam robić. Piszę to wyznanie pod wpływem impulsu. Nie chcę się wyżalać, ale komuś musiałam o tym opowiedzieć. Nie mam na tym świecie nikogo, z kim mogłabym o tym pogadać. Jedyną osobą, której ufam jest moja babcia, ale nie chcę jej niepotrzebnie zamartwiać. Ma dość swoich problemów.

Jeśli to czytasz oznacza to, że dotrwałeś do końca. Chciałam ci tylko powiedzieć: Dziękuję. To wiele dla mnie znaczy, że zechciałeś tego posłuchać. Jeszcze raz dziękuję.

#VWE1b

Chętnie podzielę się z wami dość zabawną historią, jaka spotkała moją mamę i ciocię.

Moja ciocia od kilku lat mieszka ze swoim chłopakiem, ale ostatnio średnio im się układa. "Ciche dni" i wyzwiska to w zasadzie codzienność. Znam ich dobrze i wiem, że to on jest tym bardziej winnym. Ale do rzeczy.

Ostatnio zaczął o siebie dbać, znikać na noce, więc padło podejrzenie, że zdradza moją ciocię. Moja mama postanowiła pomóc siostrze w potrzebie i śledzić go, gdy po raz kolejny szykował się do wyjścia. Mama czekała w samochodzie na dole pod blokiem, podczas gdy ciocia (nazwijmy ją Magda) była na górze. Gość rozpłynął się w powietrzu już na parkingu. Magda szła między autami i zerkała do środka niektórych poszukując domniemanego zdrajcy. W jednym samochodzie coś mignęło jej na tylnym siedzeniu, a przednie okno było do połowy otwarte. Zajrzała i zobaczyła nagiego gościa posuwającego swoją wybrankę. Była noc, więc nie miała pewności, że to "on". Była bardzo zdeterminowana.

- Dobry wieczór - powiedziała.
Znieruchomieli.
- Czy mógłby się pan przedstawić?
- ...nie. (byli w szoku xD)
- Przepraszam i życzę miłego wieczoru.

Poszła do mojej mamy, która czatowała w krzakach. Po kilku minutach wyszła do nich laska z auta, z pytaniem "czy mogę paniom pomóc?".
Koniec końców, szlachetna misja mojej rodzicielki i jej siostry zakończyła się fiaskiem i wyszły na dwie wariatki ganiające w nocy po krzakach.
Historia sprzed godziny. Moja mama jeszcze płacze ze śmiechu :D

#ihk6q

Po 5 latach związku, planując już ślub i wesele, nagle mój chłopak przestał się do mnie odzywać. Dwa tygodnie próbowałam się z nim kontaktować, lecz cały czas tylko głucha słuchawka bądź akurat wyszedł gdzieś ze znajomymi.

Spotkałam naszego wspólnego znajomego na zakupach. Co się okazało? Że mój eks na wieczorze z kolegami spotkał jakąś 16-latkę. Z którą współżył (oglądając filmiki jego kolegów odechciało mi się wszelkiego kontaktu). Po kilku miesiącach okazało się, że zostanie ojcem.

A więc reasumując: ja jestem aktualnie 24-latką z odrazą do związków, a mój były wychowuje swego syna, pisząc do mnie nieustannie o tym, jak był głupi i jak żałuje i chce do mnie wrócić.

#57vNP

Miałem wtedy 23 lata. Mieszkałem w akademiku, ale co drugi weekend przyjeżdżałem do domu moich rodziców. Mój tata, który jest starym budowlańcem, kupił kiedyś stojącą na skraju lasu (na totalnym zadupiu pod Białymstokiem), rozpadającą się, przeszło stuletnią nieruchomość, którą doprowadził do idealnego stanu.
W tamtym czasie, mimo że ciągle studiowałem, miałem fajną pracę, którą mogłem wykonywać zdalnie - potrzebowałem tylko komputera i netu.
Była późna jesień. Jak zwykle zaparkowałem samochód przed wejściem do domu. Światła były zgaszone. Chwyciłem za telefon i zadzwoniłem do mamy. "Cześć, Krzysiu! Fajnie, że już przyjechałeś. Jesteśmy z tatą u ciotki na imprezie. Wrócimy późnym wieczorem. Klucze są tam gdzie zwykle. W lodówce masz zupę...".
Otworzyłem sobie drzwi, wstawiłem wodę na herbatę, wziąłem lapka pod pachę i poczłapałem na górę, popracować. Robota szła mi całkiem szybko, bo nikt mi nie przeszkadzał. Po jakiejś godzinie usłyszałem jednak hałas z pokoju obok. "Znowu myszy..." - pomyślałem i poszedłem zobaczyć co jest grane. W pomieszczeniu panowała jednak cisza.
Sytuacja powtórzyła się parę razy i naprawdę zacząłem czuć się trochę nieswojo, szczególnie, gdy wyraźnie usłyszałem za ścianą czyjeś kroki po skrzypiącej podłodze. "Pier#olę, idę do samochodu." - mruknąłem. Zamknąłem laptopa i zbiegłem na dół. Kiedy mocowałem się z drzwiami od wozu, kątem oka zauważyłem światło palące się na górze domu. Spojrzałem tam i zaprawdę powiadam wam - prawie umarłem.
Mało tego, że w pokoju, z którego dobiegały dziwne hałasy, paliło się światło, to jeszcze w oknie stała jakaś starsza pani i gapiła się na mnie. Dokładnie pamiętam jak wyglądała. Miała koczek, taką koszulę z koronkami, a na jej twarzy malowała się złość.
Patrzyła wprost na mnie z oskarżycielską miną, tak jakby miała do mnie żal o coś. Stałem tak sparaliżowany strachem, nie wiedząc co mam zrobić.

Prawie padłem na zawał, gdy za moimi plecami rozdarł się klakson samochodu moich rodziców, którzy właśnie wrócili od ciotki. Aż usiadłem na mokrej ziemi, bo mi się w głowie zakręciło. Spojrzałem znowu na dom. Światło było już zgaszone, a w oknie nie widać było już nikogo.
Rodzice, a szczególnie mój tata - śmiali się, że palę za dużo trawki i że najwyższy czas przestać oglądać horrory. Oczywiście nie uwierzyli w moją historię.

Tymczasem dwa tygodnie temu wpadły mi w ręce dokumenty własności domu rodziców. Wynika z nich, że jego pierwszą właścicielką była jakaś starsza pani z Podlasia, która na początku ubiegłego wieku dożyła w nim swoich ostatnich dni.
Nie wiem co o tym sądzić - racjonalne myślenie mi w tym na pewno nie pomaga...

#qnu67

Kiedy miałem 13 lat odkryłem magię masturbacji. Po kłótni z rodzicami postanowiłem się zemścić i zostawiłem swój spust w niedzielnym rosole, który potem zjedli.

5 lat się z tym kryłem, aż do teraz. Dzień w dzień prześladowała mnie ta myśl. Dzięki, że wreszcie mogłem to z siebie wyrzucić. Przepraszam was za to, droga rodzinko.

#b3q3H

Gdyby nie pewne ogłoszenie, nigdy nie poznałbym mojej żony.
Ale od początku.

Pewnego razu przeglądając internety, natrafiłem na ogłoszenie. Dziewczyna szukała towarzysza na wesele siostry. Postanowiłem napisać.
Spotkaliśmy się na dwa tygodnie przed imprezą, aby omówić co i jak.
W końcu przyszedł czas wesela. Udało mi się wpasować. Niestety, moja partnerka była jakaś nieobecna. Nie miała ochoty na zabawę.
Z opresji uratowała mnie jej kuzynka, z którą przetańczyłem całą imprezę.

Nasza znajomość przerodziła się w coś więcej. Zaczęliśmy się ze sobą spotykać.
Pewnego razu zabrała mnie do swojej przyjaciółki, która leżała w szpitalu. Miała białaczkę.
Tak mną wstrząsnął widok tych wszystkich chorych ludzi, że postanowiłem zostać wolontariuszem.
Udało mi się namówić też do tego moją dziewczynę, ale ona, niestety, długo nie dała rady. A to zajęcie mną tak pochłonęło, że ostatecznie doprowadziło do rozpadu naszego związku.

Zbliżała się matura, postanowiłem wziąć się do nauki, aby pójść na studia medyczne.
W międzyczasie na odział trafiła dziewczyna z rakiem kości. Chciała poddać się chorobie, wolała umrzeć, tak bardzo cierpiała.
Nie mogłem na to pozwolić. Dopingowałem ją, aby walczyła.
I wiecie co? Udało się.
A my zbliżyliśmy się do siebie.

Tak, tak. To właśnie ona jest moją żoną i mamy dwójkę synów.
A ja zostałem onkologiem.

#ruAej

Będzie o używaniu firmowego sprzętu do celów prywatnych...

Jestem "Panem od komputerów" i obsługuje kilka sporych firm (outsourcing it).
Pewnego dnia zostałem wezwany do "naprawy komputera" Pani Z. Pracował wolno, poczta w Outlook chodziła koszmarnie... próby szybkiej naprawy spełzły na niczym... Zostałem po godzinach i zacząłem szukać przyczyny... Znalazłem 2 GB nagich zdjęć Pani Z w elementach wysłanych do co najmniej kilkunastu osobników (nieznanej płci)... Na dysku w folderze moje dokumenty było ich znacznie więcej i wszystkie z profilem użytkownika próbowały wędrować na serwer centralny, skutecznie spowalniając pracę w sieci tego komputera. Zrobiłem czystkę z kopią bezpieczeństwa w miejsce, które na serwer nie było replikowane a w notatkach zlecenia wpisalem:" czyszczenie ze zbędnych danych". Poinstruowałem Panią Z aby mniejsze zdjęcia wysyłała, jeśli już musi i aby potem kasowała celem uniknięcia draki...

Tak, backup mam do dzisiaj, a Pani Z zmieniła z czasem pracę (plotka niesie, że zarabia ciałem) ... Po pewnym czasie odkryłem, że nie tylko w tej firmie są fajne laski mające swoje nagie fotki "schowane w folderze moje dokumenty"... Pozdrawiam Was serdecznie :)
Dodaj anonimowe wyznanie