Sfrustrowana tym, że mama nie potrafi się zmotywować do rzucenia palenia, oświadczyłam jej, że od teraz za każdym razem gdy ona będzie palić, ja też będę - wiedziałam, że to na nią podziała, bo nie chce, żebym paliła jak ona.
Podziałało, ona przestała palić. Tylko ja zaczęłam. Teraz się przed nią z tym kryję, tak jak kiedyś ona przede mną.
W ostatniej klasie technikum, na lekcji języka polskiego przerabialiśmy książkę "Zbrodnia i kara". Nadszedł pierwszy dzień omawiania lektury i jako, że nasza nauczycielka była dość specyficzna i nie lubiliśmy się wzajemnie, a do tego uważała, że wszystko jest takie banalne i jara nas to tak samo jak ją, to zaczęła pytać każdego z nas o daną rzecz z książki, m.in o głównych bohaterów.
Wyobraźcie sobie jej minę i reakcję całej klasy, kiedy zapytała jedną z moich koleżanek o bohaterów książki, a ta odpowiedziała "Ikar"...
Tego dnia zwątpiłam w ludzkość...
W czasach wczesnego dzieciństwa, byłem święcie przekonany iż czas płynie tylko w moim otoczeniu. Sądziłem, że gdy przestaje kogoś lub coś obserwować ruch tych obiektów zamiera do czasu aż ponownie je zauważę. Miałem tak do około 7 roku życia.
Ot, taka historia jak dzieci dziwnie potrafią interpretować swoje otoczenie.
Gdy miałam może 6-8 lat, w kościele gdy zawsze przychodziłam ksiądz czytał nazwiska różnych ludzi, których nie znałam, a później wszyscy odmawialiśmy dziesiątek różańca. Zawsze chciałam być wyczytana, to było moje marzenie.
Dopiero kilka lat później dowiedziałam się, że są to wypominki, na których czyta się nazwiska ludzi, którzy zmarli...
Kiedyś, gdy jeszcze mieszkałam z rodziną, ukradkiem wpadł do mnie mój chłopak. Jak się domyślacie mieliśmy na siebie ochotę, więc wzięliśmy się do roboty gdy już wszyscy spali.
Niestety gdy już dochodziłam, dostałam skurczu na obydwóch całych nogach, zaczęłam ryczeć wniebogłosy, partner nie wiedział co ma robić i wtedy do mojego pokoju zbiegła się cała rodzina by mi pomóc, babcia, dziadek, rodzeństwo i rodzice zobaczyli mnie nagą z przykurczonymi nogami, a obok mojego chłopaka...
Zdarzenie miało miejsce parę ładnych lat temu. W domu odbywało się malowanie, do którego rodzice zatrudnili trzech fachowców.
To był ranek, idąc do łazienki w piżamie minęłam się z dwójką panów. Kulturalnie przywitałam się, po czym ruszyłam dalej. Dopiero przed lustrem zorientowałam się, że z koszulki wystawała mi pierś. To wyjaśniało dlaczego mieli takie ucieszone mordki.
Jestem w ciąży. Przeglądając dziś anonimowe, wpadłam na historię dziewczyny, która była na randce i musiała lecieć na dwójeczkę, a że kupa była oporna to musiała użyć przepychacza. Bardzo rozbawiło mnie sformułowanie, że autorka próbowała spuścić kupę do "lochu kanalizacyjnego".
Zaczęłam się śmiać, ale z racji tego, że mąż spał przed pracą i nie chciałam go budzić, to zaczęłam tłumić śmiech zatykając nos i energicznie się trzęsłam. Wyglądałam wtedy jak zapowietrzona i upośledzona foka. Wtem mój mąż zerwał się na równe nogi, bo myślał, że zaczęłam rodzić :D
Gdy byłam małą dziewczynką (6-7 lat) lubiłam bawić się w Świętą Inkwizycję.
Ja byłam oczywiście Inkwizytorem, zaś moje lalki czarownicami, które paliłam na stosie, czyli przywiązywałam je do zapalonej żarówki.
Przestałam dopiero, gdy zorientowałam się, że nieprzyjemny zapach unoszący się w moim pokoju to nie grzechy, a przypalone lalczyne włosy.
W pierwszej klasie gimnazjum dostałam pierwszy okres. Przez prawie całe trzy lata tej szkoły, panicznie bałam (wstydziłam?) się kupować podpaski. Jako biedna, zakompleksiona i nieśmiała nastolatka, wierzyłam, że wszystko co związane z seksem, intymnością i cielesnością to wstyd, tabu i obrzydliwość - więc szyłam sobie ze skrawków materiałów podpaski, które wypychałam watą i papierem, czasem używałam zwiniętych w rulon płatków kosmetycznych jako tamponów. Męka.
Właśnie dlatego, edukacja seksualna jest potrzebna!
Ostatnio mama stwierdziła, że czas się wziąć za uświadamianie mojego młodszego brata. Standardowe pytanie:
- Guciu, czy wiesz skąd biorą się dzieci?
- Oczywiście, że wiem, w jądrach mieszkają plemiona... - po czym dalej kontynuował swój wywód, który swoją drogą prawidłowo wyjaśniał kwestię rozmnażania ludzi, jednak zamiana plemników na plemiona sprawiła, że cała rodzinka po usłyszeniu owej historii nie mogła wyrobić ze śmiechu :D
Dodaj anonimowe wyznanie