#TBcON

W szkole podstawowej na zajęciach rozmawialiśmy z panią o środowisku, a przede wszystkim o dziurze ozonowej i o tym, jakie niebezpieczne jest jej powiększanie. Na przerwie któryś z moich kolegów powiedział, że używanie dezodorantów w sprayu sprawia, że owa dziura się powiększa.

Gdy wróciłam do domu, mama się na mnie zezłościła, a ja w ramach zemsty wzięłam dezodorant taty, otworzyłam okno i psikałam nim, chcąc powiększyć dziurę ozonową, aby świat rozpadł się, a z nim cała moja rodzina.

#ifgxj

Jestem złodziejką.

Nie wiem co mnie podkusiło, ale ukradłam z apteki krem pod oczy za niecałe 15 zł. Już w domu miałam okropne wyrzuty sumienia i chciałam go oddać, ale nie miałam odwagi. To, co stało się później, to już była całkowita masakra.

Na następny dzień zadzwonił telefon stacjonarny, który odebrałam. Dzwoniła pani z apteki i powiedziała, że mam przyjść i zapłacić za krem, bo jestem na nagraniu z monitoringu (nr telefonu znalazła w książce po adresie na recepcie). Wstyd, wstyd, wstyd!! Oczywiście pojechałam, przeprosiłam i zapłaciłam za ten jebany krem.

Teraz, kiedy ktoś na mnie "dziwnie" popatrzy, to się zastanawiam, czy widział to nagranie i wie, że jestem złodziejką :(
Okropne uczucie...

#7Ojpd

Wiele jest tu historii o starszych paniach, które zawsze mają swoje do powiedzenia w komunikacji miejskiej i pokazać swoją "wyższość". Ale są wyjątki.

Wakacje. Podróż tramwajem po stolicy z 6-letnią siostrą. Zmęczone, z zakupami przedobozowymi siedziałyśmy na jednym siedzeniu. Siostra zaczęła mi odpływać, ale się budziła, bo nie miała jak się oprzeć.
Naprzeciwko nas siedziała pani w wieku 80+. Uśmiechnięta, wstała, powiedziała, żeby moja siostra usiadła na jej miejscu. Ja jej dziękuję, ale mówię, że sobie poradzimy. Pani dalej nie odpuszcza. Mówi, że woli sobie postać, a widać, że maleństwo musi się zdrzemnąć.

Siostra usiadła, zasnęła. Pani stała, więc się spytałam, czy na pewno nie chce usiąść, a ja postoję. Babcia mówi, żebym siedziała, bo jestem też zmęczona.
Jakiś chłopak, który siedział za mną, wstał i powiedział, że on postoi, a pani powinna siedzieć.
Usiadła, ale pod nosem powiedziała, że on zmęczony po pracy też zasługuje na siedzenie w tramwaju, a ona emerytka, jakoś sobie poradzi.

Widzicie, czasem można spotkać wspaniałe babcie w komunikacji miejskiej.
Babciu, dziękuję Ci, pomogłaś mi bardzo. :)

#S3pJK

Biegnę. Za mną już 13 km. Pot spływa ciurkiem po plecach, dyszę jak mała ciuchcia, chociaż i duży parowóz pewnie nie powstydziłby się takich odgłosów. Mijam trzy dziewczyny i słyszę: "dyszy jak jakaś świnia, mokra też jak świnka, chrum chrum" i śmiech.

Mnie to nie rusza, na co dzień mieszczę się w rozmiar S.
Tylko co, gdyby trafiło to na kogoś, kto dopiero zaczyna walkę z nadwagą?

Kobieta kobiecie wilkiem?

#O17CJ

Macie najlepszego przyjaciela? Ja tak. Teraz już tak. Chcę opowiedzieć tu najgorszy okres w moim życiu. Pięć lat, podczas których miałem dwie próby samobójcze.

W trakcie imprezy (2 lata temu) Miłosz stwierdził, że musi wyjść wcześniej, bo jego matka potrzebuje pomocy (jest naprawdę bardzo słaba). Chciałem iść z nim, ale powiedział, że nie będzie psuł mi zabawy. Do domu miał blisko, więc się zgodziłem. To był ostatni raz, kiedy go widziałem, aż do 3 września tego roku. Nie potrafiłem sobie wybaczyć. To była jedyna osoba, za którą oddałbym moje życie i przeze mnie go porwali. Moment, w którym dowiedziałem się, że mój braciszek nie wrócił do domu, był najgorszym w moim życiu.
Szukałem go wszelkimi sposobami. Szukała policja, zatrudniłem prywatnego detektywa. Dopiero on coś zdziałał. Zaczął szukać coraz głębiej i dotarł do niemieckiego gangu, który doprowadził go do porywaczy. Tylko, że jego już tam nie było. Był na Ukrainie. Wykorzystywany jako męska prostytutka.
Prawie go nie poznałem, kiedy go zobaczyłem. Był inny, przerażony. Tak bardzo go przepraszałem, płakałem... Tłumaczyłem, że nic nie mogłem zrobić. Dwóch dorosłych facetów leżących na ziemi, płaczących że szczęścia i przytulających się tak, że nie można rozróżnić kończyn - i tak przez pół godziny. Agencja detektywistyczna klaskała, a ja miałem znów swojego aniołka. Nie sądzę, że ktoś zainteresuje się tym wyznaniem, ale dla mnie jest bezcenne.

#Lpl2b

Jestem osobą, która jako jedna z nielicznych tutaj, otrzymała swój hajs z komunii. :) Moim rodzicom się nie przelewało, ale uznali, że jeśli ja dostałam tę kasę, to mam prawo ją wydać na co ja chcę. Była to suma ok. 1000 zł.

Mądrzy rodzice chcieli dla mnie jak najlepiej, powiedzieli, że dołożą mi pieniądze i będę mogła kupić komputer (u mnie w domu komputera wtedy nie było, ale większość dzieciaków już go miała).
I co zrobiła mądra córeczka? Posłuchała swoich dwóch braci i KAZAŁA sobie kupić PlayStation2. Resztę kasy wydałam na chipsy dla siebie i braci, za ich namową oczywiście, ponieważ była akurat w Laysach promocja i w jednej paczce można było wygrać następną.

Brawo ja.

#k5OYO

Natchnęła mnie do opisania historia mężczyzny, któremu pobrano płyn mózgowo-rdzeniowy.

Jechałem do pracy rano autobusem. Wszystkie siedzące zajęte. Od drugiego boku autobusu, naprzeciwko mnie, siedzi nieco starszy ode mnie chłopak, ok. trzydziestki.
I standard: babcia z rodzaju sapiących. Po minucie dołączyła się do niej kobieta około pięćdziesiątki.
Wtedy odezwałem się niezbyt grzecznie (byłem niewyspany):
- Ku***, on też kupił bilet, więc ma prawo siedzieć, i to bardziej od was wszystkich, relikty PRL-u.
Kiedy babki podniosły głos na mnie, powiedziałem tylko dwa słowa: dawca krwi.

Jestem na stażu w centrum krwiodawstwa i sam mu wczoraj pobrałem krew.
AB Rh- jest naprawdę rzadkie.

#GDHnd

Razem z moją życiową partnerką postanowiłyśmy kupić samochód. O dziwo, ludzkości się to bardzo nie podoba...

Jej rodzice: "Dlaczego nie chcesz mieć tego auta na współwłasność z matką, tylko z nią? Przecież matka ma zniżki na OC!".
To nic, że to nie matka zarobiła na to auto, tylko my dwie. A jak się na siebie auta nie ma, to i zniżek nigdy się nie będzie miało.

Jej niebawem szwagier: "Przecież wy jako kobiety nie umiecie zmienić żarówek!".
A ty jako mężczyzna urodziłeś się z żarówką w dupie i cię teraz boli.

Moi rodzice: "Ale to nie jest taka prosta sprawa, jak ci się wydaje! Wiesz, że to nie wystarczy kupić, ale jeszcze trzeba ubezpieczenie zapłacić? Paliwo nie jest za darmo!".
Nie, nie wiem. Urodziłam się wczoraj, a prawo jazdy znalazłam pod choinką.

Biurwa w wydziale komunikacji: "Ale po co współwłaściciel? Przecież można zarejestrować na jedną osobę".
Bo tak jest na umowie i tak masz wpisać w papiery, a nie dopytywać.

Biurwa w urzędzie skarbowym: "Ale jak to 50% samochodu pani sprzedała? Czemu nie cały?".
Zaparz kawusię, to ci opowiem całą tę historię. Zaczniemy od momentu, w którym mój ojciec zapłodnił moją matkę, żeby ci nic nie umknęło.

Biurwa w ubezpieczalni: "Ale czy ta pani musi być wymieniona w umowie ubezpieczenia? Przecież ma dopłatę za wiek i prawo jazdy zaledwie od dwóch lat. Czemu w ogóle tak? Żadna z pań nie ma zniżek, nie jesteście rodziną ani nie prowadzicie razem firmy...".
Jesteśmy rodziną, tylko durne polskie prawo udaje, że nie. Zresztą choćbym chciała mieć auto z przypadkowym menelem, to tobie nic do tego.

A dzisiaj znalazłam za wycieraczką stek obelg i gróźb, bo ''złe'' województwo na rejestracji...

Ludzie! Odwalcie się i spróbujcie seksu!

#aMIDn

Wychowywałem się na blokowisku, jak spora część ludzi. Całe dzieciństwo i młodość nie przepadałem za policją i w sumie do tej pory nic się nie zmieniło. Jednak teraz to nie ja muszę się im tłumaczyć, tylko na odwrót.

Pracuję w służbach zajmujących się kontrolą ''niebieskich". Śledzę ich działania/interwencje, kontroluję itp., takie rutynowe sprawy. W razie wykrycia czegoś nieprawidłowego dostają naganę lub czasem nawet wylatują ze służby.

Mimo kilku lat pracy w tym zawodzie nadal mam dziką satysfakcję za każdym razem, jak ud*pię jakiegoś winnego policjanta.

#n2wU8

Wychodzę wczoraj z pracy i widzę, że z okazałego kasztanowca przed firmą zaczęły już lecieć kasztany. "Jesień" - pomyślałem błyskotliwie, podniosłem kilka brązowych kulek i bawiąc się nimi w ręce (was też to uspokaja? kasztany mają w sobie jakąś dobrą energię) powlokłem się na autobus.
Za zakrętem mijałem dwie młode dziewczyny zajęte rozmową i jakoś się tak stało, że kasztan wypadł mi z ręki i poturlał się prosto pod ich nogi.


Mam 36 lat i właśnie przypadkowo zastosowałem "podryw na kasztana" :D

PS Nie, nie jesteśmy razem ;)
Dodaj anonimowe wyznanie