#O17CJ
W trakcie imprezy (2 lata temu) Miłosz stwierdził, że musi wyjść wcześniej, bo jego matka potrzebuje pomocy (jest naprawdę bardzo słaba). Chciałem iść z nim, ale powiedział, że nie będzie psuł mi zabawy. Do domu miał blisko, więc się zgodziłem. To był ostatni raz, kiedy go widziałem, aż do 3 września tego roku. Nie potrafiłem sobie wybaczyć. To była jedyna osoba, za którą oddałbym moje życie i przeze mnie go porwali. Moment, w którym dowiedziałem się, że mój braciszek nie wrócił do domu, był najgorszym w moim życiu.
Szukałem go wszelkimi sposobami. Szukała policja, zatrudniłem prywatnego detektywa. Dopiero on coś zdziałał. Zaczął szukać coraz głębiej i dotarł do niemieckiego gangu, który doprowadził go do porywaczy. Tylko, że jego już tam nie było. Był na Ukrainie. Wykorzystywany jako męska prostytutka.
Prawie go nie poznałem, kiedy go zobaczyłem. Był inny, przerażony. Tak bardzo go przepraszałem, płakałem... Tłumaczyłem, że nic nie mogłem zrobić. Dwóch dorosłych facetów leżących na ziemi, płaczących że szczęścia i przytulających się tak, że nie można rozróżnić kończyn - i tak przez pół godziny. Agencja detektywistyczna klaskała, a ja miałem znów swojego aniołka. Nie sądzę, że ktoś zainteresuje się tym wyznaniem, ale dla mnie jest bezcenne.
To ja przyczepię się faktów, jak zwykle:
- "Pięć lat, podczas których miałem dwie próby samobójcze."
Pięć lat. Potem nagle:
- "W trakcie imprezy (2 lata temu) Miłosz stwierdził, że musi wyjść wcześniej, bo jego matka potrzebuje pomocy (jest naprawdę bardzo słaba)."
Jednak dwa lata temu (a co z pozostałymi 3?), jego matka potrzebuje pomocy, a za chwilę:
- "Moment, w którym dowiedziałem się, że mój braciszek nie wrócił do domu, był najgorszym w moim życiu."
"Mój braciszek" - więc jego matka czy wasza matka?
Sorry, ale nie trzyma mi się to kupy...
5 lat miał ciężki okres w życiu w którym zapewne jego przyjaciel mu pomógł, 3 lata mijają, porywają go
a braciszek to może bardzo bliski przyjaciel?
Zgadzam się, zero tołku w tej opowieści.. ale no widzisz, już zlecieli się obrońcy..
Szinuś, nie wierzę, że to napiszę, ale w pełni zgadzam się z Twoim komentarzem! Tego nie mógł napisać nikt normalny i dojrzały. To brzmi jak jakaś opowiastka młodocianej, napalonej i dziwnej yaoistki(są też normalne, które uważają tego typu praktyki właśnie za dziwne, szkodliwe lub patologiczne w zależności od stopnia zwalenia mozgowego ałtoreczki i fanek).
Tylko ałtoreczki i ich równie niedowalone fanki używają określeń typu "aniołek", "braciszek" i inflantyzują(?) wydawaloby się normalne relacje... :I
PannaK: chodziło ci o infantylizują?
I czy notoryczny błąd, który popełniasz w słowie 'ałtoreczki' jest celowy?
Ja o moim przyjacielu też mówię brat
Różnica między brat, a braciszek jest ogromna.
Może to brat przyrodni? Ale z tymi latami to coś nie pasuje...
Zgadzam się całkowicie.
Dokładnie
Tak, o "infantyzacje" mo chodziło! To niestety skutek pisania komentarzy o bardzo późnych porach.
I "ałtoreczka" absolunie nie jest błędem. To takie specjalne autorki. Specjalnej troski... Nawet nie wiem, dlaczego pomyślałeś, że zrobiłam to błędnie... :I
Ale co się działo przez resztę czasu, te trzy lata, o których nie wspominasz w wyznaniu?
Autor zapomniał, że najpierw pisał o 5 latach, a później o dwóch xD zdarza się, kiedy się zmyśla
A razem z agencją detektywistyczną klaskał też kierowca autobusu...bzdura jakich mało
Zwłaszcza agencja, która klaskała, mnie powaliła. W tym miejscu to Cię wyobraźnia poniosła, że ho ho!
A co z agencją towarzyską, alfonsi nie klaskali?
Wszyscy się radowali.
To dzięki TOBIE jesteście znowu razem. 👍
gdyby tamten detektyw to przeczytal najpewniej obrazilby sie
Nie wierzę, że to wyzwanie napisał mężczyzna.
Mnie to wzruszyło :) brawa za wytrwałość i dużo zdrowia i sczęścia dla was :)
Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że nawet jeśli pojawiłoby się tu wyznanie typu: "Jechałem sobie jak zwykle na swoim różowym jednorożcu chmurą szybkiego ruchu, gdy nagle drogę zagrodził mi brachylofozaur w wirtualnych goglach i kazał iść w stronę kubłów. Okazało się, że jeden z nich był otwary i zostałem przez niego wessany niebieską poświatą do innego wymiaru, w którym to przez godzinę kosmici różnych maści gwałcili mnie analnie korkiem od Sovietskoje Igristoje", to wciąż znaleźliby się tu ludzie piszący w komentarzach: "Bardzo Ci współczuję", "Miałam podobnie. Wyjdziesz z tego", "Trzymam za Ciebie kciuki", "Ale co było dalej?", "Mocne", "Dasz sobie radę", "Podziwiam Cię" itp.
Aha? Nie czepiam się ale myślę że to wyznanie to kłamstwo
To jest tak żałosne i tak pozbawione sensu, że aż jestem zaskoczona, że ktoś był na tyle głupi żeby w ogóle to wymyślić. Nic ale to nic nie trzyma się kupy. Wydaje mi się że ten serwis powstał żeby radzić sobie z prawdziwymi problemami a nie wymysłami kogoś kogo IQ jest na poziomie parteru. Osoby które piszą : ojej/ wzruszyłam sie/ mocne działają tylko na szkodę bo karmią takie niewyżyte historię