#IxCYB

Panicznie boję się rozmawiać w języku angielskim. Na samą myśl o tym, że będę musiał wymienić chociaż kilka zdań po angielsku, dostaję dreszczy. Jestem młodym człowiekiem, który uczył się angielskiego przez kilka lat, zarówno w szkole, jak i poza nią. Niestety, to nic nie dało. 

Nadal nie potrafię rozmawiać w tym języku. Najgorsze jest to, że ten problem nie pozwala mi się rozwijać, blokuje moje możliwości. Tak, po prostu mam lęki przed używaniem języka angielskiego.

#L4UzV

Zawsze wstydziłam się tego, że jestem ze wsi i mamy gospodarstwo, wiecznie widziałam że ludziom z miasta jest lepiej, i o ile się dało, ukrywałam fakt, że mamy krowy i świnie. 

Jak poszłam do szkoły średniej, jedna z nowych koleżanek w jakiejś rozmowie wspomniała, że codziennie pije mleko od krowy, uznałam to za mega obciach, że się przyznała do tego, nawet ze wzgardą opowiadałam to innej koleżance. 

Po wielu latach od zakończenia szkoły wciąż przyjaźnię się z tą koleżanka od mleka, jest wspaniała osobą i wiem, że po prostu nie była zakompleksiona jak ja. Wstyd mi że tak głupio o niej pomyślałam, choć wciąż nie wspominam miło czasów pracy w gospodarstwie rodziców. 

Zakompleksienie i wstręt do pracy na roli ze mnie nie wyszły, nic na to nie poradzę.

#zZ3II

Jak ognia staram się unikać ludzi z wadą wzroku, zezem. Nigdy nie wiem jak wtedy się zachować. Nie potrafię patrzeć im w oczy. Zawsze mnie zastanawia, którym okiem mnie widzą, a które im "ucieka". Od zawsze byłam też ciekawa jak oni widzą, czy każde oko żyje swoim życiem i widzą dwa odrębne obrazy, co mnie osobiście przyprawiłoby o zawrót głowy, czy widzą jednym, a drugie jest jakby "odłączone". Nie umiem sobie z tym poradzić.

#XVT68

Około dekady temu, gdy miałem jakieś 15-16 lat, grywałem niemal (albo po prostu) nałogowo w gry online typu mmorpg.

Tak więc grałem sobie w grę, bardzo skupiony, gdy mama po raz któryś woła mnie z zapytaniem "czy zechcę zjeść kanapki?". Szybko, byle mieć spokój, odpowiedziałem TAK, po czym wróciłem do ekscytującej rozgrywki.
Po kilku minutach (całkowicie zapominając o kanapkach) postanowiłem odpalić sobie filmy bezkostiumowe i zrobić to, co się zazwyczaj przy oglądaniu takich filmów robi.
Poszedłem przymknąć drzwi, założyłem słuchawki no i działam.

Skończyłem, odwracam się, a tam... dokładnie, kanapki.

Później do końca dnia nie wychodziłem z pokoju z tego wstydu.

#ucSX7

Z braku laku użyłam swojego włosa (z głowy, mam je mocne i grube) jako nici dentystycznej do wyciągnięcia jakiegoś paproka, który utknął mi pod dziąsłem.


Udało się, przy okazji obyło się bez krwawienia z dziąseł, które mam zawsze po użyciu zwykłej nitki dentystycznej.


Chyba znalazłam patent na oszczędzanie.

#cNiOw

Kiedy byłam małą dziewczynką, mama często wysyłała mnie do sklepu osiedlowego. Pracowały tam dwie panie: pani w niebieskim fartuchu i pani w czerwonym fartuchu. Zmieniały się regularnie, tak że idąc do sklepu mogłam przewidzieć, którą akurat spotkam. Uznałam to za ciekawe zjawisko, dlatego też dorobiłam sobie do niego następującą teorię: w nocy, gdy sklep jest zamknięty, podłoga się otwiera i "wyjeżdża" z niej jedna pani, a w jej miejsce "wjeżdża" druga. W ten sposób jedna z nich pracuje, a druga czeka pod ziemią na swoją kolej.

Wielkie było moje zdziwienie, kiedy dowiedziałam się, że sprzedawczynie też mają domy, do których wracają po pracy.

#ehdnc

Pewnego zimowego dnia po skończonych zajęciach wracałam do domu. Przechodziłam akurat obok przystanku, na którym zgromadziła się grupka dzieciaków, a obok nich stał naprawdę przystojny chłopak. Zaczęłam się zastanawiać, zagadać czy nie, ale zanim się zdecydowałam, to zdążyłam już go minąć. Myślę sobie, no trudno, głupio będzie się teraz zawrócić. I wtedy poczułam kilka uderzeń w plecy. Odwróciłam się i w tym samym momencie dostałam śnieżką prosto w twarz. Całe szczęście, że śnieżka nie była twarda. Już chciałam przygadać dzieciakom, ale widać było, że nie chciały trafić mnie akurat w to miejsce. Nie wiem czemu, ale momentalnie obudziło się we mnie długo uśpione dziecko i rzuciłam śniegiem w dzieciaki. W taki właśnie sposób rozpoczęła się bitwa na śnieżki.

Wszystko byłoby fajnie, gdyby nie to, że chodniki tamtego dnia były cholernie śliskie. Gdy ruszyłam z "wojennym okrzykiem" na śmiejącego się chłopca, poślizgnęłam się. Upadłam na zadek i wpadłam w mały poślizg. Pech chciał, że na mojej drodze stanął właśnie ten przystojny chłopak, który akurat miał zamiar wsiąść do autobusu. Z niemałą prędkością wjechałam pod niego, powalając go na siebie i w takiej pozycji pojechaliśmy razem jeszcze kawałek. Gdy w końcu się zatrzymaliśmy, spojrzał na mnie zszokowany. A ja zamiast przeprosić, zestresowałam się i wypaliłam, nerwowo się śmiejąc: "Widzę, że na mnie lecisz".

#ojaKT

Karmienie piersią w miejscach publicznych.. Niech rozpocznie się kolejna gówno burza, ale to co przed chwilą widziałam wprawiło mnie w osłupienie. Kobieta przy samym wejściu na basen karmi dziecko... 

Bez żadnego zasłaniania się, pół biedy jak to dziecko je i zasłania pierś ale po skończeniu bez żadnej skrępowania z piersią na wierzchu. W samym centrum (zaraz przed kasami basenu), gdzie biegają i widzą wszystko dzieci. 

Zamiast przejść się na koniec korytarza (może 50-60 m.) gdzie prawie nikt nie chodzi.

#jELrg

Zacznijmy od tego, że mam bardzo dobrego znajomego, z którym, lekko mówiąc, nie zgadzamy się w naprawdę wielu kwestiach światopoglądowych. Jednakże zazwyczaj nam to nie przeszkadza, bo podchodzimy mimo wszystko z szacunkiem do siebie nawzajem i swoich opinii.
Na ostatnim spotkaniu dyskusja zeszła na kwestię homoseksualizmu, do której mamy również zupełnie różne podejścia.
W pewnym momencie rzuciłem, że przecież codziennie na ulicy może mijać homoseksualistów, nie mając o tym kompletnie pojęcia, bo są to ludzie tacy jak inni, tylko po prostu różniący się orientacją.
Dodałem również, że często osoby nam znajome mogą być nieheteronormatywne, tylko my sami o tym po prostu nie wiemy. Na co ów znajomy odparł, że tak nie jest w jego przypadku, bo ma niezawodny wykrywacz gejów, dzięki któremu może odsunąć od siebie takiego osobnika.

Szkoda tylko, że nie zdaje sobie sprawy, iż w jego otoczeniu znajduje się osoba będąca poza zasięgiem jego gej radaru od wielu lat, a mianowicie jestem to ja...

#SvIWK

Wczoraj mój ojciec miał ciężki dzień w pracy.
Przyszedł do domu, zaczął krzyczeć, że ma dość nas, niewychowanych bachorów, naszej matki, która wiecznie narzeka, jest niezadowolona i mu truje dupę, rachunków bez końca i że się wyprowadza do kochanki - tak, kochanki! Na koniec zamknął się w pokoju.
Tak się składa, że świadkiem tego wywodu był mój kumpel, który był przerażony zaistniałą sytuacją i powiedział tylko:
- Stary, tak mi przykro.

I wtedy tata wyszedł z pokoju, ubrany w dres, dał mamie buziaka, mojej małej siostrze, powiedział, że nas kocha i idzie się nachlać do wujka Damiana, bo go w pracy wkurwili.
Tak, w ten sposób tata lubi się wyżyć, bo wie, że my wiemy, że żartuje, tylko nie wiedział, że w domu był jeszcze mój kolega.

PS "Kochanką" nazywamy oczywiście wujka. ;)
Dodaj anonimowe wyznanie