Mam pewien dość wstydliwy problem. Otóż w sytuacjach stresowych zaczynam się... drapać. Dzieje się tak przed każdym egzaminem, po każdej kłótni itp. Nie robię tego, by złagodzić uczucie swędzenia, gdyż tego w ogóle nie czuję. Rozdrapuję strupki, krostki na ciele, wyciskam pryszcze i zaskórniki. Czasem, gdy nic nie ma, po prostu trę skórę na twarzy, rękach, nogach i szyi.
Robię tak od kilku lat, przez co mam wiele blizn i strupów, które staram się zakrywać, co w lecie jest niełatwe. Niektórych zmian nie da się zakryć. Jest to silniejsze ode mnie i nie mogę przestać tego robić.
Dodaj anonimowe wyznanie
Ludzie mają różne natręctwa wynikające ze stresu. Skontaktuj się z lekarzem, powinien cos zaradzić.
Identycznie miał jeden kolega ze studiów, szczególnie, jeśli chodziło o teorię obwodów z naszym ,,Kosiarzem”.