#hP2KK
Dzień jak co dzień, sprzątam sobie, gdy nagle jedna z pracownic zadaje mi pytanie: „Obciągałaś kiedyś?”. Przenoszę wzrok znad zlewu na nią, zmierzam od góry do dołu, czuję, jak ciśnienie mi się podnosi, pierwsze krople potu pojawiły się na mym czole i tysiąc myśli na minutę, typu „Jak ona śmie mnie o to podejrzewać, przecież mam tylko 16 lat”, ale czas namysłu dobiega już końca, wzrok kobiety niemal wywiercił we mnie dziurę, po chwili odsuwa się kawałek i widzę kostkę piernikową...
Nigdy nie przyznam się, o czym myślałam, a kobiecie chodziło o „obciąganie” kostki piernikowej w czekoladzie... Że też nie znalazła innego słowa.
A to nie jest przypadkiem fachowe określenie na tę czynność? Coś mi się kojarzy, że obiło mi się o uszy w tym kontekście.
Może jakiś doświadczony cukiernik odpowie?
Jakie oburzenie. A jak przyjdzie jakiś młody na budowę, i Wieśki albo Janusze pytają w każdy poniedziałek, czy zaruchał w weekend to jakoś nie ma tragedii...
To też bardzo słabe. Chociaż przy Grażynkach z fabryk, Janusze na budowie wymiękają, jeśli chodzi o kiepskie i wulgarne żarty.