#h2xo9

O moherach to i ja coś mogę napisać.
Kilka dni temu byłam zapisana na usg na 11:50. Przychodzę spóźniona o 5 minut ale pielęgniarka mówi, że lekarz jeszcze mnie nie wołał (Lekarz wywołuje pacjentów po nazwisku).
Siadam na krzesełko obok starszej kobieciny ( jak się potem okazało MOHER ogniem ziejący) i babeczki koło 50 i czekam.
Naraz słyszę pierwsze "jebudu":

Moher: "Wie Pani, teraz to się tyle czeka do tych lekarzy, ja to już za stara na to jestem, ale jak się choruje to przyjść trzeba"
Babeczka: "No tak niestety jest na NFZ, trzeba się naczekać'
M: "ja tu już godzinę siedzę, sił już nie mam a córka czeka"

I tak jeszcze chwilę gadały o tym "czekaniu" do lekarza. Z gabinetu wychodzi pacjent. Godzina 12:15. A lekarz jest tam sam więc jak zrobi usg potrzebuje kilku chwil żeby opisać usg pacjenta. I do moich uszu dobiega.
M: "noo pacjent wyszedł a ja dalej musze czekać. No przecież nikogo już tam nie ma. Godzinę już czekam. Powinnam już wejść"
Więc uprzejmie się pytam na którą godzinę Pani była zapisana.
Pokazuje mi swoje skierowanie i mówi "No na 12:10"
No ręce mi opadły ale dalej miło się do niej uśmiecham i mówię
Ja: "W takim razie ja jeszcze będę przed Panią bo ja mam na 11:50"

I to był mój błąd...
Pewnie gdyby wzrok mógł zabijać padłabym jak długa obok jej plecionych bucików.
M: "Ale Pani się spóźniła!!! Tak się nie robi. Poza tym ja tu już godzinę siedzę, teraz moja kolej", więc grzecznie (Jeszcze!!) odpowiadam, że nie miałam z kim dziecka zostawić (myślę: na to nie będzie miała co powiedzieć) Ale nieeeeee... odpowiada...

M: "To trzeba było o tym wcześniej pomyśleć! (serio?!). Pani myśli że my innych spraw też nie mamy tylko będziemy tu siedzieć i czekać na tych spóźnialskich? Ja tu już godzinę!!! siedzę. 15 osób przede mną weszło bo liczyłam. Nikt się nie zainteresował że tu starsza osoba siedzi!!! Godzinę !!! Słyszy Pani? A bym sobie serial pooglądała"
Ja zszokowana wybuchem mohera niczym wulkanu gdzie lawa wszystko pochłonęła mówię: "Siedzi Pani tu już godzinę?? Po co? Przecież miała Pani na 12:10"
M: "TO COOOO!!!"

W tym momencie lekarz wyszedł wywołał moje nazwisko ale że moher już prawie pod drzwiami koczował wrył się pierwszy... bo ona musi, bo ona już tu czeka, bo ona już nie może...
Lekarz ze zrezygnowaną miną przeprosił mnie i wpuścił mohera.
Wrrr... kultura u niektórych ludzi jest powalająca. I co z tego że miała na 12 jak ona przyszła na 11 i się wykłóca, że ona już musi wejść... :/
Blackberrytea Odpowiedz

Przyjść godzine przed czasem i narzekać ze sie czeka ;p Chyba faktycznie nie ma innych spraw ta baba

F9T

Pod jednym wyznaniem o NFZ pisałam, że tak właśnie jest :) Przyjdzie wcześniej i marudzi nam, że Ci, którzy przyszli na swoją godzinę są wcześniej niż ona.

No bo one nie mają co w domu robić to przychodzą wcześniej żeby innym dzień zjebać takie mam nieraz odczucie.

Xjazzix

@Melinusia chyba nie chodzi o to, aby innym dzień zjebac.. Tylko chodzi o stare nawyki...kiedyś było ,,kto pierwszy ten lepszy" i sporo ludzi starszych i nie tylko dalej wyznaje tą zasadę...jezdze ze swoim synkiem po wielu lekarzach...jak mamy umowiona godzinę to jestem z nim zawsze 10 minut przed ..i prawie zawsze jest tak, że młode mamy przychodzą godzine, półtorej wczesniej i psiocza, że one juz tu tyle siedzą a nikt ich nie chce przepuścić...więc to nie tylko mohery a ogólnie ludzka mentalność jest chyba wyznacznikiem...

Natalia

Zawsze, w każdej przychodni jest to samo. Albo to ja mam szczęście. Zawsze te baby przychodzą godzinę-dwie przed czasem i mają pretensje, że ja wchodzę przed nimi, a one już tyle czekają! Po co w ogóle ten system zapisów godzinowych, skoro i tak przychodzą kiedy chcą i prowokują awantury?

Chrupcok Odpowiedz

Ja bym walczyła dalej i za nic nie wpuściła jej przed siebie, jak się przyzwala na takie zachowania to mochery korzystają

BellaIza

Dokładnie. Za żadne skarby bym nie wpuściła. Ale zacznijmy od tego, że nie prowadziłabym z nią w ogóle dyskusji.

ToTylkoJa90

Zgadzam się. Wolę być uznana za chamską i niekulturalną, niż pozwalać na taką bezczelność.

LazyCat

Ja też bym nie odpuściła. Chamstwo trzeba zwalczać chamstwem. A swoją drogą ja wchodząc do przychodni zawsze się pytam kto ostatni i nigdy nie spotkałam się z czymś takim jak autorka. Ale spotkałam się z czymś z drugiej strony. Gdy czekałam w kolejce do ginekologa, przyszła pani w mocno podeszłym wieku, śmiem twierdzić, że mogła mieć prawie 90 lat. Jej córka poprosiła czy któraś osoba mogłaby wpuścić staruszkę wcześniej. Jako jedyna lament podniosła przyszła mamusia, która nie wyglądała na umierającą, w odróżnieniu od starszej pani. Ostatecznie babcia weszła bez kolejki. Czasem naprawdę powinno się kogoś przepuścić w kolejce, ale niestety duża część moherów to wykorzystuje :/

Jababa Odpowiedz

Miałam identyczną sytuację😊 Mój moher siedział już podobno od dwóch godzin,a do terminu wizyty miała jeszcze drugie tyle.I też się awanturowała,że chora,że tyle czasu,że brak współczucia! A lekarz po kolei wyczytywał po nazwisku😊
Ale żeby było ciekawiej,w międzyczasie przyszedł starszy pan,z oddziału szpitalnego,w piżamie,na USG pęcherza moczowego.Przed tym badaniem trzeba wypić hektolitry wody i pan był już porządnie zatankowany i dreptał z nogi na nogę.Pacjenci z oddziału są przyjmowani poza kolejnością.Pani moherowa mało tego pana nie pobiła,zaczęła krzyczeć na niego,popychać,a on biedny ledwo trzymał mocz.Na szczęście wyszedł lekarz i wezwał tego pana na badanie,a moherowa zaczęła mnie przekonywać,że ona jest biedna i chora i mam się z nią na termin wizyty zamienić....

Avoiding

Omg, poza kolejnością? A ja kiedyś z oddziału w piżamie czekałam 3h na usg żył i mnie obiad ominął :(((

Alaska Odpowiedz

Takie coś naprawdę bardzo denerwuje, delikatnie mówiąc, tak samo, jak w szpitalu do lekarza przy rejestracji dostaje się wcześniej numerek i mniej więcej godzinę. Mam w głębokim szacunku, że ktoś, z numerem 15 czeka od 7 rano, a jest 12 ja dopiero przyszłam i mam numer 10 na przykład i wchodzę pierwsza, nikt nie kazał przychodzić tak wcześnie, nudzi się w domu, proszę bardzo, ale nie będzie się wpychał przede mnie z późniejszą godziną, bo wcześniej też nikt nie odpuściłaś swojej kolejki, a ktoś jest taki umęczony i tak długo czeka, no śmiech na sali...

olcia2020 Odpowiedz

Ja bym chyba powiedziała doktorowi,że jakieś zasady są i weszła razem z moherkiem :)

IWannaMore

I razem z mocherkiem położyła się na kozetce, żeby usg zrobił :-P

nielubiekleszczy Odpowiedz

miałam ostatnio podobną sytuację. Przychodzę o kulach do przychodni (a raczej przyskakuję na jednej nodze, bo druga z pozrywanymi więzadłami i stanąć na niej nie wolno) i grzecznie siadam na krzesełku. Obok mnie siedzi dwóch panów (ojciec z dorosłym synem), więc pytam się ich czy też idą do dr X. Oni na to że tak i że mają na 17 i że teraz ich kolej. No to ja mówię, że bardzo mi przykro ale ja mam na 16:40 wiec wejdę przed nimi. Takiego rabanu to dawno nie słyszałam :) że jak tak można, że oni już pół godziny siedzą, że nie można tak sobie przyjść i od razu wejść. No to ja mówię: mam na 16:40 a przyszłam o 16:35 więc i tak jestem przed czasem i czy chcą czy nie to ja teraz wchodzę. Poburczeli jeszcze chwilę, ale jak lekarka wyczytała moje nazwisko to już nie mieli za wiele do gadania. Najbardziej spodobał mi się argument, że nie można tak sobie przyjść i od razu wejść do gabinetu-trzeba swoje odsiedzieć ! :)

dsmfts Odpowiedz

Siedzialam w kolejce do lekarza, swoje juz odczekalam i przede mna w kolejce byla juz tylko bardzo stara babuszka, pacjent przed nia juz wyszedl a ona stanela przy drzwiach by wejsc jak tylko lekarz ja zawola wtedy jakis moher co dopiero przyszedl zaczal gadac "a Pani usiadzie bo nie wiadomo ile to potrwa, no przeciez nie bedzie Pani tak stala" itd az w koncu babuszka ulegla jej umowa i zajela miejsce na krzesle a kiedy tylko doktorek zawolal nastepnego pacjenta moher szybko wstal i wcisnal sie do gabinetu zanim babcia zdarzyla sie podniesc z krzesla. Moher nie przewidzial jednak ze lysy napakowany facet siedzacy w poczekalni jest wnukiem owej babuszki, szybko wstal i nie oszczedzajac epitetow wywalil mohere z gabinetu, a ona tlumaczyla ze ona tylko szybko po recepte i ze te stare zawsze tam godzinami siedza. No coz z wnukiem szans nie miala, w efekcie babcia wyszla a moher pyta czy wpuszcze ja w kolejke moja odpowiedz "bardzo mi przykro ale ja tylko po recepte a spiesze sie do pracy nie moge Pani przepuscic bo wiadomo takie stare jak Pani to zawsze godzinami siedza"

zurawinka Odpowiedz

Miałam kiedyś podobną sytuację u lekarza. Moher czekał już jakiś czas "bo przyjechał wcześniej i powinien wcześniej wejść" i nic go nie obchodziło, że był zapisany na pół godziny po mojej wizycie. W takich przypadkach to ja koczuję pod drzwiami, ale przyszła pielęgniarka z rejestracji i wyjaśniła moherowi, kto idzie pierwszy. Mina babki bezcenna... :D

Goldgirl Odpowiedz

To jest naprawdę straszne. Byłam w Rzeszowie na delegacji i strasznie mnie rozlozylo. Umówiłam się na 9.30 u lekarza na 12 miałam spotkanie. Zaszłam wcześniej okazuje się że lekarza jeszcze nie ma. Powinien być od 9 ale się spoznia. Trudno Umawiali co 10-15 minut więc przede mną 2-3 osoby. W poczekalni siedzi osób 9 głównie kobiety po 50 i rozmawiają że przyjechały autobusem o 7 i od rana tu siedzą a później to idą do synowej na herbatkę.Oprocz mnie był jeszcze młody chłopak i kobieta z dzieckiem. Lekarz łaskawie zjawił się po 10 i jeszcze bezczelnie stał przed gabinetem i rozmawiał z 15 minut z drugim lekarzem o jakimś samochodzie....No ale nie o tym. Wszedł lekarz do gabinetu i nagle poruszenie wśród babć i ustalają która to pierwsza wchodzi. Kobieta z dzieckiem mówi że ona ma na godzinę 9 więc jest pierwsza. Nagle kobiety odzyskały wszystkie siły. Krzyki jęki że jak to tak. Nie liczy się na którą godzinę tylko kolejność przyjścia a one to były pierwsze. Kobieta próbowała tłumaczyć że dziecko że płacze. A gdzie tam. Tylko jedna weszła druga już przy drzwiach czatowala. Jakby ktoś chciał nawet to musiał by się z nimi szarpać żeby wejść...ja próbuję że spotkanie... A one że autobus mają. No Cholera jasna. Niedawno mówiły że na herbatkę idą. W trakcie przychodzili ludzie poumawiani i też się klocili. Nikt nie podolal. A chyba nie wspomniałam. Babcia która miała wizytę najwcześniej umówiona była na 13... Z przychodni wyszłam po 14..... Nie dało się zrobić nic. Lekarz miał to w dupie one Noe sluchaly a szarpać się z nimi nikt nie będzie

Eredin Odpowiedz

Mój Tata jest lekarzem i ma prostą zasadę: do gabinetu wchodzi osoba, którą jest na daną godzinę zapisana lub przypadek zagrażający życiu, a reszta wypierdalać. Nie ma "ale ja tylko zapytać", albo "ja stara i byłam od 7 w poczelalni". Kilka babć się obraziło i już do Niego nie przychodzą, a reszta ludzi Go za to lubi i szanuje. Da się wychować pacjentów!

Zobacz więcej komentarzy (19)
Dodaj anonimowe wyznanie