#gqZZQ

W nawiązaniu do komentarzy z wyznania #HCW0p.

Pojawiło się sporo zarzutów, że nie powiem nic mężowi. Nie powiem, bo to jego rodzina i wiem, że byłoby mu przykro. Kiedy zdarzy się coś, co naprawdę mnie zaboli to oczywiście o tym rozmawiamy. On zawsze powtarza, że mam się nie przejmować i już. Czuję, że on zdaje sobie sprawę, że moja relacja z jego rodzicami nie jest do końca poprawna i niesamowicie szanuję go za to, że zawsze staje po mojej stronie i broni moich argumentów.
Właśnie dlatego wolę zacisnąć zęby i raz na jakiś czas tam pojechać żeby nie robić mu przykrości.

Kolejna rzecz jaką mi zarzucacie to hipokryzja. Podane przykłady mają jedynie obrazować do jakiego stopnia oni potrafią kombinować żeby 700 razy przetworzyć rzecz, która do niczego się nie nadaje. I to samo dyktują nam. Nie chodzi mi o oszczędzanie. To akurat szanuję jak najbardziej u każdego i sama staram się możliwie dużo rzeczy, których nie używam oddawać innym. Warunek jest taki, że rzecz jest w dobrym stanie i ktoś chce ją przyjąć. Nie wciskam nic na siłę.
Oni naprawdę nie są biedni. Nie zamierzam rzucać kwotami, bo to nikomu do niczego niepotrzebne. Są zwyczajnie skąpi.

Co do sytuacji z herbatą. Faktycznie nieprecyzyjnie się wyraziłam. Byliśmy wtedy u nich w odwiedzinach. Jego ojciec wyjechał, że miejsce kobiety jest w kuchni i łaskawie mogłabym zrobić mu herbatę. Ogólnie zawsze kiedy tam jedziemy to pomagam przy posiłkach itd, ale akurat wtedy byłam po operacji i jeszcze nie do końca dobrze się czułam.

I wisienka na torcie czyli zarzut @Miguel1234:

""Mąż mi kupił nowe auto ". Czyli jesteś typową kurą domową, która nic w życiu nie osiągnęła oprócz rozłożenia nóg i wyjścia za mąż. A teraz gadasz, że ktoś, kto musi oszczędzać jest zje*any. Idź do pracy nierobie".

Tak się składa, że mąż kupił i zarejestrował auto na siebie, a ja za nie zapłaciłam i je utrzymuję. On figuruje jedynie w dokumentach. W życiu osiągnęłam całkiem sporo jak na swój wiek, pracuję i zarabiam równie dobrze co mój mąż. Nie jestem niczyją utrzymanką i gdyby w tej chwili moje małżeństwo się rozpadło to bez żadnych problemów utrzymam się sama. Ubawiłam się setnie przy twoim komentarzu.

Dlaczego o tym piszę? Są osoby w podobnej sytuacji, które mnie zrozumieją. Czasem lepiej zamknąć pysk i się uśmiechnąć niż iść na wojnę. A ja doskonale wiem, że w tym wypadku poszłabym na wojnę i byłoby bardzo źle. Jest sporo więcej sytuacji, które mogłabym opisać i które potwierdzą tylko i wyłącznie to, że oni ingerują w nasze życie. Nauczyłam się uśmiechać i grzecznie odmawiać, ale to nadal męczy. Kto był w takiej sytuacji ten wie o czym mówię. Czasem naprawdę chcę dobrze, jestem miła i znów obrywam kijem w łeb. To zwyczajnie odbiera chęć żeby próbować tą sytuację jakkolwiek zmienić. Jeśli tego nie przeżyłeś - masz fart!
magicznapyra Odpowiedz

Serio nie mogłaś napisać tego w odpowiedziach pod tamtym wyznaniem?

sinusoidazemniejest

To by było za proste XD

Karboksyhemoglobina

I kto by to przeczytal? Jedna osoba? Dwie?

SzubiDubi

Waniliowa, serio? Po podaniu nicku przestanie być anonimowa? Nie wiedziałam, że ktoś podaje tam imię i nazwisko 🤔

PiratTomi

Może i nie podaje danych osobowych, ale jeśli jest dość rozpoznawalną osobą na tej stronie, mogłaby nie mieć życia.

magicznapyra

Karboksyhemoglobina, przeczytalyby to osoby zainteresowane tematem 😂

Niezywa

Mogliby to wykorzystać na jej niekorzyść w dyskusjach albo co gorsza wyśmiewać. Ludzie tacy są. Też bym nie ryzykowała z ujawnieniem się pod wyznaniem.

Raz23babajagapatrzy Odpowiedz

Po co sie tlumaczysz ze swojego zycia? Zawsze beda ludzie, ktorzy beda ci wmawiac, ze powinnas cos zrobic inaczej. Jesli tak bardzo przejmujesz sie opinia innych, moze ie powinnac opisywac swojego prywatnego zycia w internecie?

pimpekogorek Odpowiedz

Yy a czemu auto jest na męża skoro za nie zapłaciłaś? Stać cię więc raczej nie chodzi o zniżki, to co syn po ojcu powtarza schemat, że kobiecie coś nie przystoi? Kobieta nie może mieć samochodu na siebie? Jacyś dziwni jesteście wszyscy..

Salander

Tak to jest jak się nie ma zielonego pojęcia o posiadaniu auta

Agatorek

A może mąż ma działalność i może VAT odliczyć i koszty wrzucać? Na tej zasadzie partner kupił mi auto. Tylko że on za nie zapłacił. Ale ani razu (od dnia zakupu) nim nie jeździł. Ja nim jeżdżę. A jakby ktoś się czepiał, to pracuję u niego w firmie, więc auto jest „służbowe” i mógł tak zrobić.

Ikazc

Agatorek jak ktos kupuje auto do firmy to ok, ale babeczka z wyznania dała kasę na samochód mężowi, on jest wpisany jako właściciel nie ona ani zadna firma.
Salander bo kupienie auta jest tansze niż opalcenie skladek za jakies max 1,5 tys? Zastanów sie zanim cos napiszesz.

Karboksyhemoglobina

za auto placisz raz czy co roku? Bo skladek nie placisz raz i koniec.

Agatorek

Ikazc - jeżeli mąż ma działalność osoby fizycznej, to w dowodzie rejestracyjnym i papierach widnieje osoba fizyczna, czyli imię i nazwisko męża, aż nie nazwa jego firmy.
Auto jest firmowe, kiedy się je wpisze do środków trwałych. Można to zrobić w dowolnym momencie od zakupu. Nie musi być nawet faktury za auto na firmę (ale lepiej jak jest, wtedy można więcej odliczyć, w tym VAT).

Ikazc

Agatorek dzieki za rozpisanie mi czegoś o czym wiem i nawet napisalam w kom.
Karbo jprdl babeczka napisała, ze stać ja na auto, tym bardziej będzie ja stac na składki.

Karboksyhemoglobina

Ale po co ma wydawac wiecej? Moze ty lubisz rozrzucac pieniadze ale najwidoczniej autorka nie. Moze wlasnie dlatego ją stać bo rozsądnie nimi gospodaruje a nie rzuca kasą na lewo i prawo bo "ją stać".

Agatorek

Ikazc, chodziło mi o to, że jeśli to mąż jest w papierach auta, zamiast niej (przy założeniu wrzucenia auta w koszty firmowe), to ona wyłożyła na to auto dużo mniej, niż jakby kupowała na siebie.

Wolfdzban Odpowiedz

Rozwinęłaś się jak srajtaśma do randomów z internetu całkowicie niepotrzebnie

HellBlazer Odpowiedz

Co to tu robi? Napisałaś wyznanie i ktoś je skomentował. I co w związku z tym? Odpowiedzi pod komentarzem nie ma? Boisz się dyskusji? Według mnie to trochę słabe, że się tłumaczysz...
Co jeśli ktoś napisze pod tym "czymś" kolejny komentarz? Zrobisz "odpowiedź" do odpowiedzi?

agonka9 Odpowiedz

Trochę się motasz w tych wypowiedziach, najpierw ze mąż kupił auto potem ze niby sama kupiłaś...w sumie nie moja sprawa...ja tu wpadłam tylko poczytać komentarze

Eureenergie Odpowiedz

Tylko winny się tłumaczy ;)

Karboksyhemoglobina

To powiedzenie nie ma zadnego sensu.

Eureenergie

Nie ja je wymyśliłem.

Karboksyhemoglobina

Ale ty je napisałes i ty powielasz glupoty.

PiratTomi

Czyli rozumiem, że gdybyś został oskarżony o gwałt na dziecku, którego byś w rzeczywistości nie popełnił, to nie próbowałbyś się tłumaczyć/bronić? Po prostu przyjąłbyś to na klatę i odbył wyrok, bo tylko winny się tłumaczy?

Eureenergie

Zapytaj osobę, która to wymyśliła. Ja tylko żartuję, ale widzę, że niektórym kij w pewnym miejscu wszedł zdecydowanie za głęboko.

Ckawka Odpowiedz

Wiesz czemu powinnaś pójść z nimi na wojnę? By wasze dziecko nie brało przykładu, że nie powinno odpyskować, że powinno dać się obrażać i sobą pomiatać (jak w przykładzie z herbatą, bo powinno się domyślić, a teraz słusznie dostaje opr). Dlatego powinnaś im za każdym razem wygarnąć. Bo twoje dziecko zobaczy usłużną matkę, od której się wymaga i pomimo, że ona cierpi (a dzieci to widzą), to z uśmiechem siedzi dalej. To nie jest dobry przykład dla syna (by nie traktował tak swojej żony), ani dla córki (by ciebie nie papugowała). Zastanów się nad tym.

Mój ojciec zawsze urządzał u dziadków awantury, że czasem po 1h (a mieliśmy nocować) wyjezdzalismy. I uwielbiam go za to. Nauczył mnie tym, że NIKT nie ma prawa mnie pomawiać, wmawiać swoich racji, czy nawet na mnie krzyczeć, tylko dlatego, że jest starszy ode mnie. Mama dostawała stwierdzenia nie pytania, że tata ją bije, że zneca się nad nami! Kłótnie były o to, że tata kupuję bezsensu rzeczy, że znów gdzieś byliśmy na wakacjach, że woli używać obieraka a nie noża, by obrać ziemniak i dziadek musiał mu udowadnić, że tata nie ma racji.
We wszystkim tata dostawał słowa, że robi do dupy.

Lazur Odpowiedz

Autorko, nie przejmuj się komentarzami. Przeważnie takie pełne pogardy, piszą osoby, które same mają z czymś (podobnym) problem. Uważam, że masz rację. Nie zawsze trzeba toczyć wojnę i stawiać na swoim. Czasami dla dobra ogółu trzeba, zachować się trochę wbrew sobie.

nataszaavery Odpowiedz

Mnie niestety brakuje tego farta, dlatego dobrze Cię rozumiem. Szkoda tych naszych mężów bo to jednak ich rodziny, ale z ich strony nigdy nie ma skruchy czy chęci pogodzenia się. Oni wiedzą lepiej, a Ty masz stać, siadać, kłaść się i żyć wedle ich rozkazów. Wiecie ile nam kłótni ubyło odkąd wyprowadziliśmy się za granicę? Wcześniej mieszkaliśmy godzinę drogi od nich i kłótnie z ich powodu były częste. Teraz omija nas to co się tam dzieje i jakoś nam lepiej. Poza tym jedna rzecz, która pomogła u nas to: każdy zna swoją stronę rodziny najlepiej, więc o wszelkich sprawach dotyczących mojej rodziny decyduję ja, a jego- on. Oczywiście możemy się wymienić poglądami, ale zwyczajnie jest nam łatwiej i spokojniej w ten sposób. My mamy takich toksyków, że małżeństwo brata męża wisi na włosku z powodu teściów...

Zobacz więcej komentarzy (2)
Dodaj anonimowe wyznanie