Zabrałem psa na łąki niedaleko mojego domu. Nikogo nie było w pobliżu, więc spuściłem go ze smyczy, żeby mógł pobiegać, podczas gdy ja położyłem się w trawie i zacząłem czytać książkę. Po około godzinie pojawiła się policja i pogotowie. Ktoś wezwał ich, bo myślał, że jestem martwy.
Dodaj anonimowe wyznanie
W takie zimno położyleś się na łące? Nic dziwnego że ktoś wezwał służby bo było oczywiste że nie leżysz tam dobrowolnie. A nie każdy się odważy interweniować samemu szczególnie teraz.
Ostatnio jest dość ciepło. Przed domem zdarza mi się siedzieć w krótkich spodenkach.
A już się spodziewałem, że przyszli z mandatem za puszczanie luzem pchlarza.
I cyk mandacik, bo gdy to pisałeś obowiązywał jeszcze zakaz, a leżenie w trawie przez godzinę wykracza poza kategorię wyprowadzanie psa.
i jak tak się położyłeś bez karimaty, koca, tak o na 30 minut i policje wezwali??? Another attention bitch
Moze to byl cieplejszy dzień, więc zdjął kurtkę i na niej się położył? Nie wiadomo.
Swoją drogą dawno nie padało i ziemia jest sucha, można się położyć
Ja bym się bał kleszczy.
Wywrócić się można na prostej drodze, a utopić w kropli wody. Nie dajmy się zwariować.