#LwlnM

Odkąd pamiętam w moim domu były nakazy i zakazy, był narzucany nam (mi i mojemu rodzeństwu) sposób myślenia oraz wiara. O ile jestem w stanie zrozumieć np. chodzenie co niedzielę do kościoła, to zmuszanie całej rodziny do codziennej modlitwy, czy słuchania Radia Maryja, bądź szantażowanie, że jeśli nie pójdzie się do kościoła to można zapomnieć np. o wyjściu ze znajomymi, już nie.

Za takie zachowania odpowiada tata. Nigdy nie zapomnę jak powiedział mi prosto w oczy, że dla niego najważniejszy jest Kościół, a nie rodzina... Przez to co się dzieje w domu totalnie odeszłam od Kościoła, czuję, że Bóg zabrał mi ojca. Na każdym kroku w domu można zobaczyć święte obrazki, krzyże, jakieś modlitwy, w sypialni rodziców jest "ołtarzyk", przy którym codziennie cała rodzina musi się modlić. Był czas kiedy to tata spędzał każdą wolną chwilę w kościele, potrafił wracać stamtąd po północy, należał wtedy do jakiegoś kółka, czy coś w tym stylu.

Aktualnie już nie mieszkam w domu rodzinnym, kończę studia. Zostało tam moje rodzeństwo, które tak jak ja ma dosyć całej tej sytuacji i kombinuje jak może byleby nie spędzić kolejnych chwil na modlitwie.

Chciałabym zamieszkać z chłopakiem, mam już trochę ponad 20 lat, ale przez myślenie "zamieszkać z lubym można dopiero po ślubie" niestety nie jest mi to dane. Dopóki nadal jestem na ich utrzymaniu mogę o tym tylko pomarzyć, dlatego bardzo chcę się usamodzielnić, zarabiać już na siebie. Przez tą całą sytuację z koronawirusem wymarzona praca przeszła mi koło nosa...

Rodzice wymyślili sobie, że mam skończyć studia, szkoda tylko, że mają gdzieś to, że wcale nie chcę robić tego na czym aktualnie jestem. Mam ten komfort w życiu, że już wiem co chce robić w przyszłości, w czym jestem dobra i jestem pewna, że osiągnę w tym wiele. Moich rodzicieli to nie obchodzi, moje plany na przyszłość nazywają "idiotyzmem", nie otrzymuję od nich żadnego wsparcia psychicznego, a naprawdę dużo nie wymagam. Uważają, że dopóki dają mi pieniądze to dają mi tym samym wsparcie, a ile ja bym dała, żeby tych pieniędzy nie mieć, a usłyszeć od nich słowa "bez względu na to co postanowisz jesteśmy z Tobą, możesz na nas liczyć". Zamiast tego ostatnio usłyszałam, że nigdy nie uda mi się zarobić na jakieś fajniejsze auto, po prostu, bo nie.

Przez to wszystko nie mam ochoty wracać do domu, ba nawet nie chce mi się dzwonić do rodziców, bo od razu są pretensję dosłownie o wszystko. Mam z tego powodu wyrzuty sumienia. Przecież to moi rodzice, jak mogę tak w ogóle pomyśleć, że nie chce do nich wracać... Czuję się jak najgorsza córka na świecie, tym bardziej jak cały czas słyszę od mamy, że przeze mnie ona się denerwuje, ma już zszargane nerwy i problemy ze zdrowiem.
Puenty nie ma, chciałam się tylko wygadać.
dnoiwodorosty Odpowiedz

Za bardzo im uwierzyłaś. 20-latka nie jest zakładniczką rodziny. Chłopak może Cię utrzymywać dopóki sytuacja się nie unormuje. Jeśli Ty zajmiesz się domem i np. gotując posiłki zmniejszysz jego koszty utrzymania to może wcale nie wyjdzie jakoś strasznie drogo.

Smutnabula

Trochę to tak nie działa. Z jednej wypłaty osoby która zaczęła pracować (zakładając że tę pracę ma i że skoro chłopak to są w podobnym wieku) lub pracuje od roku 2 bardzo ciężko samemu się utrzymywać a co dopiero we 2.

Widliczka

Lepiej się chyba jednak uniezależnić niż uzależnić od kogoś innego. Żeby nie wpaść z deszczu pod rynnę. Oczywiście, niekoniecznie musi się źle skończyć, ale jednak ryzyko jest.

dnoiwodorosty

@Smutnabula ona pisze, że chce zacząć zarabiać i że ma konkretną wizję tego co chce robić. Więc prawdopodobnie mogłaby zacząć zarabiać bardzo szybko.

Smutnabula

dnoiwodorosty najpewniej tak. Ja tylko nie zgadzam się z stwierdzeniem że mogłaby przez jakiś czas zamieszkać na utrzymaniu chłopaka.

PrzezSamoH

Smutna - to już wszystko zależy od autorki i jej chłopaka. Czy taka opcja jest do ogarnięcia finansowo i czy facet w ogóle chce utrzymywać dziewczynę, z którą nie łączą go
jeszcze poważniejsze zobowiązania (ślub, dziecko, zaręczyny). No i dobrze byłoby mieć plan awaryjny, bo w razie jakiś problemów/rozstania rodzina pewnie nie pomoże autorce.

Smutnabula

PrzezSamoH kompletnie nie chodzi o to czy chcą czegoś takiego czy nie. Po prostu w założeniu że dałby radę ich we dwoje utrzymać z opłaceniem wszystkich koniecznych rzeczy typu mieszkanie jest jak dla mnie błąd. Uważam że wykonanie czegoś takiego jest naprawdę ciężkie i obciążające o ile w ogóle możliwe.
Skąd to wiem? Sama swego czasu przeliczałam takie koszty bo sytuacja autorki jest mi w pewien sposób bliska.
W dużej mierze zależy to od miejscowości ale jak wspomniałam i tak wiąże się to z bardzo ciężka sytuacją. Zakładając że chłopak dziewczyny nie jest przykładowo dobrze zarabiającym informatykiem.

PrzezSamoH

Smutna - dlatego napisałam "czy taka opcja jest do ogarnięcia finansowo". Są różne zawody, w których zarabia się sporo więcej niż najniższą krajową, nic nie wiemy o sytuacji finansowej tego chłopaka i o ich wydatkach. Zgadzam się, że najczęściej jedna osoba aktywna zawodowo to za mało.

bazienka2 Odpowiedz

To może sama zacznij się utrzymywać i żyj po swojemu? Czy jednak wolisz aktualne wygodnictwo?

Eksterioryzacja

Czytanie ze zrozumieniem się kłania. Przecież napisała: " bardzo chce się usamodzielnić, zarabiać już na siebie. Przez tą całą sytuację z koronawirusem wymarzona praca przeszła mi koło nosa.."

anula3366

sytuacja z koronawirusem trwa od około miesiąca, wcześniej nic nie zrobiła żeby zmienić obecną sytuację. Według mnie ten koronawirus to jest fajna wymówka, bo pomimo, że przeszkadza jej jak jest, dopiero teraz wpadła na to, aby cos zmienić.
Więc czytanie ze zrozumieniem się kłania.

Tictac

Podaj rodziców o alimenty. Póki się uczysz będą za Ciebie płacić a jak nie to państwo...

ohlala

A może (pomijając fakt, że dziewczyna szuka pracy) musiało minąć trochę czasu nim znalazła w sobie siłę, aby sprzeciwić się rodzicom? Wiem, że w internecie wszyscy są super mądrzy, samodzielni i silni, ale prawda jest taka, że jakby ktoś was dręczył i robił pranie mózgu przez większą część życia to dojście do siebie zajęłoby większości z was sporo czasu. Więc darujcie sobie ironizowanie, bo tylko pokazujecie, jak słabo są u was rozwinięte myślenie i empatia.

Longtailedtit Odpowiedz

Bardzo współczuję. Rodzice potrafią zrobić wodę z mózgu... I powiem coś co często tu powtarzam - nie każdy nadaje się na rodzica. Nie szanują cię, nie wspierają, nie rozumieją. Sami sobie zasłużyli na to, że tak o nich myślisz... Ja tak naprawdę utrzymuję się sama od 16 roku życia, jest to wykonalne, ale nie w obecnych czasach. Ważne jest, by robić w życiu co się kocha! I nie mam kontaktu z rodzimi, żadnego, od lat, i bardzo mi z tym dobrze.

gitarzystka Odpowiedz

Skorzystaj z pomocy psychologicznej na uczelni. Można się umówić za darmo, a Tobie ewidentnie jest to bardzo potrzebne.

Tosislawa Odpowiedz

Do kiedy się uczysz (ok 25 lat)rodzice musza cię utrzymywać.
Więc albo alimenty od nich poprzez droge sądową a wiąże się to pewnie
wyrzeczeniem się ciebie jako dziecka albo dalej studiujesz to co oni chcą.
I dopiero pózniej idziesz swoją drogą taką jaki ci pasuje.
Zawsze można zrobić zaoczne studia jak juz się pracuje.

Widliczka

Jeszcze istnieje możliwość, że zmieni kierunek studiów i im o tym nie powie. Będzie miała (w miarę) spokój, póki się nie usamodzielni, ale prawdopodobnie jak w końcu się dowiedzą, to i tak się jej wyrzekną.

Bergblattstein

Kilkadziesiąt razy już widziałam na tej stronie ten nakaz utrzymania dziecka do 25 roku rzuciła jeśli studiują. Całe życie nie mieszkam w Polsce, może mi ktoś wytłumaczyć czy to jest prawny nakaz czy niezobowiązane założenie przez polskie społeczeństwo?

Jeszcze nie mam 24 lat skończonych, i przez bardzo niefortunne wydarzenie musiałam opuścić semestr i muszę go powtórzyć latem (kiedy jest moja jedyna szansa na duży zarobek, nie mam czasu ani warunków by wyrobić wystarczającą ilość godzin podczas semestru). Moi rodzice nie chcą mi już pomagać finansowo bo według nich jestem taka stara a nie mam zrobionej magisterki i po prostu będzie mi brakowało mi trochę na czynsz. Stać ich, ale nie chcą mi pomóc.

Tosislawa

Bergblattstein
Nie znam dokładnie prawodawstwa ale jest cos takiego że rodzic musi utrzymywać dziecko póki się uczy ale dziennie(chyba) .
Musiałabyś znaleść w internecie osobę która zajmuje się poradami prawnymi.
Zorientowałaby się dokładnie w twojej historii i dowiedziałabyś się czy w twoim przypadku należy się jeszcze pomoc finansowa od rodziców.
Oczywiście to kosztuje ok 100 zł ale jeżeli jeszcze masz szansę to poradzi co i jak zrobić.

Dragomir

*znaleźć.

Jakskuteczniejablko Odpowiedz

Miałem ojca katolickiego fanatyka, wyprowadziłem się, żyję po swojemu, polecam.

zurawinka Odpowiedz

No cóż, wypadałoby tylko ojcu na stare lata powiedzieć, gdy będzie wymagał opieki od was, żeby to kościół się nim zajął...

Mmpp00 Odpowiedz

To fanatyzm. W dodatku Twoi rodzice to psychiczni ludzie.

metr152 Odpowiedz

Spróbuj jak ta cała epidemia się skończy zawalczyć o siebie. Masz 20 lat dasz sobie radę :) skoro masz chłopka to nawet dacie sobie radę. Żyj dla siebie, bo nikt za Ciebie życia nie przeżyje autorko. Wierze w Ciebie ❤️

manout Odpowiedz

Sam jestem wierzący ale takich fanatyków nie znoszę. Niszczą życie innym, jaki rodzic wierzący czy nie jest zdolny do zrobienia czegoś takiego swojemu dziecku?

Zobacz więcej komentarzy (4)
Dodaj anonimowe wyznanie