Co roku na urodziny wszystkich to ja organizowałam jakieś rzeczy. Piekłam tort, kupowałam prezenty. Tak przez kilka lat, aż w końcu w tamtym roku mnie coś tknęło i zauważyłam, że wszyscy mają mnie w poważaniu na moje urodziny. Jeśli coś chciałam zrobić, to sama musiałam sobie coś zorganizować – upiec torta czy pokazać ręką, jaki chcę prezent. Trochę zabolało, że dotarło to do mnie po takim czasie, ale lepiej późno niż wcale, prawda? Wszystkie mają urodziny w pierwszej połowie roku, więc ja po prostu złożyłam im życzenia przez FB i tyle. Oczywiście było pytanie „co upiekłaś?”, „a co kupiłaś?” – odpowiadałam, że po prostu zapomniałam i nie miałam czasu.
Wielkie było moje zdziwienie, gdy na moje urodziny dostałam tort i kwiatek z supermarketu. Da się? Oczywiście, że się da. Jest mi strasznie przykro, że musiało to trwać tak długo czasu.
Ach, i żeby nie było – ja mówiłam zawsze, że też bym chciała taką „niespodziankę”, jaką oni dostają ode mnie.
Dodaj anonimowe wyznanie
A nie przyszło Ci do głowy, że inni mogą zwyczajnie nie chcieć obchodzić tego dnia w sposób, w który Ty go obchodzisz lub mieć na to zwyczajnie wylane? Dla większości dorosłych to po prostu dzień z dodatkowymi życzeniami i tyle. Przyzwyczaiłaś ich do innego stanu rzeczy, więc to normalne, że zapytali co planujesz, ale nie zakładałbym od razu, że zmieniłaś ich postrzeganie całej sprawy, bo raz dostałaś tort i kwiatka. Po prostu zadziałało wymuszone prawo wzajemności.
Nie mogę wyłapać kim są ci „wszyscy, wszystkie”. To siostry, rodzina, jakaś grupa przyjaciółek? Ogólnie często widzę coś takiego u ludzi, że najpierw ze szczerej chęci uszczęśliwienia innych się narobią, a potem jak ich ta praca przerośnie, to zaczynają się pretensje „wszystko dla wszystkich robię”. To ludzie z ADHD często tak mi robią. Ale ja wcale nie chciałam, żeby ktoś mi przynosił do domu górę słodyczy czy jakichś świeczek. Wcale nie chciałam ci się zwierzać, to ty mnie wypytujesz, a potem oczekujesz wdzięczności za zaangażowanie 😅 czyli podwójnie muszę robić rzeczy, których nie chce: najpierw się cieszyć z czegoś, czego nie lubię, żeby ci nie było przykro. A potem się odwdzięczyć, mimo, że tego nie czuję.
Postępuj ze znajomymi symetrycznie. Jak oni zapomną o twoich urodzinach, to ty "zapominaj" o ich.
Aż chce się naisać "witaj w doroości!"
Dzień urodzin jest dokładnie takim samym dniem, jak każdy inny.
Prawdopodobnie w większości przyoadków, wezmie sobie kto, co najwyżej wolne w robocie - albo i nie..
Prezenty? Bywają - tyle, ze czasy, gdy prezent to byla zabawka i radosc była niezaleznie od tego jaka, to tu pojawia sie zwykla kwestia przydatnosci - no niby można coś kupić "na czuje" - tyle, że po co przewalać kasę na coś, co potem, albo "wróci w obieg" (jak. np. kosze z kosmetykami), czy zostanie schowane i nigdy nie wyjęte. Dobrze, że się pytają, bo prznajmniej masz opcję dostania czegoś, co byś chciała, bo rownie dobrze ktos ci moze jako prezent walnac "karte podarunkową" do marketu - i masz wspaniały prezent, za np. dwie stowy, ktory przewalisz na ziemniaki, chleb i srajtasme....
Jak przyzwyczailas otoczenie, że masz nawyk pieczenia i oprezentowywania wszystkich - to się potem nie dziw, że że dokładnie tego się po tobie spodziewają. W odwrotną stronę działą to dokłądnie tak samo - jeśli np. nigdy nie robiłaś imprez, a nagle zaczniesz robic - to tez beda padac pytania "co sie stalo"