Czuję, jak życie przecieka mi przez palce. Czuję się bardzo dziecinna i nieodpowiedzialna, choć staram się wszystko pogodzić; naukę do matury, zajęcia pozalekcyjne, zaplanować co jakiś czas spotkanie z chłopakiem, odpowiednią ilość snu i wszystko inne. Bardzo się martwię o swoją przyszłość, że nie znajdę pracy dla mnie satysfakcjonującej i stabilnej finansowo. Ciągle mam też poczucie, że nie jestem wystarczająco dobra, ponieważ wielu moich znajomych i osób w rodzinie dobrze organizuje czas na wszystko, a przy tym cieszą się życiem i robią mnóstwo świetnych rzeczy. Mój luby jest w jednej z najlepszych liceów, mówi mi, że szkoła nie ma praktycznie żadnego znaczenia i liczy się to, jaka jestem. Bardzo mnie wspiera i kocha, ale przez to wydaje mi się, że ja dla niego nie robię tyle samo i że zasługuje na kogoś lepszego, bardziej wesołego, spokojnego, dojrzałego. Nie wiem, co mam robić.
Dodaj anonimowe wyznanie
Kochana, jeśli podobasz się chłopakowi, mówi Ci to, chce z Tobą spędzać czas nie szukaj dziury w całym. Nie trzeba być idealnym (takich ludzi nie ma) żeby być wystarczającym. Poza tym nie da się zrobić wszystkie na 100%, życie to zawsze jakiś kompromis - nie wiesz co inni odpuszczaj, albo jaką cenę płacą (zmęczenie, stres) za swoje wybory. Skupiaj się na tym co daje Ci najwięcej satysfakcji i nie martw się za dużo, nie na wszystko masz wpływ. Na pewno warto się dobrze uczyć i skończyć jakieś dobre studia, ale wszystkiego w życiu nie zaplanujesz :)
Za dużo myślisz zamiast żyć tym co masz.
1. Ja w liceum chciałam być lekarzem. Potem pisać scenariusze filmowe. To nie wyszło, wylądowałam na słuchawce a potem przeniosłam się na inne stanowisko back office w ramach tej samej firmy. I szkolę się teraz by zmienić robotę. I tak robi bardzo dużo ludzi. Więc jeżeli nie myślisz o pracy architekta, prawnika, lekarza czy innym regulowanym zawodzie, studia nie są aż tak istotne. Wybierz to, co Cię interesuje, co Cię rozwinie. Jak Ci się nie spodoba, możesz je zmienić. Po licencjacie/inżynierce możesz zrobić magisterkę z innego kierunku. Możesz zrobić podyplomówkę. Rzeczywistość tak się dynamicznie zmienia, że ciężko przewidzieć co "zagwarantuje" dobrą pracę. Znam ludzi, co skończyli informatykę na 5, a kalkulatora bym im nie dała napisać xD bądź po prostu gotowa na zmiany, rozwijaj umiejętności analityczne, umiej zrobić na komputerze coś więcej niż odpalenie przeglądarki. Jak masz głowę do języków to wykorzystaj to, to może być duży plus. Na poziomie juniora umiejętności twarde nie są najważniejsze, więc rozwijaj też umiejętności miękkie.
2. Nie myśl czy jesteś wystarczająco dobra dla chłopaka, po prostu staraj się dbać o niego tak, jakbyś chciała być zadbana. Doceniaj małe gesty, szanuj go, przypominaj, że go kochasz i jest dla Ciebie ważny. I chłopak ma rację, w kontekście wspólnego życia szkoła i oceny są same w sobie mało ważne, liczy się czy macie wspólne wartości i cele, czy się szanujecie, czy jesteście po prostu kompatybilni.
3. Widzisz tylko mały wycinek życia Twoich znajomych i rodziny. Wielu z nich jest tak samo zagubionych jak Ty, tylko mało kto ma odwagę by to przyznać. A im człowiek starszy, to wiele rzeczy się stabilizuje. Gospodarka hormonalna, finanse, praca, życie uczuciowe - to i inne aspekty sprawiają, że łatwiej sobie ułożyć wszystkie elementy codzienności. No i praca często jest łatwiejsza niż szkoła. No i najważniejsze, Ty nie jesteś nimi, oni nie są Tobą. Dlatego nie ma sensu się porównywać w celu wartościowania. Ale jeżeli widzisz, że koleżanka jest super zorganizowana a Ty też byś chciała, doceń ją szczerze i zapytaj jakie ma metody, może jej metoda też dla Ciebie będzie fajna. A jak nie, to łatwiej Ci będzie znaleźć tę idealną.
Więc podsumowując, nie myśl tyle tylko żyj. Wiem, łatwo powiedzieć, ale inaczej się nie da. Ciesz się, że masz fajnego i mądrego chłopaka. Ucz się do matury, bo im lepsze wyniki, tym większe możliwości. Ale jakby co, to maturę można poprawić, więc na luzie. Raz wybrane studia to nie cyrograf, zawsze można je zmienić. Nie zawsze od razu trafiamy do wymarzonej pracy, ale każda nas czegoś uczy. A nawet możesz się zaskoczyć jaka praca Ci się spodoba. Studia i praca to też dobre miejsca na rozwój umiejętności miękkich i budowanie siatki znajomych, co jest równie ważne dla kariery jak umiejętności twarde.
Więc żyj, ciesz się tym wspaniałym czasem i wykorzystuj szanse, jakie daje Ci los. I nie martw się na zapas, i tak Ci to nic nie da a tylko doda zgryzoty i odbierze radość z życia.
Jak ja uwielbiam podejscie "bo inni to, inni tramto, a kolejni jeszcze sramto". Każdy jest INNY - każdy ma inną psychikę, osobowość i warunki fizyczne. Jedna osoba bedzie szczesliwa awansując w robocie na "managera", bo bedzie mogla innym rozkazywac, kolejna awansowi odmówi, bo mimo finansów, nie będzie czuc sie dobrze w roli kapo, a jeszzce inna bedzie wykonywac swoje obowiazki za*ebiscie, ale przy perspektywie awansu nagle zmarnieje, zeby jej sie to przypadkiem nie przytrafilo - bo nienawidzi zmian. (takie mocne uogolnienie)
Tak samo - jedna osoba bedzie wstawac o 5 i tryskac energią, inna wyspi sie dopiero do 12, a jeszcze inna bedzie preferowac noce. Kazdy jestinny, każdy ma inne potrzeby i preferencje.
"rodzina dobrze organizuje czas na wszystko" - patrz wyzej - preferencje. DO tego dochodzi kwestia, ze to co inni pokazują, niekoniecznie jest zgodne ze stanem faktycznym - bo z zewnatrz moze i wygladaja na zorganizowanych i szczesliwych, a tak naprawde padaja na pysk, duszac w sobie narastajaca frustracje, bo prez ta "wspaniala organizację" nie ma tak naprawde czasu na zwykle, podstawowe zycie. I nie - nie ma opcji, ze komus pasuje zapier, zajecia, do domu cos zezrec -> spac - i tak w kółko. Bo fakt, ze w monotonii, znajduje się pozory stabilności, jednak przy "stabilnosci" w takiej formie, zaczyna się zadawać sobie pytanie - po co to?
Znalezienie odpowiedniej roboty - nooo skoro jestes "przed maturą", to o ile nie siedzisz w jakims techinkum, to tak naprawde masz do wyboru albo studia (albo ktos ci je sfinansuje, albo bedziesz padac na pysk, zeby sama to zrobic), albo robota za najnizsza krajowa - o ile nie jest ciezko taką znaleźć, to nie będzie ona dobrze płatna. Bo jednak do tego, zeby zarabiac wiecej niz najnizsza krajową, to trzeba już coś umieć - a że żyjemy w schrzanionych czasach, to też "umiec", czy byc "za*ebistym" w jakiejs dziedzinie, nie wystarczy - trzeba miec na to papier.
brak miejsca - cdn
kolejna kwestia - szefostwo i wspolpracownicy - nawet jesli znajdzie sie robote w branzy, ktora interesuje, z odpowiednią płacą, to wciaz pozostaje kwestia innych ludzi - bo nawet gdy sie trafi na branze ideal, z idealną pensją, to całość potrafi schrzanic jeden osobnik, ktory okaze sie ujem. Ba - nawet nie musi byc przelozonym. Wystarcza, że osobnik bedzie idiotą z manią wielkości - nawet jesli bedzie nizej od ciebie, nawet gdy bedzie mial G do powiedzenia - to i tak taka kupa gowna potrafi rozwalic innym psychike. Tu pojawia sie wlasnie kwestia szefa - trafisz na uja, ktory ci bedzie dyszal nad lbem - źle. Z drugiej strony - jak trafisz na takiego, ktory jest zbyt tolerancyjny - to rowniez źle - bo bedzie np. tolerowal kupy gowna. A kupy gowna, beda to na chama wykorzystywac - to z koeli tez odbije sie na tobie.
Zycie jest dalekie od doskonalego - to, że czujesz sie "dziecinna" - nic w tym zlego - tak naprawde po prostu jeszcze nie wiesz jak wyglada dorosle zycie i z czy sie wiaze. Nikt* nie dostaje "gotowca na zycie" - kazdy sam sie musi przekonac o tym jakie jest i co jest w stanie robic. Najwazniejsze jest mierzyć sily na zamiary - bo np. co z tego, ze pojdziesz na studia, skoro te studia nic ci nie dadzą, albo zwyczajnie nawet nie leżą obok zainteresowan (oczekiwania rodzicow/otoczenia, "bo sie zarabia" itp.) Szczegolnie w dzisiejszych czasach jest masa osob na studiach, gdzie jedyną ich umiejetnośćią jest dobra pamięc, a na studia poszli "bo dobrze sie zarabia" - tyle, ze w większości przypadków pamięć to nie wszystko. Jednak do takich to już nie dociera, że owszem - studia skoncza, moze i nawet znajda robote "w zawodzie" - jednak ich umiejetnosci zastosowania wiedzy w praktyce beda absolutnie zerowe. Do tego bezstresowe wychowanie i wbicie do łbów teorii "ze po studiach jest sie kims" - i mamy wlasnie - megalomanski wysryw. Wyzej sra niz dupe ma "bo po studiach" teorie niby posiada, ale jednoczesnie w zaden sposob jej nie umie zastosowac itp.