W podstawówce, do której uczęszczałam, uczyła pewna matematyczka. Wyglądała jak typowa nielubiana nauczycielka z kreskówek - zawsze spódnica w kratę, pantofle, włosy wystylizowane na hełm i ogromne okulary. W dodatku była typową Dolores Umbridge naszej szkoły, wszyscy się jej bali. Na szczęście nie dostąpiłam tej "przyjemności" bycia jej uczennicą. Sytuacja, którą chcę opisać, miała miejsce na zastępstwie. Nasz nauczyciel nie mógł przyjść, więc mieliśmy lekcję z Umbridge 2.0. Wszyscy byli wyjątkowo cicho, nikt nie odważył się chociażby głośno oddychać. Owa pani rozwiązywała zadanie przy tablicy. Stety lub nie, zauważyłam błąd. Grzecznie podniosłam rękę i poinformowałam o tym nauczycielkę. Tego, co było później nie byłam w stanie przewidzieć... Krzyczała co najmniej 10 minut, że jak to tak, co ja sobie wyobrażam, byle gówniara śmie poprawiać kobietę z jej wykształceniem?! Na koniec wpisała mi jedynkę. Załamałam się, była to moja pierwsza jedynka z matematyki.
Na koniec lekcji przeliczyła to jeszcze raz, przyznała mi rację i poprawiła ocenę na 5. Jeszcze nigdy nie widziałam tak zdziwionej klasy.
A nauczycielka może i bratała się z diabłem, ale przynajmniej potrafiła przyznać się do błędu. ;)
PS. W tym roku aplikuję na matematykę, trzymajcie kciuki!
Dodaj anonimowe wyznanie
Ludzie, którzy się tak drą nie powinni być nauczycielami, bo tylko psują dzieciakom nerwy.
@niezyje Mimo wszystko dla mnie dobry nauczyciel to taki, który nie potrzebuje udowadniać swojej racji krzykiem, bo to jakieś takie dziecinne. Jeśli ktoś nie radzi sobie ze stresem w pracy, ubolewam, ale może powinien poszukać sobie innego zajęcia? U mnie w liceum było paru takich nauczycieli, którzy nie potrafili wiele więcej, jak tylko wrzeszczeć i w efekcie mam złe wspomnienia. Bo jeżeli ktoś zamiast normalnie coś wyjaśnić, od razu potrzebuje krzyczeć, to chyba coś z nim nie tak, już nie mówiąc o młodzieży, która na pewno się w ten sposób niczego nie nauczy.
Ja mialam lekcje z dyrektorka, ktora uczy matematyki... Zazwyczaj krzyczala i wstawiala jedynki. Czasem specjalnie trzymala kogos cala lekcje... Pozniej 100 stron pracy domowej. 1 wygralo... Japierdziele co tutaj stoi?!?
@niezyje, istnieją ludzie, którzy umieją panować nad swoimi emocjami i nie "wybuchają" przy innych, a gdy są sami.
Ja w zerówce miałam taką nauczycielkę, która o wszystko krzyczała i darła się jacy my to niewychowani i głupi(na 6 letnie dzieci, brawo). Teraz każde lekkie uniesienie głosu w moją stronę to panika, a każda gorsza ocena przypomina mi o pani Irence 😑
Zgadzam się z komentarzem SorryEverAfter, trzeba panować nad emocjami i hamować się w pewnych sytuacjach, ale to chyba zazwyczaj dzieci psują nerwy nauczycielom :p no i te wybuchy nie biorą się pewnie znikąd...
Dolores Umbridge 😂💛
"Jak śmiesz, Ty plugawy mieszańcu?!"
Mało literackich postaci było przeze mnie tak znienawidzonych! Jedna z lepiej skonstruowanych osobowości w HP!
Ekhm, Ekhm
Może cukierka od kaszlu Dolores?
"nie wolno opowiadać kłamstw" 💕
:)
"Nie będę opowiadać kłamstw"*
Fani Harry'ego łączmy się!!💕
Nie wiedziałam że jest aż tylu fanów Harry'ego na Anonimowych. : o.
Ps. Też jestem fanką
Dołączam do anonimowych fanów HP 😊
U nas w gim jak się Pani pomyliła na matmie ( a czesto jej sie to zdarzało) to mówiła, ze to specjalnie, by sprawdzić naszą czujność :D
Umbridge jest tylko jedna ;D
No nie wiem 😂
U mnie w szkole uczy jej bliźniaczka
Haha no to chyba, że sobowtóry ;p
u nas jest katachetka, która wygląda i podobnie umiera się do Umbridge... ale jak kogoś lubi to jest miła :d
Ważne, ze zauwazyla blad i poprawila Ci ocene. Podziwiam ludzi, ktorzy potrafia przyznac sie do bledu. :3
Sadząc po tym, że tak się wydarła, to raczej nie potrafi się przyznać do błędu...
Przyznala autorce racje przy calej klasie, wiec wydaje mi sie ze jest to przyznanie sie do bledu.
Może najpierw działała pod wpływem, nerwów, emocji, nie wiem. Potem zaczęła myśleć logicznie i przyznała się do błędu.
A tez chodzila ubrana na różowo? 😂
moja to taka Umbridge, że w życiu się nie przyzna do błędu..
Ja miałam w gimnazjum podobną fizyczkę. Kiedyś rozdała nam sprawdziany z działu, którego jeszcze nie przerobiliśmy, mija 20min. lekcji wszyscy patrzymy po sobie, bo nikt jeszcze nie zaczął pisać, a każdy bał się jej zapytać. Odważyłam się, podeszłam, ta powiedziała, że rozdała dobry sprawdzian, jednak po chwili zmieniła zdanie i wpisała mi 6 ponieważ stwierdziła, że tylko ja musiałam sie uczyć :D cała klasa musiała pisać sprawdzian w innym terminie oprócz mnie
U mnie w liceum była nauczycielka chemii, u której mdleli na lekcjach. Wprowadzała taki terror, że jednego roku szkolnego 3 razy przyjeżdżała karetka do uczennic na lekcje z tą kobietą. Na dodatek prowadziła klasy profilu biologiczno- chemicznym, więc oni tej chemii mieli dużo.