#xq5Sc
W pewną piękną, słoneczną środę nasz "wspaniały" salon miała odwiedzić pewna pisarka z kategorii tych "średnio-popularnych", z litości przemilczę jej imię. Książki tej pani stały na naszych półkach, ale podejrzewam, że tak z 98% ludzi nie będzie kojarzyć jej nazwiska. Tak czy siak, spotkanie miało się odbyć bodajże o 17, pani przybyła troszkę przed 14. I się zaczęło, bardziej wkurzającego babska chyba nie widziałem. Zamiast "dzień dobry" nasza genialna pisarka zaczęła opierdzielać mnie i koleżankę z pracy, że czemu nie widać żadnych plakatów w galerii handlowej, następnie łaziła po empiku i co chwilę piszczała czemu jej książki na dolnych półkach, a nie na wysokości oczu, czemu są tyłem do wejścia i blablabla, blabla, bla. My byliśmy wtedy normalnie w pracy i ciężko było znosić jej humory, szczególnie że ruch był dość duży. Po 15 minutach moją główną rozrywką było wymyślanie przeróżnych tortur, jakie można by na tej kobiecie stosować. O 16 nasza polska J.K. Rowling przyszła, żebym jej skoczył po obiad, bo ona jest głodna, na moją sugestię, że jestem w pracy dowiedziałem się, że już tu nie pracuję.
Tak czy siak, nadeszła godzina 17.00, pani się usadowiła przy stoliczku, później przyszła 17.05, a tu nadal nikogo nie było. Dostaliśmy opierdziel, chyba za to, że nie krzyczeliśmy przez megafon, że pani jest pisarką, a nasza genialna pani pisarz poszła na papierosa. Minutę później podeszła do mnie 4-osobowa grupka (wyglądali jakby wszyscy byli katechetami, ale to tak swoją drogą :d) i zapytała się, czy dzisiaj jest to spotkanie. Już miałem odpowiadać, że tak, że nasza przyszła laureatka Nobla już wraca, kiedy ugryzłem się w język i powiedziałem, że spotkanie jest niestety odwołane. W sumie sam nie wiem czemu, chyba po 3 godzinach użerania się z tą kobitą musiałem jej zrobić na złość. Fani sobie poszli, kobita wróciła, niczego jej nie powiedziałem, do 18 już nikt więcej nie przyszedł, więc nasza "jestem prawie tak popularna jak Grochola" poszła sobie do domu, wcześniej nikogo o tym nie informując.
Niczego nie żałuję.
To jakaś pasta, która kiedyś krążyła po Internecie
Szkoda tylko tych 4 osób które skrzywdziłeś....
Uniknięcie kontaktu z taką osobą, to raczej przysługa.
Nie jeżeli są fanami.
Jeżeli jest taką pisarką, jaką jest osobą, to raczej kariery nie zrobi.
Nie, nie wiemy co to Kraków