Gdy byłam w liceum, odkryłam, że na Skypie istnieje profil z moim imieniem i nazwiskiem, założony na maila z bliźniaczo podobnym adresem do mojego, na którym ktoś pisał jako ja z kilkoma chłopakami z miasta, ale z innych szkół. Wysyłał im nagie zdjęcia znalezione w internecie, twierdząc, że to ja na nich jestem. Pisał paskudne i absurdalne, manipulacyjne brednie. Że jestem chora na raka. Że sypiam ze swoim kuzynem. Każdemu sprzedawał inną historię. Wyszło, dopiero gdy jeden z tych chłopaków opowiedział o tym kolegom, a że miasto, a w którym mieszkałam, jest niewielkie, info rozeszło się momentalnie. Znajomi się ode mnie odwrócili. Nauczyciele zaczęli traktować inaczej. Na korytarzu witały mnie spojrzenia i szepty. Prosiłam rodziców, by poszli ze mną zgłosić sprawę na policję, ale nie zgodzili się. Mówili, że zbyt wiele zachodu. Że na pewno nadepnęłam komuś na ogon i dlatego się mści i że mam nauczkę, by nie robić sobie wrogów. Przez to do końca szkoły nie miałam żadnej koleżanki. Na studniówkę nie poszłam. Zdaną maturę świętowałam sama.
Wczoraj, czyli prawie 15 lat po tamtych wydarzeniach, dowiedziałam się, że autorką tego profilu była dziewczyna z równoległej klasy, z którą w życiu nie zamieniłam słowa. Przyznała się do tego na imprezie. Zapytana, czemu to zrobiła, odpowiedziała, że z nudów.
Dodaj anonimowe wyznanie
Okrutne otoczenie i okrutni rodzice. Straszna reakcja z ich strony.
Właśnie po dłuższej chwili tak się zastanawiam czy wyznanie jest w pełni prawdziwe. Bo nagich zdjęć rodzice by raczej nie odpuścili no i jeśli sprawa się rozeszła po miasteczku to i im mogła zepsuć opinię i zrobic6z nich jakąś patologię.
Ale było też napisane, że były one pobrane z Internetu. Więc rodzice mogli wyjść z założenia "ale to nie są Twoje prawdziwe zdjęcia", zaś inni mogli wiedzieć, że to nie autorka, ale uznać, że wysyła zdjęcia jakichś ładnych modelek, żeby udawać ładniejszą. Coś typu, że autorka wygląda jak standardowy człowiek, a wysłane zdjęcia mogły pochodzić z magazynów dla dorosłych, gdzie zdjęcia mogły być odpowiednio obronione. Więc rodzice tylko uznali, że nie ma co się o te zdjęcia czepiać, skoro to nie są prawdziwe zdjęcia autorki, a inni nie zauważyli, że ktoś musi ją wrabiać, tylko uznali, że sobie "dodaje", wysyłając zdjęcia osób w ich oczach ładniejszych jako swoje. A ostatecznie wszyscy wiedzieli, że to nie jej zdjęcia, więc też nikt by nie mówił o reszcie rodziny, tylko po prostu z niej się śmiali, że oszukuje, wysyłając zdjęcia innych ludzi.
@Livarot
Meanness raczej ma rację. Nie ruszyło to ich, bo zdjęcia nie są prawdziwe. Ale jako osoba, która znała (prywatnie) wielu nauczycieli mogę niestety powiedzieć, że wielu rodziców nienawidzi swoich dzieci i ma wyłożone na ich krzywdy. A wręcz cieszą się, gdy dziecko dostanie "nauczkę".
Pani Ohlala ma rację. Jest też właśnie ta kwestia "nauczki". Dużo rodziców też po prostu ma w odwłoczku swoje dzieci i udaje, że uczy je samodzielności. Czyli nic nigdy nie powiedzą, niczego nie nauczą, w niczym nie pomogą, a jak coś się dzieje to mówią, że takie są konsekwencje czynów tego dziecka i jeśli by pomogli to by tylko zepsuli dziecku uczenie się samodzielności. Czasem to też działa na zasadzie "sam się ucz, bo ja wiecznie żyć nie będę" z takim ciągłym powtarzaniem, że zaraz umrą. Albo po prostu wyśmieją problemy i powiedzą, że to żaden problem, więc nawet nie mają w czym pomóc. Czasem następuje kombo, czyli najpierw mówią, co dziecko ma robić i jak to zrobi, a to doprowadzi do problemu to nagle "duży jesteś, radź sobie". Czyli jesteś za mały, żeby sam zdecydować, ale wystarczająco duży, żeby ponieść konsekwencje i samemu sobie poradzić. A to potrafią do wszystkiego używać. Cokolwiek dziecko chce to jest na to za małe, ale do wszystkich problemów jest za duże, żeby potrzebować pomocy.
Jest też taka ewentualność, że rodzice umieli wbić gwoździa i zreperować uszkodzony dach, ale włączenie a tym bardziej wyłączenie komputera ich przerastało, nie mówiąc o internecie i po prostu nie znając się na tym, zbagatelizowali to, sami nie rozumiejąc o co tu chodzi. Nienawiść do własnych dzieci to już gruba historia i nieco na wyrost.
Dokladnie a pozniej mamusia z tatusiem maja pikaczu face ze dziecko wogole im nieufa a w doroslosci niechce miec z nimi nic wspolnego,bo jesli nie mozesz liczyc na nich w tak kryzysowej sytuacji to pytanie do czego jestescie potrzebni ,kiedy jest tylko dobrze i niesprawiasz zadnych problemow ? Czlowiek po takich sytuacjach juz wie ze musi sobie radzic ze wszystkim sam bo zadnej pomocy nieuzyska a jeszcze bedzie jak zawsze tym najgorszym.
@Dragomir
Niestety niechęć do własnych dzieci wcale nie jest rzadka. Teraz może trochę mniej, bo jednak presja posiadania dzieci trochę zelżała (choć dalej występuje), ale płodzenie dzieci, bo tak "wypada i trzeba" było kiedyś normą.
A nie pomyślałaś żeby doprowadzić do usunięcia tego konta? Do tego chyba nie trzeba było policji?
Miałam koleżankę, której były zrobił fałszywy profil na fb i wrzucił tam zdjęcia, na których wyglądała kompromitująco m.in. farba na włosach. Policja miała to w nosie, a Facebook też nie odpowiadał na jej i jej znajomych wielokrotne prośby o zablokowaniu profilu.
karlitoska
FB blokuje odgórnie profile, które obrażają Żydów, mniejszości seksualne i ewentualnie czarnych.
Na resztę kładą lachę.
Można było spróbować prowokacji we wspomnianych tematach.
w dzisiejszej dobie z nudów można się zemścić dokładnie w ten sam sposób - odważnie sobie tamta dziewczyna/kobieta pogrywa.