Kiedy byłam mała, nie lubiłam żółtek od jajka. Białko - niebo w gębie, ale żółtko po prostu mi nie smakowało... Mama gotowała mi zawsze jajka na twardo, więc bez problemu mogłam oddzielać jedno od drugiego. Białko rzecz jasna trafiało do żołądka, a żółtko - no właśnie... Chowałam je pod łóżkiem... Na pomysł ten wpadłam błyskawicznie. Wszystko działo się jak miałam jakieś 5 lat. Kiedy rodzice chcieli zrobić remont mojego pokoju, rzecz jasna musieli łóżko odsunąć. Ich miny były nietęgie, gdy zobaczyli mnóstwo zielonych kuleczek... Na początku myśleli, że to jakieś piłeczki, czy gorzej - odchody czegoś...
Dziś się z tego śmiejemy, mama naliczyła wtedy 57 sztuk tego "dobrodziejstwa". W dodatku pomimo długiego leżenia wcale to nie miało brzydkiego zapachu...
Dodaj anonimowe wyznanie
Widocznie macie w domu bardzo suche powietrze ale to w sumie dobrze bo nie wilgoci ani grzybu na ścianach.
Dokładnie, nigdy nie było z tym problemu
Ja zawsze dawałam psu, ewentualnie do toalety i pa pa żółtko.
A ja byłam głupim dzieckiem. I do tego strasznym "niejadkiem". Zamiast dać naszemu psu (zbrodnia doskonała!) to wszystko wyrzucałam za meble. I w końcu się wydało.
@PrzezSamoH też tak robiłam. Nie wolno mi było wstać od stołu dopóki nie zjadłam wszystkiego, więc po kryjomu wyrzucałam jedzenie za szafkę. Kiedy się to wydało mama strasznie mnie sprała. Nie polecam :/
Anonimolina - Ty to miałaś chociaż powód, żeby wyrzucać za szafę. Mnie nie sprali, bo w sumie praktycznie nigdy tego nie robili, ale też nie polecam :d
Czemu w komentarzach wszyscy nie lubili żółtek? Mi bardziej smakowały o.O
Mi również. I tak jest po dziś dzień. A już takie rzadkie żółteczko w jajku sadzonym to poezja. <3
Do tej pory uwielbiam żółtka, szczególnie płynne!
@jprdl Ja nie jem białek. Żółtka zawsze i chętnie. Szczęśliwie mam dziecko z którym się uzupełniamy.
Białko przełykam szybko, tak zeby nie czuć 😣 żółteczko, mniam mniam
Moje papugi kiedyś wrzuciły mi jajko za szafę to cały tydzień wietrzyłam i sprzątałam pokój. W nocy nie umiałam zasnąć tak śmierdziało 😂
Miał tak samo, jednak żółtka po prostu zostawiałam, albo dawałam tacie. Na Wielkanoc zjadłam jedenaście białek i dostałam wysypki. Jednak to nie nauczyło mnie jeść żółtek
Mi,wieeeeele lat temu, utkwiło w przełyku całe jajko na twardo. Wszystko dlatego, że gadałam przy jedzeniu. Pamiętam, że to było straszne, ale nie wyleczyło mnie z gadulstwa.
Co wtedy zrobiłaś? Pytam profilaktycznie, też gadam przy jedzeniu.
Miałam wtedy z 8 lat i pamiętam, że przerażona próbowałam je albo wypchnąć, albo przełknąć. I jakoś się udało popchnąć je dalej. Ale myślałam, że się uduszę. A kiedy byłam już dorosła to utkwił mi w taki sposób gorący ziemniak. To dopiero było straszne. :(
Wybacz, że jestem taką prostaczką. Jadłam obiad z mężem i niepotrzebnie się wyluzowałam. O ja, niegodna i pozbawiona kultury.
Przepraszam za ten interpunkcyjny chaos.
To prawda, jest niekulturalne. Miałem na myśli raczej to, że rozmawiam przy stole (nie z pełnymi ustami).
Z drugiej strony w rodzinnym, zamkniętym gronie czasem można sobie trochę pofolgować. Zależy od ludzi, z którymi przebywasz.
Czasem ktoś Cię o coś spyta, kiedy jeszcze przeżuwasz i wyczekująco patrzy, więc albo musisz szybko przełknąć, albo zasłaniasz usta i odpowiadasz na pytanie. Czasem ktoś Cię rozśmieszy, gdy przełykasz. Zdarza się.
lubię żółtko, nienawidzę białka
Ja też nie lubiłam żółtka.
Po prostu powiedziałam to mamie..
Nie lubię żółtka. Szkoda że nie ma jajek z samego białka :P
Jeśli do tej pory sie z tego śmiejecie, to dlaczego to jest anonimowe??
A ja akurat mam od zawsze odwrotnie - żółtko górą! Przy czym jajka toleruje tylko w postaci półpłynnej.