#gCA7R
Mieszkam na przedmieściach większego miasta i w ciągu ostatnich kilku lat przybyło mi dużo sąsiadów. Nie chcę się czepiać i wyjść na człowieka, któremu przeszkadzają nowi sąsiedzi, ale jest kilka irytujących spraw, z którymi jest problem tylko z "miastowymi". Ludzie mieszkający tu od lat też potrafią zdenerwować, ale opisane sytuacje tyczą się niemal wyłącznie tych pierwszych.
1. Śmieci. Przy budowie domu zawsze zostaje dużo odpadów i te zamiast wywieźć albo chociaż składować u siebie na podwórku, zawsze leżą za płotem. Zazwyczaj na jeszcze niezagospodarowanej działce obok albo na wolnej ziemi pomiędzy działkami tworzą się takie składowiska pobudowlanych odpadów, które zalegają nieraz latami i są regularnie powiększane.
2. Podbieranie warzyw i owoców. Regularnie widzę rodzinki wracające ze spaceru i w wózku, na rowerze, czy po prostu w ręku główka kapusty, kilka kolb kukurydzy, buraki, ogórki i nawet ziemniaki. Na zwrócenie uwagi zawsze jest odpowiedź, że to tylko jedna główka, a pan ma całe pole. Tylko że takich podbieraczy jest znacznie więcej i robią to regularnie. Ja osobiście mam przy domu mały sad z drzewkami owocowymi, który nie jest ogrodzony, tylko dookoła obsadzony tujami. Nie mam problemu, kiedy dzieciaki przecisną się przez drzewka i zjedzą kilka czereśni czy jabłko, ale w sytuacji kiedy dorośli ludzie przychodzą z kobiałkami i ładują ile się da jest to wkurzające.
3. Dewastacje upraw. To tyczy się bardziej dzieciaków/nastolatków, które mają bardzo popularne ostatnio quady. Jest to plaga. O ile z miejscowymi rodzicami można porozmawiać, by to oni zwrócili uwagę swoim dzieciakom, o tyle nowi sąsiedzi zawsze stają za swoimi dziećmi murem i nie widzą nic złego w jeździe po świeżo obsianym polu. Z reguły po zwróceniu uwagi by "uciekali" z czyjegoś pola specjalnie wjeżdżają na nie ponownie.
Żebyście tylko nie pomyśleli, że do każdego człowieka sprowadzającego się na moją wioskę jestem nastawiony negatywnie, bo często są to bardziej pomocni i mniej konfliktowi ludzie niż starzy sąsiedzi, ale te trzy punkty to zdecydowanie ich grzechy główne.
Zacznij to zgłaszać do odpowiednich służb.
A potem patrz i obserwuj jak nic się nie dzieje, bo "odpowiednie służby" albo mają to w dupie albo są nieudolne.
Naprawdę myślicie, że np. policja z najbliższego miasteczka przyjedzie do małolata na quadzie albo do Janusza z główką zajumanej kapusty pod wózkiem bombelka??
będzie za mała szkodliwość społeczna...
Przy recydywie niekoniecznie.
Buractwo, złodziejstwo i bycie brudasem najczęściej wychodzi, kiedy ludzie przestają się kontrolować. Przyjeżdżając w nowe miejsce nie potrafią przewidzieć, że mogą sobie popsuć relacje z przyszłymi sąsiadami dlatego, że ich nie kojarzą i wierzą, że tubylcy ich też nie rozpoznają. A potem wielkie zdziwienie, że nikt nie chce nawet "dzień dobry" odpowiedzieć.
Gdybym widziała, że ktoś idzie z moją kapustą, albo moimi burakami, to albo musieliby płacić, albo dzwoniłabym po policje. Jak ktoś jest złapany na gorącym uczynku, to nawet za taką pierdołę można mieć nieprzyjemności. Małe, ale zawsze. A jak policja nie pomoże, to zrobiłabym fotke złodzieja i wysłała do pracodawcy, że ma uważać na złodzieja.
I co miałaby zrobić policja? Pobrac DNA z reszty burakow na polu zeby sprawdzic czy na pewno z niego wzieli? Jakby wynieśli ci pół pola to moze jakies konsekwencje by ponieśli. Jezeli jest to kilka burakow to policja jedynie cie wysmieje.
Kluska, no tak nie do końca. Przecież sklepy też często wzywają policje, nawet w przypadku kradzieży jakiś pierdółek za kilka złotych. Poza tym wystarczy, że jest to np jedyne pole z burakami w okolicy, to raczej złodziej nie będzie się miał jak wytłumaczyć.
"Kupil buraki w sklepie, kto mu zabroni chodzic na spacer z zakupami?" Ale sklepy mają dowód a postaci nagrania. Raczej nikt nie ma monitoringu na polu.
Kluska - ale to chodzi o pokazanie im że przekroczyli granicę. Jak się będzie musiał taki jeden z drugim tłumaczyć policjantowi z kradzieży kolby kukurydzy to się wstydu naje i zapamięta na długo. A jak nie ma reakcji to dalej będzie podbierał.
Wiem o co chodzi ale wiem tez, ze bez dowodów nic to nie da. I zamiast pokazania, ze przekroczyl granice mozna pokazac ze jest niekaralny. No bo co mu zrobisz jak policja nic nie moze zrobic?
Ja bym wyleciała z widłami i lała po dupie. Może by się czegoś nauczyli
Kluska - jak trafisz na opornego to pewnie nie da. Ale jednak większość ludzi woli unikać kontaktu z policją, zwłaszcza przez taką pierdołę. Poza tym jak nie będziesz wcale reagować to nic się nie zmieni.
Kiedy ludzie myślą, że są bezkarni, gdy znikają granice i hamulce, wyłazi z nich prawdziwa natura. Często buraczana natura.
Nie rozumiem tych kradzieży z pola. Jestem miastowa ale od dziecka jeżdżę z rodziną na działkę i mamy tam wśród sąsiadów sporo gospodarstw. W życiu nawet przez myśl mi nie przeszło podebrać coś z pola, za to bardzo często chodzimy do gospodarzy, żeby się u nich zaopatrzyć. Kupujemy jajka, mleko, domowe masło, warzywa i owoce, co tam akurat sąsiedzi mają. My jesteśmy zadowoleni, bo smaczniej i zdrowiej niż z marketu. Sąsiedzi chyba też, bo sprzedają po trochę wyższej cenie niż na lokalnym rynku, bez kosztów stoiska i benzyny do najbliższej miejscowości z rynkiem. Wstyd mi za tych miastowych z wyznania.
Co do quadów to polecam sprawdzone pomysły jak linki na wysokości szyi, zasieki, drut kolczasty czy wilcze doły. W lesie blisko rodzinnego domu był taki sam problem i jak jakiemuś półgłówkowi prawie odcięło ten pusty łeb od reszty ciała to wtedy skończyło się niszczenie ściółki i dróg.
Po tym co zobaczyłam na YT jak słynny mistrz Polski (w Moto czym tam) Artur Puzio niszczy pola uprawne i jeszcze się tym chwali w internecie to wcale mnie nie dziwią powyższe pomysły na pozbycie się tych dzbanów.
@WhiteBaran00: Po pierwsze. Narażenie życie poprzez zakładanie pułapek, nawet na swoim polu, to przestępstwo. Zwłaszcza na swoim polu, bo z automatu jest się podejrzanym. A policja wobec zwykłych obywateli nie stosuje domniemania niewinności. Po drugie nawoływanie do czynów zabronionych prawem, jest także karane. Nie licz na to, że anonimowe, są anonimowe w przypadku przestępstwa.
Ja sam ich nie stosowałem, więc nie oceniam. Na pewno nie popieram niszczenia pól i lasów mechanicznymi bestiami. Sam jeżdżę czasem na crossie czy quadzie, ale tylko na specjalnie przystosowanych torach i terenach.
Czy ty właśnie nawołujesz do zabijania ludzi???
Broń Boże. Zabijanie ludzi to grzech i grozi za to odpowiedzialność karna.
To dziwne że podbierają warzywa i nawet nie spytają kiedy były opryski i czy już można jeść. Jak jeden z drugim dostanie sraczki że nie zdąży dobiec do ubikacji z włoskim sedesem to na drugi raz będzie uważał.
Wątpię żeby opryski gorzej działały na kiszki od chemii i konserwantów w "zwykłym, sklepowym" jedzeniu.
Wiecie, ze malo kto tego przestrzega? Na opryski jest kilka dni karencji. Na jeden z opryskow na truskawki są to 4 dni, myslicie ze ktos tyle czeka i ich nie zbiera? Są zbierane normalnie a pozniej ludzie maja rewolucje zoladkowe.
Zgłosić nielegalne wysypisko śmieci. A ludzi wdzierających się do sadu straszyć psem stróżującym chociażby.
Najbardziej śmieszy mnie oburzenie ludzi, którzy kupią działkę w polu i krzyczą, że droga zrobiona jako dojazdowa na poniemieckie łąki nie jest asfaltowa i oświetlona i jakim prawem nie uwzględniono w budżecie ich drogi, a starszą, wymagającą remontu od kij wie ile czasu (:
Ohhh... aż przypomniało mi się jak za dzieciaka ukradliśmy wielką dynie i musieliśmy sie czołgać przez pół pola a potem sprintem z tą dynią przez sady z dynią w rękach żeby nikt nas nie widział😉 wspaniałe dzieciństwo