#g93eM
Do mojej klasy chodziła „elita szkoły”, czyli syn burmistrza i jego bogate znajomki. Zawsze musieli być najlepsi.
Miałem z nimi fajne relacje, bo jak oni grałem w piłkę w „reprezentacji”, ale po cichu ich nie lubiłem, w sumie nikt nie lubił, ale potrafili zgnoić człowieka i zawsze uchodziło im to na sucho, więc nikt nie chciał podpaść. Miałem też świetnego nauczyciela, dzięki któremu polubiłem jego przedmiot. Był wymagający, ale i sprawiedliwy, przy czym tak świetnie prowadził zajęcia, że bez nauki i powtórek spokojnie dostawało się 4, jakoś wszystko w głowie zostawało.
Miałem też w klasie biednego chłopaka, którego wychowywała tylko matka, ale był piekielnie inteligentny. Teraz wiem, że miał zespół Aspergera, w tamtych czasach jeszcze niezdiagnozowany. Elita zaczęła się nad nim znęcać, bo miał lepsze oceny, poprawiał ich, gdy popełniali błąd przy tablicy - a to kradli mu książki, a to wklejali gumy do zeszytów, wbijali jajko do piórnika. Ot, takie chamskie kawały... On się nie skarżył, nie przejmował, co wkurzało ich jeszcze bardziej. W trzeciej klasie zmienili nam wychowawcę na tego nauczyciela. On zauważył problem.
W międzyczasie elita dała zdjęcia i profile na socjal media (era przedfacebookowa) tego kolegi z Aspergerem na fora gejowskie i inne tego typu. Nagle na jego kontach zaczęli wypisywać różne wiadomości zboki i jego matka przyszła do szkoły szukać pomocy. Elita chwaliła się tym przed jakimś meczem, wszystko wiedziałem.
I gdy niby poszedłem zapytać tego nauczyciela, czy mogę coś na piątkę zrobić, to powiedziałem mu o całej sytuacji, prosząc, by zachował to w tajemnicy.
Nauczyciel zaczął wyciągać konsekwencję, wyjaśniać sprawę, namawiać matkę poszkodowanego do zgłoszenia sprawy na policję.
Finalnie elicie obniżono tylko zachowanie. Mimo wszystko pod koniec dyrka podniosła im na bardzo dobre, a syn burmistrza zaczął się przechwalać, że dostanie 5 z przedmiotu wychowawcy i będzie miał średnią 5.0, pomimo iż nie zasłużył. Dyrektorka i władze naciskały nauczyciela, by postawił mu piątkę, ale ten był nieugięty aż do wystawienia ocen. Nie wiem co zrobili, ale stało się coś, że nauczyciel musiał podwyższyć mu ocenę, starą skreślić w dzienniku i poprawić. I się zaczęło... Koleś siedział z linijką na lekcjach, skreślał każdemu uczniowi, którego uczył, jego dawną ocenę i podwyższał o stopień. Kto miał już szóstkę, dostawał od niego książkę. I mówił wszystkim: "Podziękujcie synowi burmistrza, skoro on może, to wy też". No i wszyscy mu dziękowali, a jemu było głupio. Mimo to ta historia ciągnęła się za nim nawet w liceum - nie był tam lubiany.
Nauczyciel odszedł po tym wszystkim i wykładał na uczelni. Niby nikt nie wie, że to ja zakapowałem, i mało to dało, ale do tej pory mam satysfakcję, że tak bardzo namieszałem.
Super nauczyciel, szacun.
Z myślą o takich nauczycielach popieram podwyżki
Sprawiedliwie wobec uczniów.
nauczyciel zachowal se bardzo w porzadku, pewnie mial naciski ze strony przekupionej dyrekcji, by gnojkowi postawic lepszy stopien- o tym swiadczylo jego odejscie ze szkoly, ale przynajmniej pocieche z niego mieli studenci ;)
podejrzewam, ze zagrozili mu dyscyplinarka i nasraniem w papiery
wiec znalazl sposob na utarcie mu nosa podnoszac oceny wszystkim- moze komus w ten sposob pomogl, moze ta jedna ocena zawazyla na przyjeciu do liceum?
pieknie go napietnowal sprawiajac, ze wszyscy wiedzieli o tych "przywilejach" i mogli wyrobic sobie opinie, a reszta skorzystala :O
no i w ten sposob 5 syncia burmistrza nie byla juz taka super, skoro wszyscy dostali wyzsze oceny, zrobilo sie sporo 5 i 6
bardzo dobrze, z epowiedziales o sytuacji
szkoda tylko, z ematka tamtego chlopaka serio nie poszla na policje
Możliwe, że poszła. Tylko co to mogło dać jak miejscowy komendant pewnie z burmistrzem wódkę pili?
to wtedy idzie sie do telewizji...
@bazienka Trzeba tylko uważać do jakiej. Zależy od opcji politycznej, z której jest ten burmistrz... Dlatego uważam, że telewizja publiczna powinna zostać zniszczona.
Jeszcze w czasach podstawówki też w klasie mieliśmy taką Ewę córkę polonistki, która oczywiście była psiapsiółką dyrektorki (swoją drogą wrednej baby). Sama Ewka była mocno rozpieszczona i roszczeniowa. Każdy nauczyciel musiał jej podwyższyć ocenę końcową. W ósmej klasie (tak takie stare wspomnienia z lat 90) wszyscy walczyliśmy o lepsze oceny. Oczywiście Ewa nie musiała bo mając cząstkowe oceny 3 i 4 dostawała 5 na koniec roku szkolnego. Jedna nauczycielka się postawiła( Pani od historii) i nie chciała jej 5 na koniec roku postawić. Została oczywiście do tego zmuszona też była z nami dopiero pierwszy rok, może się bała. Ale jak chcieliśmy na koniec roku już po wystawieniu ocen zwiać z historii i nas przyłapała na pakowaniu się zachowała się klasą. Powiedziała do nas dobra nie widziałam Was zmykajcie byle szybko. Wszyscy szybko kończymy pakowanie Ewka też. Wtedy nauczycielka mówi: ale jak to Ewa? Ty piątkowa uczennica chcesz uciec z lekcji? No chyba tego nie zrobisz! Puściła całą klasę oprócz jednej Ewki która musiała zostać. Takich nauczycieli się pamięta.
Chociaż jeden nauczyciel z tej szkoły miał jaja i mimo, że go zmusili to jakos wybrnął :)
W sumie i tak z tych ocen nic więcej nie mieli. Wszystko wychodzi w praniu na rynku pracy. Jak ktoś jest debilem to debilem będzie.
a czym ty się teraz zajmujesz??? a czym chłopaki z "elity"???
Jak w każdym prawilnym wyznaniu autor ma dobrą pracę, a elita się stoczyła
:))))) tak sobie też pomyślałem:)))) brakuje jeszcze własnej firmy i że elita go prosi o pracę a on mówi "nie":))))) i teraz to on jest elita!!!:))))
Piękne wyznanie!