Moja 17-letnia córka przyznała się, że jest w ciąży. Musiałem być w mocnym szoku, bo pierwszą z mojej strony odpowiedzią było: "Zrób sobie z chłopakiem testy na choroby przenoszone drogą płciową. Jeśli współżyjecie krócej niż 3 miesiące, to poczekaj do takiego czasu z HIV-em, bo może wyjść fałszywie ujemny".
Lekarz nigdy ze mnie nie wyjdzie.
Dla ciekawskich: wszystko jest OK, chłopak nie rzucił jej, bardzo ją wspiera, planują ślub. Żonę tak rozśmieszyła moja odpowiedź, że nie zrugała mnie, jak w takich sytuacjach zwykle bywa.
Dodaj anonimowe wyznanie
I dobrze. Co się stało to się już nie odstanie, a choroby im wcześniej wykryte, tym lepiej :)
Nawet "po ptokach" można jeszcze dziecku na spokojnie parę słów powiedzieć o antykoncepcji, ale najpierw się upewnić że to była wpadka ;) a potem wesprzeć.
no wlasnie tez zastanowilo mnie- corka lekarza a niewyedukowana w zakresie antykoncepcji? pigulek po?
Tabletek po nie każdy uznaje, a antykoncepcja nie jest niezawodna ;)
Nie każdy UZNAJE? Słucham??
JMoriarty, po prostu. Nie dla każdego jest to moralnie w porządku. Znam osoby, które mimo wyedukowania w tym zakresie nie chcą i nie stosują antykoncepcji hormonalnej, a o tabletce po nawet przy niech nie mow. Takie mają przekonania, uważają to za niezgodne z ich wartościami i niemoralne. I już. Bywa, zdarza się. I dopóki to są ich osobiste przekonania i nikogo nimi nie sadza, to wg mnie wszystko ok.
Mam nadzieję, że te przekonane osoby również się nie masturbują. Ile się dzieci przy tym morduje...
Antykoncepcja nigdy nie daje 100% pewności, więc i jakim niewyedukowaniu mówimy. A co do tabletki dzień po to nawet w Polsce normalnie jej nie dostaniesz. A to kto jakie ma poglądy w tym temacie zostawmy tym osobom.
Nie napisałam nic odnośnie późniejszej ciąży i dzieci. No niestety. Żaden sposób nie daje 100% pewności. Więc jeśli takie toto postanawia wspolzyc, musi się liczyć z ewentualnymi konsekwencjami. Co do spychania wychowania dziecka. Owszem są takie osoby. Ale są i te(I znam takie), które zajmują się tym dzieckiem najlepiej jak potrafią i wzięły na siebie odpowiedzialność (oczywiście na miarę swoich możliwości)za to życie, które dały. I nie. Nie jestem osoba, która ma bombelka, bo nie myślała, jak również nie należę do przeciwników antykoncepcji. Ale staram się zrozumieć różne poglądy...
Jakby to powiedzec, no, zareagowales "cool". Respekt.
W sumie... to po czasie może ta historia być opowiadana jako anegdota. Nie wściekłeś się, nie zacząłeś wyrzucać, tylko w szoku palnąłeś coś o testach na choroby weneryczne.
Ciesz się, córka przynajmniej nie doświadczyła więcej niepotrzebnego stresu. Czasu już nie cofniecie, można iść tylko do przodu. :) Kochany z ciebie ojciec prawdę mówiąc.
Szanuję. Nastolatka w ciąży to nie jest wymarzony scenariusz, ale krzyk na prawie dorosła córkę, że sobie zmarnowała życie, wyrządzi więcej krzywdy niż pożytku.
Dlaczego wlasciwie ciaza mialaby nastolatce zmarnowac zycie? W normalnej, funkcjonujacej rodzinie, to zaden problem przeciez.
Tak wlasciwie to znam z zycia tylko pozytywne przyklady. Trzy przypadki sa moze nie do konca miarodajne ale jako przyklad wlasnie OK. Ograniczenie imprezowania, bo nie calkowita rezygnacja, absolutnie marnowaniem zycia nie jest. Para nie ostala sie zadna ale nikomu to nie przeszkadzalo. Wszystkie 3 sa teraz w zwiazkach z innym partnerem i wydaja sie byc szczesliwe, a przynajmniej zadowolone. Naprawde blisko znam tylko jedna. Wystarczy prosta akceptacja dziecka i nieprzejmowanie sie opiniami oszolomow. Tylko tyle i az tyle.
Problem jest też w tym, że odpowiedzialność finansowa za dziecko spada w większości przypadków na rodziców nastolatki. Rodzice mogą nie być gotowi finansowo na "kolejne dziecko". Przeciętna 17-latka nie ma studiów ani doświadczenia zawodowego, no i pozostaje szkoła do ukończenia. Jeśli rozstanie się z chłopakiem (co jest prawdopodobne, bo większość nastoletnich związków się rozpada), to o nowego partnera jest trudniej, bo takowy musiałby zaakceptować I pokochać nie swoje dziecko.
Moze macie i racje a ja zyje w bance jakiejs. Jednak z tego co widzialem i przezylem to stwiedzam, ze bezwarunkowa akceptacja dla dziecka (w obu znaczeniach) sama z siebie rozwiazuje wiekszosc problemow.
Jest różnica między świadomym rodzicielstwem a rodzicielstwem nastolatków. Nastolatce jest trudniej. Sama jest jeszcze dzieckiem. No i nikt nie planuje by jego dziecko żyło w niepełnej rodzinie. To nie jest wymarzony scenariusz. Wiadomo, związki dorosłych też się rozpadają, ale jednak większe szanse, że rozpadnie się związek nastolatków, którzy zaliczyli wpadkę, niż związek dojrzałych ludzi, którzy świadomie wstąpili w związek małżeński i planowali powiększenie rodziny.
Ja nie uważam, że ciąża w młodym wieku to zmarnowanie życia. Pewne drzwi się otwierają, ale inne na zawsze lub na długo pozostają zamknięte. I kiedy nawet możesz już przez nie wejść, niekoniecznie będzie cię to bawic.
Tatuś musi trzymać rękę na pulsie ;)
Jak to się stało że lekarz nie rozmawia z dzieckiem o zabezpieczaniu się?
Odpowiedzialny tata :)
Jako lekarz mogłeś ją lepiej z antykoncepcji przeszkolić, kupić tabsy lub plastry. 17 lat to jest zabawa w dom.
Hoho córcia w ciąży bez ślubu, a rodzice sobie śmieszkują :D
a co ma do tego slub?
gorzej, ze jest maloletnia i opieka nad dzieckiem spadnie na rodzicow
Racja bazia@ oby byli mądrzy i służyli radą ale nie dawali sobie wciskać dzieciaka
@bazienka - a to, że pewnie hipokryci obchodzą święta, chodzą do Kościoła, ale żyją sprzecznie z nauczaniem KK.
Żeby obchodzić święta nie trzeba być wierzącym- wystarczy je traktować jako tradycje. A samo zakładanie że ktoś ma 100% jest wierzący też jest słabe. No i z tego co się orientuję to praktycznie żaden katolik nie stosuje się do wszystkich nakazów z Biblii.