#g8dk1

W pracy na nocce uroiłem sobie w głowie, że po pracy prześpię się 4 godziny i zrobię sobie wycieczkę rowerową. Jak pomyślałem, tak też zrobiłem. O godzinie 13 wyjechałem z domu, jechałem sobie brzegiem morza i w pewnym momencie dojechałem do portu, gdzie była zamknięta brama, a wartownik nie chciał mnie przepuścić dalej bez zgody dyrekcji portu. Zawróciłem i jadąc tą samą ścieżką zauważyłem, że droga odbija w taki mały lasek, wąską i krętą ścieżką. Nie myśląc zbyt wiele skręciłem do tego lasku, przejechałem i wylądowałem na drodze ekspresowej. Przejechałem kilka kilometrów, lecz okazało się, że droga jest w budowie i można jechać tylko w przeciwnym kierunku, w którym się znajdowałem. Na moje szczęście (tudzież nie, lol) po mojej lewej stronie można było skręcić w polną drogę. Skręciłem i dojechałem do takiego łącznika czy diabeł wie jak to się nazywa. Był to taki tunel łączący dwa pola, które dzieliła właśnie ta droga ekspresowa, którą jechałem wcześniej. Tunel z jednej strony był otwarty, z drugiej strony znajdowała się bramka owinięta łańcuchem zamkniętym na kłódkę. Mapy Google pokazały mi, że gdybym przeskoczył tę bramkę i przejechał pole wzdłuż, to znajdę się na normalnej, utwardzonej drodze. Tak też zrobiłem i przehycnąłem na drugą stronę z rowerem.

Okulary przeciwsłoneczne na łbie, słuchawki na uszach, zadowolony jadę przed siebie. Teren był w ch#j grząski, ale stwierdziłem, że to po prostu taka gleba. Po drodze minąłem kilka krowich (tak mi się zdawało, he, he) gówien. Dojechałem do mostku dzielącego mnie od drogi do domu i wtem usłyszałem mega głośne buczenie. Spojrzałem w lewo - nie ma nic. Przede mną mostek; raczej nie potrafi buczeć. Spojrzałem w lewo i o mało się nie zesrałem pod siebie. Stado byków łupiące na mnie wzrokiem, a w dodatku te z przodu przebierały przednim kopytem, tak jak to robią podczas rodeo :D. Włączyłem ósmy bieg w rowerze, w głowie pojawia mi się całe moje życie, najlepsze wspomnienia, pierwszy seks, przyjaciele, rodzina, a nawet praca! Nie mam pojęcia ile trwała moja ucieczka, ale wydawało mi się, że było to kilka sekund. Dojechałem do bramki i spojrzałem się za ramię. Byki były dosłownie metr ode mnie i musiałem wybrać. Albo żeby mnie dorwały i poturbowały byki, ale nic się nie stanie z rowerem, albo przeskoczyć samemu i pozwolić tym czarnym gnojkom rozwalić mój rower za 5k PLN :D. Stwierdziłem, że wolę mieć całe żebra i przefikołkowałem przez bramę, rozwalając sobie przy tym lewą nogę. Byki dobrały się do mojego roweru, koła są całe pogniecione, rama cała porysowana i w dodatku któryś byk się zesrał na przedni zderzak.

Przez ponad godzinę czaiłem w krzakach i czekałem aż byki pójdą sobie z dala od roweru, żeby móc jakoś wrócić do domu. Przynajmniej do końca roku dziękuję za wycieczki rowerowe :D

#sporttozdrowie
Eureenergie Odpowiedz

Trochę przydługi opis, ale nawet śmieszne.

kurwancka Odpowiedz

moment z tym ze mostek raczej nie buczy i pierwszy seks mimo tego ze mnie ujely nie uratuja tego wyznania

jasnoton

Zgadzam się

milA00 Odpowiedz

Tak w skrócie facet pojechał sobie na wycieczkę rowerową i zaatakowało go stado byków, poturbowany mu rower, a on wyszedł z tego z rozwalona noga, która poturbował przeskakując przez bramę.

Wrath1

SokoliWzrok, zgadzam się.

BlepKitty

Jakbyś dodał obsrany zderzak to nawet byś ujął ducha tegoż wyznania.

Lunathiel Odpowiedz

Stary, wszechświat próbował ci przekazać że ta wycieczka to jednak nie jest najlepszy pomysł, a i tak jechałeś dalej zamiast zawrócić xD Also, RIP biedny rower za 5k [*]

Blueberry123 Odpowiedz

Do samego końca myślałam, że okaże się, że to był sen 😅

AlaAla21 Odpowiedz

Czułam się jak czytając stare anonimowe

glebokiepragnienie Odpowiedz

Zajebiste

Vito857 Odpowiedz

Zgubiłem się w tym opisie drogi, dalej zrozumiałem, nawet git.

maIasarenka Odpowiedz

Miałeś sporo szczęścia.

kameleonik Odpowiedz

Jasne

Zobacz więcej komentarzy (1)
Dodaj anonimowe wyznanie