#Y3NNy
Mieszkałam wtedy z rodzicami i nie chciałam, żeby moje palenie się wydało, więc każde gramy, które miałam, staram się chować bardzo dokładnie. Miałam bardzo fajną skrytkę - z tyłu pluszowego misia była mała, widoczna dopiero po dłuższym przyjrzeniu się dziurka. Przez tę dziurkę chowałam zioło do wnętrza misia. Miałam kilka misiów z lat dziecięcych w swoim pokoju, więc miś wydawał mi się to skrytką idealną. Przynajmniej do pewnego czasu...
Któregoś dnia poszłam ze znajomymi na miasto i nie było mnie w domu cały dzień. Gdy wróciłam do domu okazało się, że moi rodzice mieli gości, mianowicie moją siostrę z dziećmi. W jaki sposób się dowiedziałam? Otóż nie było mojego bardzo cennego misia. Moja siostrzenica bardzo polubiła moje misie, które były w moim pokoju, więc zapytała się mojej mamy, czy mogłaby wziąć jednego ze sobą. Moja mama stwierdziła, że jest ze mnie stara dupa, misiami się już nie bawię, więc się zgodziła. W ten sposób moja siostrzenica dostała misia z marihuaną.
PS Misia udało mi się odzyskać, bo na szczęście mam dobre relacje z siostrą i zrozumiała sytuację, przy okazji mnie wyśmiewając.
PPS Nie, nie chowałam później zioła w pluszakach. Chowałam w skarpetkach.
Czy tylko ja nigdy nie zrozumiem takiego zachowania rodziców? Chyba bym zabiła gdyby kiedykolwiek oddali coś mojego bez pytania.
Miałam kiedyś takie świecące, puchate królicze uszy. Pamiątka po jakiejś imprezie. Wisiały sobie spokojnie na takiej dużej podłogowej lampie. Któregoś dnia wracam do domu (czasy mieszkania z rodzicami) a moje uszy z oberwanym pluszem i złamane w połowie zaczepione na lampie. Idę do mamy co się z nimi stało, a ona z rozbrajającą szczerością że sąsiadka wpadła z córką a jej się tak podobały to jej dała do zabawy, a że je zniszczyła przy okazji... No cóż. To tylko dziecko. Myślałam że utłuke (mamę nie dziecko) a jak jej się zapytałam czy następnym razem może coś swojego da obcemu bachorowi do zabawy żeby zniszczyło to mi strzeliła fochem że taka stara jestem i się czepiam zabawkowych króliczych uszu.
Kiedyś zadzwoniła do mnie mama i wywiązała się mniej więcej taka rozmowa:
M: Będziesz jeszcze jeździła na swoim rowerze?
J: Nie wiem, a co?
M: A bo go oddałam sąsiadce, jej córka nie miała 🤦♀️
Oddałabym go, zgodziłabym się na to, bo był dla mnie trochę za mały, ale mogła zadzwonić ZANIM go oddała.
@StaryTapczan - Omg. Ja po takiej akcji chyba specjalnie, z czystej przekory i poczucia krzywdy, kazałabym mamie iść do tej sąsiadki i poprosić o oddanie tego cholernego roweru. I patrzyłabym z satysfakcją jak się pokrętnie tłumaczy. A potem sprzedałabym rower na olx, skoro i tak stał nieużywany xD Rodzice to czasem mają wybitnie głupie podejście do własności i prywatności swoich potomków...
A moi rodzice szanują. Nawet teraz gdy nie mieszkam z nimi nadal nie wyrzucili mojego ulubionego misia i nie pozwalają się nim bawić dzieciom. Mam za to problem z innymi gośćmi, którzy cichcem pod moją nieobecność wykradają mi książki, bo przecież mam dużo to nie zauważę, a stoją u rodziców w domu to można. Wkurza mnie to niezmiernie. Mówiłam już rodzicom, ale nie zawsze wyłapują że się ktoś częstuje. Zabrać książek nie mogę ze sobą, a żeby ukryć też nie mam miejsca. Najważniejsze sobie schowałam w szafce, reszta stoi i się boi.
Kiedyś w tej sposób dostałem samochodzik kuzyna. Do dzisiaj, gdy zobaczę podobny (a to nie trudne), to myślę co czuł, gdy się dowiedział,zakładając, że mama powiedziała mu gdzie podział się samochód.
Jawiem1210
Pod każdą przyklej na półce maluteńką karteczkę z numerkiem i tytułem (tak, żeby po zerwaniu jednej zostało widoczne, puste miejsce), i obserwuj, jak przestają myśleć, że "nie zauważy"
Ale jak można przyjść do kogoś i ukraść książki? :o
Jak pieniądze leżą na szafce, to też biorą bo "nikt nie zauważy"?
Abstrahując od oddawania twoich rzeczy bez pytania, to jest jednak ewenement, że policja nie może znaleźć dilera, a licealistom przychodzi to łatwo.
21 jump street?
Vito a ty myślisz, że wystarczy chodzić do liceum i na każdej przerwie w kiblu koledzy z trzeciej klasy zapytają się czy nie chcesz kupić trochę
zioła ? Jak nie masz zaufania u odpowiednich kumpli to sobie załatwisz co najwyżej z trzeciej ręki sztukę wielkości dwóch nabić albo torbę majeranku :D
Chociaż są idioci którzy się z tym afiszują ale tacy przeważnie szybko lądują na komendzie a później chodzą w kapturze na głowie po własnym podwórku, wiadomo dlaczego.
Bo to działa jak siatka. Znałam parę osób, od których mogłabym kupić zioło, ale to nie byli dilerzy, tylko po prostu przekazaliby od innej osoby
Policja po prostu przymyka na to oko, bo co im po złapaniu małolata, który ma kilka roślinek.
Ja jak się wprowadziłam na pierwsze mieszkanie w Niemczech to dilera poznałam po jakichś 2 tygodniach. Na przeciwko mojej bramy ludzie ciągle wchodzili i wychodzili po 5-10 minutach. I tak cały dzień sobie oglądałam jak np gotowałam obiad w kuchni.
Myślę, że oni starają się namierzyć tylko szefów gangów, a nie popalajaca młodzież
Bo policja wcale nie chce go znaleźć. Narkoman na głodzie jest nieprzewidywalny i niebezpieczny dla otoczenia. A jak sobie kupi u dilera na jakiś czas jest z nim spokój. A jak trzeba poprawić statystykę potrzyma się narkomana bez towaru to wyda dilera i jeszcze powie adres.
Licealista nie kupuje niczego od dilera,tylko od latających dla niego małolatów. Właśnie po to,by w razie jakiejkolwiek wpadki, nie miał pojęcia czyj to właściwie jest towar.
U mnie rodzice rozdawali tak ciuchy. To nie jest wcale jakiś ewenement, żeby rozporządzać w ten sposób rzeczami dziecka.
@Vemonis - Co? xD Ziomuś, ale mowa o marihunałenie, który jak ci się skończy, nawet po paleniu go non-stop, to zamiast "nieprzewidywalny i niebezpieczny dla otoczenia" staniesz się co najwyżej leeekko drażliwy jakbyś się nie wyspał i sobie kawy nie wypił xD Za dużo głupot z TV się nasłuchałeś 🙃
Vito857, z marysią jest nieco inaczej, niż z twardymi dragami. Generalnie raczej nikomu nie przeszkadza to, że ktoś sobie czasem coś zapali, no chyba, że chcą się przyczepić, a nie mają nic innego. Zioło dostaniesz bez problemu u sporej części nastolatków, załatwienie w zasadzie bezproblemowe. Część ludzi samemu suszy i próbuje z różnym efektem jakieś samosiejki. No i jeszcze jedna kwestia. Pamiętaj, że to sprzedawca chce sprzedać towar, więc po części to on szuka sobie nastolatków chcących spróbować nowych wrażeń.
Accio to nie jest żadna siatka.
To jest czysty marketing połączony z inwestycją w zasoby ludzkie z ograniczoną odpowiedzialnością :D
Morał na dziś : jak palicie to posadźcie sobie w growboxie ;) a kto kumaty ten zawsze wypatrzy wnyki pośród liści.
Nie, że się czepiam w autentyczność wyznania, ale...ktore okrążenie w internecie to robi? 😅 Bo już zmienioną wersję tego czytałam conajmniej trzy razy...
Też mi się wydaje, że gdzieś się na to natknąłem.
A misiek siedzi ujarany i się śmieje.
Też miałam Misia Ramisia, na papierosy i nie tylko :) miał schowek na rzep ukryty w plecach
Powinnaś przestać palić to... Zaoszczędzi ci to kłopotów
A nie przeszło Ci przez myśl, żeby może tak nie palić?...
A co cie to obchodzi co ona robi?