#fbdmG

Historia zdarzyła się w tym roku, krótko przed Wielkanocą. Pisałam smsy z kolegą i pochwalił mi się, że poznał fajną dziewczynę przez internet. Pogratulowałam mu i jeszcze trochę rozmawialiśmy, po czym zaczęłam się szykować do wieczornego wyjścia z znajomymi na miasto. Poszliśmy do jednego baru, drugiego, na koniec wylądowaliśmy na koncercie jakichś małych, lokalnych zespołów heavy metalowych. Byłam dosyć pijana, a jak powszechnie wiadomo, po alkoholu wyobraźnia rozwija skrzydła.

W pewnym momencie wyciągnęłam telefon i zobaczyłam że dostałam wiadomość od tego kolegi, z którym pisałam wcześniej. Wysłał mi zdjęcie zapalniczki, którą sobie kupił i pytał, czy fajna. Na zapalniczce widniał motyw kobiety w bikini. Mój nietrzeźwy umysł ocenił jedak, że jest to zdjęcie telefonu. Telefonu, na którym wyświetla się zdjęcie tej dziewczyny, którą poznał. 

Stwierdziłam jednoznacznie, że laska go oszukuje, a to zdjęcie jest z internetu. Zmartwiona tym, że mój przyjaciel jest oszukiwany, postanowiłam zadzwonić do niego i wbić mu do głowy, że to zdjęcie jest z Google, a osoba z którą pisze, nie jest tą, za którą się podaje. W ten sposób przegadaliśmy 15 minut, kumpel nie wiedział o co chodzi, a ja uparcie trwałam przy swoim. Gdy w końcu zrozumiał o co mi chodzi, zaniósł się takim śmiechem, że stojące obok mnie osoby słyszały go przez głośnik mojego telefonu. Do teraz się śmieję jak to wspominam.
Omnomnom Odpowiedz

Chciałaś pomóc :D

Dodaj anonimowe wyznanie