#5qMVv
Mijały dni, może nawet tygodnie a ja zapomniałam o sprawie. Aż do wczoraj.
Jak to rodzeństwo, często się przekomarzamy, a że jestem starsza lubię mu "dokuczać". Wczoraj właśnie młody bawił się samochodami, gdy zabrałam mu jego ulubionego i udawałam, że mu nie oddam, bo to już mój samochód i ja chcę się nim bawić. Zrozpaczony przedszkolak wezwał rodzicielkę "Mamooo!". Wygrałam, myślę sobie. Znów go nabrałam, to takie piękne. Szybko jednak zmieniłam zdanie, gdy mój braciszek dokończył: "Aga mnie gwałci!". Pośpiesznie oddałam mu zabawkę i już więcej go nie "gwałciłam".
Taaak... Dziwnie to zabrzmi, ale jak miałam gdzieś z 6 lat, koledzy jeden przez drugiego próbowali wytłumaczyć mi, co to znaczy gwałcić. I użyli niemal identycznych słów jak Twoja mama. I potem, nie pamiętam już o co poszło, ale starszy kolega nie chciał mnie przepuścić i przytrzymywał przy ścianie, a inny na to: Nie gwałć jej!
A ja, naiwnie: Tak, nie gwałć mnie!
Do dziś za każdym razem, jak to wspominam, to spalam buraka.
Czytałem podobną historię, tylko kaliber był grubszy, bo dziecko nazwało ojca pe*ofilem przy ludziach.
Właściwie gwałt to przemoc, nie tylko wymuszenie stosunku.