#fYAYC
Wczoraj oglądaliśmy film. Rodzice siedzieli na kanapie, a ja postanowiłam usiąść na fotelu obok, ponieważ obok nich nie było już miejsca i nie chciałam się pchać. Wtedy rodzice zaczęli mówić, że coś mi odwala, pewnie zbliża mi się okres, bo taka jestem, nie chcę spędzać z nimi czasu, tylko ciągle jestem od nich oddalona itp. Potem mama miała cały wieczór zepsuty humor i była na mnie obrażona.
Nie piszcie, żebym się komuś zwierzyła, poprosiła o pomoc itp., bo nie mam nikogo takiego. Mam jedną przyjaciółkę, ale sama nie wiem, czy mogę to w ogóle nazwać przyjaźnią... Ona obraża się nawet gdy nic nie zrobiłam. Ostatnio często się przez to kłócimy. Pomagam jej, kiedy ona tego potrzebuje, ale kiedy ja się jej zwierzam, to ona albo to ignoruje, albo komentuje "xd" lub po prostu "biedna" i zaczyna mówić o sobie. Rozmawiałam z nią na ten temat, tłumaczyłam jej, że jest mi przez to przykro, ale ona wtedy zwala winę na mnie i ostatecznie kończy się na kłótni... Jeśli chodzi o chłopaka, to w skrócie wiele przeżyłam i cierpiałam przez dwóch chłopaków i nie chcę być już w żadnym związku.
Pod koniec 2019 r zaczęłam się ciąć. Później przestałam, ale niektóre wydarzenia spowodowały, że w lutym znów zaczęłam. Na szczęście szybko wybiłam sobie to z głowy i już nigdy tego nie robiłam. Podczas kwarantanny dużo sobie uświadomiłam. Teraz staram się wytrzymywać to wszystko, ale tu pojawiają się problemy ze stresem. Zaczęły się również pod koniec 2019 r. Wtedy to zlekceważyłam, ale teraz one się powiększyły. Boję się wychodzić do ludzi. Każde wyjście do kościoła, sklepu mnie stresuje. Trzęsą mi się ręce i pocę się bardziej. Był okres, kiedy jąkałam się podczas mówienia. Trwał długo, ale po jakimś czasie to minęło. Niestety to nie wszystko. Od jakiegoś czasu zauważam pojedyncze "tiki", kiedy się bardzo stresuję, np. gdy mama na mnie krzyczy, czasem niekontrolowanie jakiś mój mięsień drgnie. Czasem ręka, czasem noga. Te drgnięcia są dość duże, takie że czasem podskakuje mi ręka.
"Jeśli chodzi o chłopaka to w skrócie wiele przeżyłam i cierpiałam przez dwóch chłopaków i nie chce być już w żadnym związku." Dziewczynka lat 15.
Dla nas to brzmi śmiesznie ale dla młodych ludzi to są prawdziwe problemy. Nie można tego ignorować "bo na 15 lat". W tym wieku zdarzają się osoby po bardzo złych przeżyciach (w związkach też) nawet gdyby to porównać do dorosłej osoby. Trochę szacunku.
Gdy trzylatek płacze, ze nie moze znaleźć swojego misia, oczywiście można go olać, bo co to za problem? Ale dla niego, w tym momencie, to najważniejsza rzecz na świecie, bo takie są problemy trzylatka.
Każdy wiek ma swoje problemy a podejscie starszych świadczy o ich dorosłości i o tym, czy pamiętają jak to było, gdy byli młodsi.
Zapomiał wół jak cielęciem był.
Śmieszne jest jedynie to, że nie chce być w żadnym związku. Jak trzylatek powie, że zawsze będzie spał z misiem to też to rozśmieszy. Z cierpienia (mam nadzieję), nikt się nie śmieje.
Nasze babcie powinny śmiać się, kiedy narzekamy na nerwice, bo w końcu one miały w życiu więcej stresu i jakoś żyją. Trochę empatii w stosunku do młodych. Moja babcia na przykład mogłaby wyśmiać moją frustrację, kiedy stoję w trzyosobowej kolejce w monopolu, bo ona to musiała cały dzień po kiełbasę stać. Problem to problem. Trzeba go zestawić z sytuacją, a nie nazywać błahym tylko dlatego, że nas nie dotyczy.
@ajhejtdisgejm
Pytanie tylko czy to dobrze :D
Bardziej chodziło mi o to, dokąd zmierza ten świat, że 15 letnie dziewczynki wypowiadają się jak 48letnie podwójne rozwódki. Przypadek jednostkowy mało mnie interesuje, chodzi mi o trend.
Nie twoja wina. Na takie osoby jak twoja mama często się mówi, że mają trudny charakter i ciężko się z nimi żyje.
A prawda jest taka, że ci ludzie są po prostu toksyczni i zatruwają życie wszystkich wokół siebie.
Nie daj się, musisz jakoś wytrzymać. Jeżeli nie masz w nikim oparcia, to spróbuj może z telefonem zaufania albo np. z pisaniem pamiętnika. Czasem jak nie ma się komu wygadać, dobrze jest przelać słowa na papier. Łatwiej też zebrać wtedy myśli i przeanalizować kilka spraw
Nie marnuj energii na przyjaciółkę, która nią wcale nie jest. Polecam świat książek, oderwiesz się trochę od rzeczywistości i przestaniesz myśleć o głupotach. Z rodzicami nie wchodź w dyskusje. Jak mama na ciebie krzyczy, to powiedz, że nie będziesz z nią w taki sposób rozmawiać, możecie to zrobić kiedy się uspokoi. Może być ci ciężko na początku nawet coś takiego powiedzieć, ale warto zdobyć się na odwagę, wyznaczyć granice. Trzeba wspólnie wypracować jakąś zdrową formę komunikacji. Ściskam Cię gorąco, życzę odwagi, trzymaj się!
To najlepszy komentarz tutaj.
Dziękuję :)
Są telefony zaufania, czy nawet anonimowe fora. Po rozmowie z kimś takim (słuchawkowym psychologiem) przemyśl wszystko na spokojnie i usiądź z mamą jak akurat będzie mieć dobry humor. Nie daj się zbyć tekstami, że "wymyślasz". Powiedz co Ci leży na serduchu- reszta już zależy od Twojej mamy i taty. Może wezmą Cię do specjalisty, a może zwyczajnie zaczną zauważać, że ich dorastający dzieciak nie jest już berbeciem. Znalezienie hobby, czy grona zaufamych kumpli też jest jakimś rozwiszaniem (dodatkowym, a nie zamiast rozmowy)- skupisz się na czymś innym niż problemy w domu.
Może spróbuj pogadać o tym przy najbliższej okazji z twoim wychowawcą ze szkoły lub innym bardziej zaufanym nauczycielem, twojej koleżance nic bym nie mówił bo albo kompletnie ma w ciebie wylane albo i wylane i Cię może obgaduje, pamiętaj że nie jesteś niczemu winna a z tego co napisałaś rodzice Cię chyba zlewczo traktują, może zamiast iść do pedagoga pójdź do kogoś komu byś bardziej zaufała czyli na przykład do psychologa lub kogoś z dalszej rodziny, co do chłopaków na pewno będzie ten jeden prawidłowy.
Powiedz rodzicom o swoich dolegliwościach, w szczególności o tikach, jakaniu się, itd. i czekaj na reakcję.
Wyśmieją ją przecież.
To co dzieje się u Ciebie w domu nie jest normalne, a "przyjaciółka" nie jest przyjaciółką tylko oprawcą wybranym na wzór rodziców, z chłopakami pewnie było to samo.
Hej, jakbyś chciała z kimś pogadać chociaż przez chwilę to możesz do mnie napisać! :) Może nie zawsze pomogę, ale wysłucham i być może akurat podniosę na duchu. Nie chcę podawać tutaj swoich danych osobistych, więc podam ci jakiegoś starego maila, a później możemy przenieść się gdzieś indziej, jeśli będziesz chciała. ;) sp22333@wp.pl
Kolejna, która się tnie mydłem bo stara zrobiła mielone zamiast schabowego.
Moim zdaniem potrzebujesz, żeby ktoś się Tobą zainteresował.
Rodzice myślą o sobie, koleżanka nawija o sobie. Jeśli o nią chodzi, to mam wrażenie, że albo masz pecha, albo celujesz w niewłaściwe towarzystwo, choć nie wykluczam, ze mogę się mylić ze względu na małą znajomość sytuacji. To banalne, ale znajdź po prostu kogoś, kto naprawdę Cię wysłucha od czasu do czasu - niekoniecznie rówieśnika - może to być babcia, czy ktokolwiek, kto nie wyda tajemnicy (psycholog szkolny może więcej zaszkodzić niż pomóc). Może to również pomóc na problemy z tikami, czy jąkaniem i stresem - one mogą z tego wynikać. Prosto, ale szczerze.