#wmbAJ

Razem z siostrą jesteśmy poliglotami. Oboje luźno posługujemy się językiem angielskim, hiszpańskim, francuskim i trochę włoskim. Wynika to z tego, iż rodzice wysyłali nas razem na korki językowe. Poza korkami uczyliśmy się języka rozmawiając i pisząc między sobą. Doszło to do tego stopnia, że od kilku lat nasz dialog nie wygląda już normalnie. Robimy to praktycznie odruchowo. Tak samo jak jesteśmy w grupie, często jak nam ktoś zwraca uwagę, to żeby się podroczyć, zaogniamy sprawę jeszcze bardziej. Co robimy? Rozmawiamy, na bieżąco często co zdanie zmieniając język. Dla nas to normalne, że jedno coś powie po polsku, drugie odpowie po francusku, a ten skwituje to w języku hiszpańskim.

Jestem ciekawy, czy są ludzie tutaj, którzy mają podobnie. Wśród osób, które znamy, nasze rozmowy uchodzą za dość oryginalne :)
Oretyrety Odpowiedz

To nie jest oryginalne tylko zwyczajnie niegrzeczne. Cierpicie na deficyt zainteresowania? To jest jedyny sposób, żeby się wyróżnić?
Znajomość języków jest super, wasze zachowanie, już niekoniecznie.

Nalli Odpowiedz

"po za"
"zkwituje"
Szkoda, że z językiem polskim nieco gorzej.

Dobrodziej

O, o, trzeba dowalić, żeby się Autorka nie poczuła za dobrze :P
A ogarnięcia tylu języków gratuluje :) z praca za granica łatwiej.

Szczuras

@Dobrodziej o, o, trzeba bronić, choć pomimo autokorekty autorka popełnia dziecinne błędy językowe.

bazienka

ciekawe, czy te inne na tym samym poziomie, co polski ;) -.-'''

Cosin

To nie sztuka znać parę języków, skoro w ojczystym się nie umie pisać.

WalnieteWariatka Odpowiedz

Mi by to wyglądało na chwalenie się tym, że tak świetnie znacie języki obce (nie jeden a cztery!), ze już nie potraficie rozmawiać przy polskich znajomych po polsku.
Inni mają rację - to jest niegrzeczne.

bazienka Odpowiedz

taki poliglota, a wlasny jezyk kuleje
"poza", nie "po za"
"skwituje", nie "zkwituje"

Msciwoj82 Odpowiedz

Dla ludzi którzy mieszkają za granicą, zwłaszcza jeżeli wyjechali za młodu, to normalne że zmieniają języki, ale tylko język pochodzenia i miejscowy. Albo dla dzieci z dwujęzycznych rodzin.

ohlala

Tak, a przy tylu językach to jest tylko i próba pokazania, że jest się taaakim światowym. Swoją drogą ciekawe, czy faktycznie znają te języki na tyle, aby normalnie przeprowadzić całą rozmowę na jakiś konkretny temat, czy tylko podstawy.

Jestjakjest

Za granicą mieszanka językowa to z czasem po prostu więcej słownictwa, dlatego takie przeplatanki są normalne, nawet nieraz nie co zdanie, a w jednym zdaniu, bo tak szybciej czy dobitniej, obojętne, ważny sens. Poza tym w rodzinach dwujęzycznych dzieci i tak dość szybko łapią kto z kim po jakiemu i przestawiają się raz dwa.
W sumie każdy poliglota gdzieś tam coś pomyli, ale nie znowu tak, żeby mu inni uwagę zwracali, że to nie ten język, bo go nie rozumieją :D To się mija z sensem poligloty na całej linii. Do tego w towarzystwie niekulturalne.

Lunathiel Odpowiedz

Normalne to jest, przynajmniej dla mnie. Też bezmyślnie to robię, pisząc i mówiąc. Wystarczy znać biegle sam polski + angielski i mieć znajomych którzy nie widzą w tym problemu. Jak nie umiem przypomnieć sobie dokładnego odpowiednika jakiegoś zwrotu czy słowa (a tym bardziej jeśli idealny odpowiednik nie istnieje) to zwyczajnie używam tego co akurat mam w głowie, bo wiem że druga strona zrozumie. To ma duży plus - więcej języków = więcej słów do dyspozycji, czyli generalnie szerszy repertuar do wyrażania tego co chcesz przekazać.

Also, zdaję sobie sprawę że niektórzy postrzegają to negatywnie, też spotkałam się ze zwracaniem uwagi. Zakładam że takie osoby nigdy osobiście nie miały tego problemu i wydaje im się że ludzie nie robią tego odruchowo, tylko na siłę, żeby się "pochwalić" czy coś.

A celowe konfundowanie innych też bywa fajne i śmieszne, ale to jest jednak mocny inside joke który można robić tylko jak wiesz że druga strona się nie obrazi, inaczej brzmisz złośliwie, jakbyś chciał coś ukryć przed częścią rozmówców.

Corazwiecejpustki

"Also", "inside joke". Wpadka, czy celowe dzialanie?

Lunathiel

@Corazwiecejpustki - Lol, ja tak po prostu piszę xD Widzisz, mogłam się postarać jak przy wypracowaniach i specjalnie się pilnować żeby przypadkiem nie użyć nic niepolskiego. Ale w sumie mijałoby się to z sensem tamtej wypowiedzi, więc może i fajnie że coś mi się tu wkradło 🙃

"Also" od biedy da się zastąpić. Jest jedno tłumaczenie którego da się użyć na początku zdania - "ponadto". Ale wydźwięk obu tych słów jest zupełnie różny: "also" jest krótkie i powszechne, a z rodzimym "ponadto" spotykam się ostatnio coraz rzadziej i trochę się obawiam, że używanie go w zwykłych komentarzach w necie wyglądałoby pretensjonalnie i "ciężko". A akurat brzmienia pretensjonalnie bardzo chciałabym unikać (głównie temu, że i tak można odebrać mnie jak jakąś przemądrzałą osobę bo rozwlekam się na pół strony xD).

A co do "inside joke" to jest dobry przykład sytuacji gdzie nie istnieje idealny odpowiednik - no nie istnieje, nul, zero, nie ma i tyle. Nie powiem przecież "żart wewnętrzny" ani "prywatny żart", bo to nic nie tłumaczy. U nas po prostu nie funkcjonuje takie pojęcie. Ale skoro funkcjonuje w angielskim i je znam, to samoistnie przychodzi mi na myśl jak chcę nazwać i opisać sytuację gdzie żart rozbawi tylko "wtajemniczone osoby" :')

GrubyKotlet

Inside joke - żart sytuacyjny...

Selevan1

Żart sytuacyjny to nie jest inside joke.

Inside joke to jest żart, który zrozumie tylko pewna osoba lub grupa osób.

NordicLight

Inside joke spoko. "Also" można zastąpić "również", "poza tym" i w zależności od kontekstu zdania jest z 10 różnych opcji. Mieszkam za granicą od wielu lat, częściej posługuje się dwoma innymi językami niż polskim, ale akurat rzadko zdarza mi się w ojczystych rozmowach zmieniać wyrazy na obcojęzyczne. Wyjątkiem są słowa "creepy" i "fancy", faktycznie łatwiej mi ich użyć aniżeli szukać odpowiedników w języku polskim.

Firtzma

Ach... muszę to wyrzucić z siebie. Inside joke na polski tłumaczy się jako "hermetyczny dowcip". Jest to funkcjonujące określenie i w pełni adekwatne.

Lunathiel

@Firtzma - Ooo, to jest świetne tłumaczenie, że też nie pomyślałam o tym. Super, dziękuję, teraz jak się przewinęło w dyskusji to może zostanie mi w głowie na przyszłość. A co do tego wcześniej zaproponowanego "żart sytuacyjny" to już ktoś inny ładnie wyjaśnił że to nie to (plus pojęcie humor sytuacyjny też istnieje i oznacza coś innego).

Lunathiel

@Starszatymglupsza - Jak serio tego nie widać to chyba dobrze, bo to by znaczyło że teraz, pod ostatnimi wyznaniami, udało mi się w miarę zwracać na to uwagę. Ale tak ogólnie (na przestrzeni ostatnich paru lat) to wiem że to robię właśnie choćby po zakładce "moje komentarze" tu na anonimowych albo po dzienniku aktywności na facebooku.

Batonn Odpowiedz

mieszanie wszystkich języków jest złe... mnie ponglish doprowadza do szału, a co dopiero to coś

dnoiwodorosty1 Odpowiedz

są ;)

Corazwiecejpustki

Potwierdzam.

CzarnyOpal Odpowiedz

Jak sobie ze sobą rozmawiacie to wasza sprawa. Ale w towarzystwie powinniście używać wyłącznie tego języka który rozumieją również rozmówcy. W przeciwnym wypadku jest to po prostu niechlujstwo językowe, lub brak szacunku do współrozmówców. I nie świadczy niestety o wybitnej inteligencji, czy umiejętnościach. Właśnie wśród wielu tych mniej inteligentnych Polaków za granicą można to zjawisko zaobserwować. Mieszkają parę lat w obcym kraju, nauczą się w miarę języka i niestety przez to, zaczynają wtrącać do polskiego coraz więcej obcych słów. Przede wszystkim z lenistwa, ale też dlatego, że nowe słowa wyparły niektóre ojczyste. I osoby te potrafią się dobrze porozumieć wyłącznie z innymi polskimi imigrantami w danym kraju. W obcym języku nigdy nie będą rozmawiali na wysokim poziomie. A skoro przestali używać czystej polszczyzny, to gdy przyjadą do Polski, stają się mało zarozumiali dla innych.

Selevan1 Odpowiedz

Nie jesteś ciekawy czy są tacy ludzie, tylko chciałeś się pochwalić.

Zobacz więcej komentarzy (12)
Dodaj anonimowe wyznanie