#fLwoz
W drodze do mojej byłej z Wrocławia do Środy Śląskiej, jechałem drogą krajową nr 94, gdzie szła jakaś kobieta. Gdy nagle wyrżnęła takiego orła, że się nawet nie ruszała. Zjechałem na pobocze, bo oczywiście pewnie nikt by się nie zatrzymał, nawet jak ja stałem, to nawet nikt nie raczył się zapytać co się stało.
Kobieta średniego wieku, miała rozwaloną głowę, a co najdziwniejsze, zapomniała dużo rzeczy... Co tutaj robi, gdzie mieszka i w ogóle. Ja nie wiem, czy da się dodzwonić w miarę szybko na jakąś służbę zdrowia, kobiecie coraz słabiej widzę, więc zabrałem ją ze sobą samochodem do szpitala we Wrocławiu. No ale co w tym dziwnego.
W końcu w szpitalu dowiedzieli się co i jak i zadzwonili po jej siostrę. Nawet nie usłyszałem słowa "Dziękuję"... Ale w zamian tego przyjechała policja i zostałem osądzony o potrącenie, przez siostrę.
Rzeczywiście jestem bardzo młodym kierowcą i mam na prawym zderzaku małe wgniecenie, które niby jest od uderzenia. Oczywiście spędziłem pół dnia na komendzie, przesłuchiwania itp... I w sumie ta kobieta dalej nic nie pamięta, a ja mam kłopoty i zatrzymane prawo jazdy. A chciałem tylko pomóc.
Jeśli czyta to pani, która mnie posądziła... Karma istnieje. I życzę pani podobnej sytuacji.
I jak tu pomagać, jak nawet za pomoc można mieć duże kłopoty?
Podobnie jak z gaszeniem pożarów. Lepiej nie gasić, bo można mieć kłopoty, że to niby samemu się podpaliło :DD
Dokładnie, i to na moim przykładzie, na polu się u nas paliło więc poleciałem po gaśnicę, a tam jakieś kobitki z pieskami zaczęły mnie osądzać o podpalenie tego pola
Wiem ze moze to nie dziala jak w CSI: NY ale na pewno da sie jakos ustalic czy to Ty potraciles te kobiete
Mogą chyba sprawdzić czy na aucie są jakieś ślady krwi, no nie wiem, czegokolwiek, no nie?
1)Jeśli autor by w nią uderzył na pewno byłyby jakieś ślady ostrego hamowania, ale jako że nie uderzył to takowych na pewno nie ma.
2)Jeśli autor uderzyłby tą kobietę, to miałaby jeszcze jakieś inne obrażenia oprócz rozwalonej głowy.
Są badania pozwalające ustalić czy na ciele ofiary są pozostałości po lakierze z samochodu. Ale raczej zbyt dużo czasu upłynęło żeby można je było przeprowadzić. Faktycznie powinien zostać dokładnie sprawdzony samochód, "miejsce wypadku" i obrażenia jakie odniosła kobieta. Tylko pewnie to zbyt męczące i pracochłonne dla panów policjantów..
A nie wystarczą świadkowie, którzy widzieli zgięcie wcześniej?
@Yamanate
Byłoby, ale ludzie zwykle nie palą się do zeznawania.
Policja powinna sprawdzić czy na tym wgnieceniu są ślady DNA tej kobiety, a nie słuchać oskarżeń kobiety, której nawet tam nie było...
Lepsze jesr csi:lv
@MarquisDeLafayette
Facet w nią nie uderzył, więc nie ma tam jej DNA, ale to żaden dowód - ludzie w zimie są mocno opatuleni, więc nie wiem jakim cudem jej DNA miałoby się tam znaleźć.
@grzejniczek 1) Nie jest napisane, że to było w zimie
2) skoro nie znaleźli DNA to raczej trudno im dowieść, że to był on, prawda?
Przepraszam za odejście od tematu, ale @MarquisDeLafayette czy mogę wiedzieć skąd pomysł na nick? :)
Domniemanie niewinności? Jak ci to udowodnią? gdzieś tam był komentarz grzejniczka, może jeszcze da się coś zrobić?
Ktoś kto Cię oskarża musi udowodnić Ci, że zrobiłeś to o co Cię oskarża, a ta kobieta nie ma żadnych dowodów.
Dlatego przydaje się wideo rejestrator. A jak udowodnisz swoją niewinność, to pozwij tą siostrę o składanie fałszywych zeznań.
Czemu nie zadzwoniłeś na pogotowie?
Tak się robi w takich sytuacjach.
Tak samo jest jeśli chcesz oddać psa do schroniska, nie przyjmą ci go, bo pomyślą, ze to tobie sie znudził piesek i go chcesz oddać.
Oczywiście nie porównuje człowiek do psa, ale po prostu ludzie nie wierzą juz w dobroć. Tylko to ze każdy chce coś przekręcić, oszukać. Świat robi sie chory.
Takie rzeczy tylko u nas a nie można odróżnić starego wgniecenia od zrobionego chwilę temu?
Co za paranoja. Od takich sytuacji odechciewa się pomagać innym.
Brak śladów hamowania moze byc jednym z dowodów