#fEqn6

Miałem wspaniałe życie. No cóż, właśnie w tym problem, że miałem.

Zacznijmy od tego, że mając osiemnaście lat wyprowadziłem się z domu i zacząłem jeździć po świecie. Jeśli ktoś się zastanawia skąd miałem pieniądze - cóż, zawsze się coś znalazło, a to wyremontować coś komuś, a to przez kilka miesięcy popilnować zwierząt gospodarczych, czy nawet przywrócić do życia jakiś zardzewiały grat, który kiedyś był samochodem. Dużo też jeździłem na stopa. Zawsze jakoś dawałem radę.
I z dumą mogę oświadczyć, że w niespełna dziesięć lat objechałem w ten sposób prawie 3/4 świata. Poznałem w tym czasie setki wspaniałych ludzi i zobaczyłem tyle, że gdybym nadawał się do pisania, mógłbym napisać z 10 książek.

A teraz wszystko poszło się jebać.

Moi rodzice zginęli w wypadku (sarna wyleciała im na maskę) i osierocili (nie wiem, czy ja będąc już tak starym wciąż się do tego zaliczam) moje młodsze rodzeństwo.

W trakcie swoich podróży ani razu nie wróciłem do domu. Pisałem, wysyłałem jakieś pamiątki, jeśli mogłem, to dzwoniłem. Tak naprawdę dla braci jestem obcym człowiekiem, zwłaszcza że między nami jest wręcz kolosalna różnica wieku, bo siedemnaście i trzynaście lat. Jeden z nich pamięta mnie jak przez mgłę, a drugi cały czas myli się i mówi do mnie "proszę pana".

Od czterech miesięcy jestem już w Polsce i mam wrażenie, że coraz bardziej wariuję. Żyję za ubezpieczenia rodziców i nie mogę się tu kompletnie odnaleźć. Czuję się jak umieszczony w innej rzeczywistości.

Ostatnio przyłapałem się na wędrowaniu palcem po mapie (zawsze w ten sposób wybierałem kolejny cel podróży) oraz wyszukiwaniu w necie busów, albo tanich samolotów za granicę, a przecież nie mogę stąd wyjechać jak gdyby nigdy nic, bo chłopaki są pod moją opieką.

Nie ma ich z kimś zostawić. Nasza babcia jest okropnie chorowita i tak naprawdę co chwila ląduje w szpitalu. W każdej chwili może odejść. Całe szczęście zajmuje się nią brat ojca, ale z kolei on przez dawne konflikty z moją matką nie chce nawet słyszeć o kontakcie ze mną czy z chłopakami, a co dopiero o opiece nad nimi. Innej rodziny nie ma.

Czuję się uwięziony i kompletnie nie wiem co robić. Jestem też jak gówniarz wściekły na rodziców, że swoją śmiercią zniszczyli moje "idealne życie", chociaż doskonale wiem, że to nie ich wina.
Lucy5 Odpowiedz

Rozumiem Twoją frustrację, ale bez Cb Twoi bracia wylądują w domu dziecka. Mam więc nadzieję, że zaopiekujesz się nimi do ich pełnoletności i samodzielności. Teraz zachowujesz się trochę jak młoda matka, przerażona, że zycie jej ucieka- spokojnie, to nie jest stan na wieczność, jeszcze wrócisz do podróży. Choć mnie też zastawia, jak i Znam To, jak długo chciałeś żyć jak niebieski ptak i jak wyobrażasz sobie starość?

Luuuuuuzik

Co jest złego w ciągłym podróżowaniu? Utrzymywał się sam, bez niczyjej pomocy wiec w czym ci to przeszkadza? Czy każdy musi zakładać rodzine i brać kredyt na mieszkanie? A poza tym jaka samotna matka. To nie jest obowiązek autora, żeby zajmować się rodzeństwem. Nie miał z rodzina praktycznie żadnego kontaktu od 18 roku zycia i od tamtego momentu utrzymywał się sam. Fakt, ze postanowił się nimi zająć jest godny pochwały, co nie oznacza ze był do tego zobligowany.

Lucy5

Napisalam, nie samotna matka a mloda matka. I faktycznie nie jest zobligowany do opieki nad rodzenstwem. Jest po prostu przyzwoity.
Rozumiem, ze na cb luuuzik nikt nie moze liczyc. No coz, szczesliwego zycia.

bazienka

lucy, zastanawia mnie, co robisz z tym calym czasem zaoszczedzonym na pisaniu "cb" zamiast "ciebie"...

JestemCzarnymKotem

Odkłada ten czas na starość 😁

Luuuuuuzik Odpowiedz

Pewnie większość się nie zgodzi, ale co tam. Chyba zapominacie, ze autor nie jest ojciecem swoich braci. Plus sam się utrzymywał od 18 roku zycia, wiec może zabrzmi to okrutnie ale nie jest nikomu nic winien. Nie pisze tego po to, żeby namawiać autora do porzucenia braci- nie, bo to dzieci które zasłużyły na to żeby ktoś się nimi opiekował. Ale jak najbardziej rozumiem rozgoryczenie autora. Trochę nie rozumiem waszej postawy. Kiedy było tutaj wyznanie gdzie autorka miała zająć się trojgiem siostrzeńców siostry, z która nie utrzymywała kontaktów to ja poparliscie, a autora już nie.
Także autorze naprawdę podziwiam. Zrobiłeś coś czego tak naprawdę nie musiałeś zrobić, nie był to twoj obowiązek- w przeciwieństwie do tego co większość ludzi tutaj pisze. Mam nadzieje, ze uda się dalej podróżować z jednoczesnym zapewnieniem braciom opieki.

ToTylkoJa90

W końcu głos rozsądku. Zgadzam się z Tobą całym sercem.

NOTHING000

Też się zgadzam i w pełni rozumiem jego żal za tym, co utracił.

PrawieTakSamo

Hm zająć się siostrzeńcami, a siostrami/braćmi to jednak jest różnica. Rozumiem rozgoryczenie, że musi porzucić obecne życie, ale kurczę, jeśli naprawdę nie chce porzucić swojego rodzeństwa na pastwę losu to niech się chłopak chwilę przemęczy i weźmie ich pod opiekę. Inaczej to się może skończyć tak, że jak babcia umrze, bracia dorosną, to nagle może się okazać, że nie rodziny do której może się zwrócić. Poza tym to jest tylko kilka lat, nawet jak odchowa najstarsze to wciąż będzie młody i piękny by dalej sobie szaleć tak jak chce, a najwyżej średni brat przejmie pieczę nad młodszym.

bazienka

ja sie z toba zgadzam luuuzik
on nie musi sie bracmi zajmowac, moglby to olac i pozwolic, by trafili do domu dziecka, w sumie bardziej obowiazek moralny, ktory na siebie wzial
i to duze wyrzeczenie z jego strony, zarzucic preferowany styl zycia, by sie nimi zajac, za co mocno szanuje i podziwiam
fajnie, jakby odzyskal kontakt z bracmi i mieli bliskie relacje :) ale to w sumie tez nie obowiazek
prawietaksamo napisalam o tym komentarz wyzej :)

bazienka Odpowiedz

miales 18 lat jak sie wyprowadziles +10 na jezdzenie, czyli masz ok 28
bracia mlodsi o 13 i 17 lat, wiec maja 15 i 11
zostalo ci tylko kilka lat na zbudowanie wiezi, beda mieli 18 czy 20, to pewnie sie usamodzielnia, wyjada na studia itp. a ty nadal bedziesz mogl jezdzic po swiecie
moze zatrudnij sie w jakims biurze pdrozy czy korpo, gdzie bedziesz mogl wykorzystac znajomosc jezykow i chociaz troche czuc, z enie gnusniejesz?
moze raz na jakis czas wyjedz chocby na weekend za granice- mlodych mozesz podrzucic babci na 2 dni?
a jak oni sie usamodzielnia, nikt ci nie zabroni kontynuowania wczesniejszego trybu zycia :)

OkBoomer

Babci która sama potrzebuje opieki i pomocy? Kilka lat to jest szmat czasu, zwłaszcza dla osoby która musiała tak bardzo zmienić swoje życie. Dodatkowo nie wiem jak wygląda to w sytuacji autora, ale gdy dziecko jedzie na studia, to rodzic nadal musi go wspierać choćby materialnie.

Luuuuuuzik

Bardzo jestem ciekawa czy byłabyś w stanie rzucić wszystko i zmienić swoje całe życie i poświecić je na wychowanie dwójki obcych dzieci. I tak mówię obcych, bo kompletnie się nie znają. Autor się nimi zajął co jest godne pochwały, ale nie zachowujcie się jakby to był jego obowiązek, bo nie był.

PrawieTakSamo

@luuzik to jest raptem kilka lat, aby zachować się dojrzale jak na swój wiek i więzy rodzinne, by nie rozwalać dostatecznie życia swoim młodszym braciom. A potem niech sobie robi co chce, tj czy będzie utrzymywać z nimi kontakt czy nie, czy będzie znowu non stop podróżował czy nie.

Irvette111

można też wyjechać na taki weekend z braćmi, nie taki jakby był sam ale np namiot?

bazienka

okboomer no to chyba dwaj chlopcy w wieku nastoletnim moga pomoc babci sprzatac, zrobic zakupy, kanapki czy jakis prosty obiad a nie tylko lezec i czekac az staruszka ich obsluzy? raczki im do dupci nie przyrosly
no i nie wiem czy doczytalas- tak RODZIC musi wspierac dziecko, a nie brat swoje rodzenstwo. takiego obowiazku nie ma. w dodatku mlodzi maja pewnie renty po rodzicach, wiec nie widze problemu, do dorywczej pracy tez moga isc jak beda pelnoletni

Luuuuuuzik

Ojacie Egoizm? Od 18 roku zycia utrzymuje się sam. Z rodzina nie utrzymywał żadnych kontaktów. Bracia go nie znają. Mam rozumieć, ze jeśli nagle odnajdzie się twoje przyrodnie rodzeństwo to się nimi zajmiesz? W końcu to rodzina. I nie pisz, ze to jest różnica, bo przyrodnie, bo nie znasz- rodzina to rodzina prawda? Dobrze się mówi kiedy to kogoś osobiście nie dotyczy. Najgłośniej krzyczą ci, którzy pierwsi by wymyśleli wymówkę i nie zajęli się braćmi.

Luuuuuuzik

Ojacie Każdy jest egoistyczny. Nie da się być w 100% bezinteresownym. Zreszta do czego ty się tak właściwie doczepiasz? Autor się nimi zajął, wiec jakie niby wypiął? I gdzie ja napisałam, ze skoro się utrzymuje od 18 roku zycia to nie jest egoistyczny? Zauważyłam, ze brutalnie acz prawdziwie, nikomu nic nie jest winien, bo sam się utrzymywał. A poza tym to, ze podróżował nie oznacza ze się wypiął na rodzine. Utrzymywał kontakt, ale sporadyczny. Spróbuj się sam utrzymać za granica i przyjeżdżaj do domu co tydzień- nie da się. Kontaktował się w inny sposób. A zreszta nawet gdyby tego nie robił to co? Znasz jego relacje z rodzina, ze go oceniasz? Poza tym nie odpowiedziałeś na pytanie czy sam byś się zajal braćmi. A akurat mój przykład jest trafiony, bo piszesz ze rodzina to rodzina, rodzeństwo to rodzeństwo i masz obowiązek się zająć. Także jaka różnica czy wiedziałeś o ich istnieniu czy nie, prawda? Zwyczajnie przyznaj, ze pierwszy byś uciekł i nie rob z siebie bohatera, bo nim nie jesteś i takie gdybanie jest bezcelowe.

parohot Odpowiedz

Poczekaj az chlopaki podrosna, I wyrusz w drogie… potraktuj to jako dluzszy stop... znajdz prace I odkladaj na podroze a z ubezpieczenia utrzymuj chlopcow… ile chlopaki maja do konca szkoly tez nie piszes - mozesz chlopakow zaazic pasja I podrozowac razem... odczekaj troche ochlon, przystosuj sie do sytuacji - tak jak w podrowy do nowych miejsc i zwyczajow - bo to swojego rodzaju podroz przez zycie…. a jesli nie dasz rady pozostaje oddac chlopcow do rodziny zasteprzej

NOTHING000

Wyraźnie napisał, wystarczy czytać ze zrozumieniem. On ma ok 28 lat, a oni są młodsi o 17 i 13 lat. Policz sobie.

parohot

@NOTHING000 ja nie zastanawiam sie ile maja lat tylko ile do konca szkoly bo to roznie bywa…

MagicPower Odpowiedz

Chyba jeszcze nie do końca dorosłeś..

NOTHING000

Bo los wyrwał go z życia, jakie znał i kochał, i wepchnął w obcą rzeczywistość?

PrawieTakSamo

Może dlatego, że nawet nie pomyśli jak czują się chłopaki, kiedy rodzice nagle zmarli a oni są niepewni niczego? W tej chwili potrzebuje jakieś stabilizacji, poczucia bezpieczeństwa i miłości.

bazienka

a kogos obchodzi, jak on sie z tym czuje? ON TEZ STRACIL RODZICOW
a dodatkowo spadly na niego ( wzial na siebie) obowiazki

anonimowapuza

Rzadko się zgadzam z bazienka, ale ma 100% racji. Nie wiem czy wiecie, ale dorośli i odpowiedzialni ludzie też mają uczucia.
To że ktoś inny cierpii nie sprawia że ty magicznie przestajesz. Ma prawo być wściekły na los i rozpaczać za dawnym życiem. Niestety taka jest sytuacja i będzie musiał to przepracować.

PrawieTakSamo

bazienka normalnie bym pomyślała jak ty, aczkolwiek z 10 lat się nie kontaktował ze swoją rodziną, więc mogę zabrzmieć nieco okrutnie, aczkolwiek wydaję mi się, że to jednak jego młodsi bracia mogą bardziej odczuwać tą stratę niż on. Niemniej niezależnie od wszystkiego to bardzo boli, kiedy tracisz bardzo bliską ci rodzinę i zastanawiasz się, a co by było gdyby... było więcej kontaktu między tobą, a zmarłą osobą? Gdyby moi bratankowi straciliby także matkę to podjęłabym się opieki nad nimi mimo, iż miałabym inne plany na przyszłość. Ponadto chodzi także o pewną dojrzałość, zrozumienie mechanizmu życia-śmierci. Dorosła osoba, jak autor na pewno to lepiej zrozumie niż dziecko. Stąd jest mi żal najbardziej tych dzieciaków.

bazienka

prawie tak samo- jakie nie kontaktowal?
"Pisałem, wysyłałem jakieś pamiątki, jeśli mogłem, to dzwoniłem."
wychodzi, ze kontaktowal sie w miare mozliwosci :) z dzungli Amazonskiej ciezko sie wysyla smsy, a na pustyni ciezko o konfere na skype

bazienka

zadnemu z braci nie jest latwo- mlodsi stracili rodzicow, do ktorych byli pryzwiazani
starszy tez stracil rodzicow. pewnie tez byl do nich przywiazany, moze inaczej, moze w innym stopniu. ale to tez byli jego rodzice. a teraz oprocz poradzenia sobie ze swoimi rodzicami ma presje, by zajac sie mlodszym rodzenstwe, z ktorym prawie nie ma wiezi, prawie sie nie znaja
no bo 10 lat sie nie widzieli, jednego brata zostawil w wieku lat 5 drugiego- 1 roczku, wiec teraz musza nauczyc sie siebie, zyc ze soba, milosci do siebie na nowo, a to tez nie jest latwe
ja bym sie o jakas terapie systemowa postarala, bo kazdemu w tej relacji jest ciezko

PrawieTakSamo

Może źle to sformułowałam, nie tyle, że wgl się nie kontaktował, lecz przez te 10 lat nie znalazł tego czasu na odwiedziny tych rodziców. A co do ostatniego twojego kom bazienka, to się zgadzam.

Vito857 Odpowiedz

Wiesz, możliwość spełniania marzeń to zarąbista rzecz w życiu, ale to życie czasem nas dogania w najmniej spodziewanym momencie. Jeśli chłopaków teraz zostawisz, nie wybaczą ci tego do końca życia, a twoje podróżowanie kiedyś będzie musiało się skończyć.
Zresztą po co ja ci to piszę, i tak zrobisz jak zechcesz.

Luuuuuuzik

Może i tak, ale dlaczego to jest według was taka oczywista rzecz żeby rzucić wszystko, zmienić całe życie żeby poświecić je na opiekę nad obcymi dziećmi? Zachowujecie się jakby każdy bez wachania by tak zrobił i jest to coś normalnego. No nie jest. Autor miał swoje życie i marzenia, a jednak postanowił je odłożyć na bok żeby zająć się braćmi- to jest ogromne poświęcenie.
Mam nadzieje, ze autor znajdzie trzecie wyjście z sytuacji, bo skończy się tak ze to on nie wybaczy nigdy tego swoim braciom.

Vito857

@Luuuuuuzik nie wiem, może masz rację, może nie każdy jest w stanie poświęcić się dla wychowania obcych sobie braci.
PS. Bez wahania przez "h", nie "ch".

PrawieTakSamo

luuzik, dla ciebie normalną rzeczą jest, aby postawić siebie na pierwszym miejscu, a dla innych normalną rzeczą jest, aby postawić na więzi rodzinne nieważne jak słabe by one nie były. Tak tylko piszę, bo pod każdym kom, który doradza, aby facet się ogarnął to zaczynasz swoje "ale dlaczego".

KRISSSO

@PrawieTakSamo ciekawe czy byłby taki szczęśliwy gdyby jego rodzice go olali dla podróżowania :)

Luuuuuuzik

Nie wiem czy wy potraficie czytać ze zrozumieniem czy nie. Napisałam, ze to nie był obowiązek autora, wiec dlatego podziwiam go ze jednak zajął się braćmi. Najczęściej osoby, które najgłośniej krzyczą są ostatnie do pomocy. Także świetnie się wam ocenia nie będąc w sytuacji autora. Dam sobie rękę uciąć, ze każde z was znalazłoby jakaś wymówkę gdyby było w takiej sytuacji.
PrawieTakSamo Jakieś przykłady? Bo jak na razie rzucasz słowa na wiatr.
Krissso To do mnie? Bo wiesz nie wiem czy pojmujesz, ale rodzice to nie brat. Autor ich nie stworzył i nie ma obowiązku opieki nad nimi. Dlatego tym bardziej go podziwiam.

Whiteknight Odpowiedz

Nie wiem, czy to troszkę rozwiązuje problem, ale może wybrałbyś się z braćmi w podróż, na przykład podczas ferii? To nie to samo co dotychczasowe podróże i musisz liczyć się z dodatkowymi kosztami, ale może chłopakom się spodoba i Ty trochę odetchniesz od codzienności.

Luuuuuuzik

Jego codzienność to zajmowanie się dziećmi. A ty mu proponujesz, zebyb zabrał je na wakacje gdzie będzie się musiał nimi zajmować? Brawo logika.

Whiteknight

Jeżeli dobrze zrozumiałem wyznanie, autorowi przede wszystkim przeszkadza ograniczenie swobody wyjazdoe. Pewnie, idealnie byłoby wyjechać samodzielnie, ale póki nie ma takiej możliwości, może to jest jakaś opcja do rozważenia. Nie widzę tu braku logiki.

Whiteknight

wyjazdów*, przypadkiem kliknąłem "wyślij".

Chodzi mi o to, że skoro autor ma dwa główne problemy (opieka nad dziećmi i chęć wyjazdu), to może spróbować zawalczyć o rozwiązanie chociaż jednego z nich. W grę wchodzi zostawienie dzieciaki na pastwę losu (czego nie chce zrobić), umartwianie się przez kilka lat albo próba kompromisu. Proponuję trzecią opcję. Na takim wyjeździe może się zintegrują, zobaczą kawałek świata, będzie z zyskiem dla niego i dla dzieciaków.

Może masz inny pomysł.

Luuuuuuzik

Ale nie zrozumiałeś kompletnie autora. Tutaj nie chodzi o same podróże. On przez 10 lat tylko podróżował. Nie musiał się niczym i nikim przejmować oprócz zapewnienia sobie bytu. Pracował, żeby zarobić na podróże. Nie da się tego zastąpić zwykłym wzięciem braci na choćby i tygodniowe wakacje. Mam nadzieje, ze autor będzie mógł dalej tak żyć, z jednoczesnym zapewnieniem bytu braciom. Może ktoś inny z rodziny się nimi zajmie. Autor ma prawo do chęci do powrotu do swojego zycia. To nie był jego obowiązek, a jednak się nimi zajal i chwała mu za to.

PrawieTakSamo

luzik dobrze, że ty jako jedyna idealnie rozumiesz autora, a każdy inny, kto nie ma podobnego zdania do twojego się myli.

Whiteknight

Luuuuuuzik, czy ja mówię, że to ma rozwiązać jego problem? Na razie to Ty nie rozumiesz moich intencji.

Chodziło mi tylko o pomysł na wprowadzenie w życiu trochę przyjemności, na litość boską. Pomysł, nie nakaz. Mogę napisać słowa pochwały i wsparcia czy pocieszenia, ale inni użytkownicy już mnie wyręczyli. Zresztą, nie czuję się komfortowo w takiej roli. Nie mówię, że nie jest mu ciężko, że nie stracił swojej wolności i tak dalej. Chwała mu za to, że się zaopiekował. To chyba oczywiste, a nie lubię stwierdzać truizmów.

Zasugerowałem tylko pomysł na wspólne spędzenie czasu z rodziną poza miastem, a Ty mnie atakujesz.

Whiteknight

A skoro zarzucasz mi niezrozumienie przeczytanego tekstu, zwróć uwagę na to, że tymi dziećmi nie ma kto się zająć. Starszy brat skończy osiemnastkę za trzy lata, więc wtedy będzie mógł trochę wesprzeć autora.

Luuuuuuzik

PrawieTakSamo Jeśli ktoś umie czytać ze zrozumieniem to nie jest to trudne.
Whiteknight Atakować? Jeśli nie potrafisz prowadzić normalnej dyskusji to tego nie rob. I to rada, a nie atak. Skoro coś piszesz, to chyba trzeba być świadomym ze ktoś się do tego odniesie prawda? A jeśli dajesz komuś tak bezsensowna radę to się nie dziw, ze ktoś ci to wypomni. Ta rada była zła z wielu powodów. Oprócz tego co napisałam. To czy pomyślałeś o żałobie? Jakoś wątpię, ze będą się świetnie bawić kiedy ich rodzice nie żyją, na pewno nie tak szybko. Następna sprawa to fundusze. Takie wakacje do tanich nie należą, a autor nie pracuje i utrzymuje się jak na razie z pieniędzy po rodzicach. Plus ma masę rzeczy do załatwienie po ich smierci. Masa chodzenie po urzędach, papierkowej roboty itd. Dlatego patrząc na to wszystko, to twoja rada była wybacz ale beznadziejna. I nie jest to atak, ale krytyka. Gdybys był dłużej na anonimowych to byś te dwie rzeczy odróżnił.

Jonaszeq Odpowiedz

Zastanawiam się gdzie są teraz te wszystkie osoby które pod innymi wyznaniami wypisują "To jest Twoje życie, nikt za Ciebie go nie przeżyje. Zrób co uważasz, jeżeli trzeba zerwij kontakt z rodziną." i tym podobne, ehh...

Autorze, musisz mieć świadomość tego, że piszesz się na lata stagnacji życiowej i odejmowania sobie od ust na rzecz nie swoich dzieci. Chwała Ci za to, ale jeżeli czujesz, że Cię to przerasta i unieszczęśliwia to nie bój się odmówić pomocy tym chłopcom.
Nie jesteś nic nikomu winien, do niczego nie jesteś zobowiązany. Pamiętaj o tym.

Luuuuuuzik

Bo ludzie kochają mówić innym ludziom co maja robić. Taka sama sytuacja jak z aborcja. Większość przeciwników będzie zabraniać i mówić jakim cudem jest chore dziecko, ale żeby adoptować, albo choćby w najmniejszym stopniu zainteresować się co się z nim stanie po urodzeniu to już nie.
Ci co krzyczą najgłośniej, pierwsi by uciekli od rzekomej odpowiedzialności. Ale, ze to tylko gdybanie to robią z siebie bohaterów i się dowartościowują.

Seven777 Odpowiedz

Zdążysz nadrobić podróżowanie. Zajmij się braćmi, potrzebują Cię.

wee Odpowiedz

Twoje rodzeństwo to nie twoje dzieci, nie ty ich zrobiłeś, nie ty masz obowiązek sie nimi opiekować. Nic im nie jesteś winien. Masz jedno życie i powinieneś wykorzystać je tak jak chcesz, nie jak inni oczekują. Masz teraz najlepsze lata życia i szkoda je zmarnować na zajmowanie sie czymś co cię męczy. Moim zdaniem powinieneś kontynuować podróżowanie.

Zobacz więcej komentarzy (11)
Dodaj anonimowe wyznanie