Moja współlokatorka niechętnie przyznała mi się, że spotyka się z moim byłym i zapytała, czy miałabym coś przeciwko temu, żeby czasem wpadł do naszego mieszkania. Oczywiście zgodziłam się i to był ogromny błąd. Były w zasadzie z nami mieszka, a oprócz tego okazało się, że są nierozłączni... DOSŁOWNIE nierozłączni. Nie mogą się od siebie odkleić nawet podczas robienia herbaty. Doszło do tego, że czasami wręcz muszę lawirować między meblami a obściskującą się parą, żeby przygotować sobie jakieś jedzenie. Poprosiłam, żeby przenosili swoje amory do pokoju. Zarzucili mi, że jestem zazdrosna i nie mogę patrzeć na ich miłość i szczęście.
Dodaj anonimowe wyznanie
W takim razie powinnaś teraz powiedzieć koleżance, że zmieniasz zdanie i ma z nim wypierdalać.
Mam wrazenie, ze wybor nowej partnerki twojego byłego nie był czyms przypadkowym.
Pogadaj. Wyjaśnij ze wszystko ma swoje granice A oni dawno przekroczyli Twoje. Rozmowa naprawdę dużo daje. Pamiętaj tylko by byc spokojna bo argumenty o zazdrości mogą sie ponownie pojawić 🤭
Zdaje się, że rozmowa po takim stwierdzeniu to rozmowa ch... z butem...