#esJmM
Gdy nadeszła moja służba i kolegi z piętra, a wszyscy byli poza budynkiem na zajęciach, nagle przyszła Ola, na dosłownie 5 minut, bo czegoś zapomniała. Nadszedł czas powrotu plutonu, koleżanki zawołały mnie na rozmowę. Okazało się, że każdej dziewczynie, nawet w moim pokoju poginęły pieniądze (same 20 zł). Wszystkim oprócz mnie... Nawet Ola powiedziała, że zniknęło jej 20 zł. Zapytano mnie, czy w czasie służby chodziłam po pokojach, zaprzeczyłam zgodnie z prawdą i dodałam, że mogą zapytać kolegi, a jak mu nie uwierzą, to przecież mamy monitoring... Dziewczyny uspokoiły mnie mówiąc, że chcą mieć pewność. Padło pytanie, czy przypadkiem Ola nie weszła do budynku. Potwierdziłam, że była, ale na 5 minut. I wszystko stało się jasne. Ola zapierała się, że to nie ona i twierdziła, że także była ofiarą. My wiedzieliśmy swoje.
O ironio kradzieże skończyły się, a Ola trzymała dystans. Na szczęście mój pluton miał naprawdę ekstra dojrzałe laski, które chciały po prostu spokojnie wyjaśnić sytuację.
Mimo to dalej nie rozumiem ludzi, którzy chcą innych oczernić, wiedząc, że prawda i tak wyjdzie na jaw.
Pod koniec myślałam że Autorka jednak była tym złodziejem i wrabiała Olę
Też się tego spodziewałam :D
Też podejrzewałem lunatykowanie, ale byłoby to trudne żeby nikogo nie zbudzić.
szczęście, że był ten monitoring
A nie wpadlyscie na to, zeby pokryc te rzeczy jakas barwiaca substancja? Kiedys bylo cos takiego, czym pokrywalo sie bilon, a pod wplywem ciepla rak uwalnial sie barwnik.
Dobrze, ze sie skonczylo po tym incydencie.
Złodziejce trzeba rękę uciąć