#ei7QI
Moi rodzice są po prostu biedni, przez swoje własne błędy życiowe i niepełnosprytność. Mój ojciec całe moje dzieciństwo chlał na umór, kradł mamie kartę kredytową. Mama za to brała kredyty na łatanie dziur zrobionych przez ojca. A potem kredyty na spłatę kredytów, a potem kredyty na spłatę kredytów, które były na spłatę kredytów itd. Doszło do tego, że mama szantażem emocjonalnym wymusiła na mnie wzięcie kredytów. Trzy razy. Ostatni raz nawet było "na tydzień, bo mam wypłatę niedługo". Tylko to było jakieś pół roku temu, hm? Ja sama nastolatką już nie jestem, chciałam się wyrwać wyjeżdżając na studia na drugi koniec Polski.
Starałam się dorabiać ile mogłam, chociaż wybrałam ciężki kierunek. Niestety choróbsko wróciło, moja największa zmora - depresja. Nie miałam gdzie się podziać, więc wróciłam do domu. Leczę się i mam terapię, ale mało to skuteczne, bo nie mam wsparcia ani warunków w domu. Na podłodze goły beton, syf wszędzie, bo mama pracuje po 13 h, a ojciec ma wszystko w dupie. Nie mam nawet ani trochę prywatności, bo mama stwierdziła, że nie chce spać z ojcem w jednym łóżku, więc bez pytania wprowadziła się do mojego pokoju. Nie mogę nawet się dobrze umyć, bo nie ma prysznica, a do wanny trzeba grzać wodę w garnku.
Co udało mi się dorobić, to mama sukcesywnie pożyczała ode mnie na wieczne oddanie. Często nawet dowiadywałam się o tym po fakcie, kiedy chciałam coś kupić, a przy kasie okazało się, że w portfelu jest pustka. Zaczęłam chować pieniądze w zakamarkach. Poza tym od małego mam wszczepioną w mózg biedę i nawet jak mnie stać, to blokada nie pozwala mi kupić. Nie chodzi tu o coś drogiego, a raczej: "ten sok kosztuje więcej niż 2 zł, nie mogę go kupić", "nie smakują mi te bułki, ale kupię je, bo te lepsze są o 30 gr droższe". Nie potrafię nad tym zapanować. Chciałabym być kimś więcej, uczonym człowiekiem, marzy mi się kariera akademicka, ale czuję, że ta ciemność biedy nade mną zawładnie. To mój największy koszmar - podzielić los rodziców. Mam już dość mojego życia.
Doskonale Cię rozumiem. Też pochodzę z bardzo dysfunkcyjnej i ubogiej rodziny. Przeprowadziłam się zaraz gdy poszłam na studia i stopniowo odcinałam się od rodziny, aż całkowicie zerwałam kontakt. I tak naprawdę dopiero wtedy, gdy wyzbyłam się wszelkich toksycznych relacji, mogłam naprawdę skupić się na sobie, odżyć, zmienić w taką osobę, jaką zawsze chciałam być. Na studiach rodzice próbowali wyłudzić ode mnie kasę, gdyż dostawałam stypendium socjalne i naukowe. Mieli w dupie moje wydatki, utrzymanie się w mieście. Co jakiś czas płaciłam rachunki za prąd i doładowywałam im karty tel i to wszystko, ale im było mało. Bałam się odbierać od nich telefon, bo wiedziałam, że będzie chodziło tylko o kasę... Gdy do nich jeździłam w portfelu miałam tylko drobne, które i tak znikały.... Nigdy nie przyznałam się, że pracuje, bo wiedziałam, że wtedy by już nie odpuścili. Tacy rodzice to nie rodzice, tylko egoistyczne pasożyty... Wiem, że depresja to straszna choroba i mam nadzieję, że uda Ci się z nią wygrać. Ja wyszłam na prostą, ale potrzebowałam radykalnych działań i możliwe, że Tobie też są potrzebne... Bez widma patolskiej rodziny w moim życiu wiedzie mi się naprawdę dobrze. Ciągle muszę mieć jakieś zabezpieczenie finansowe na koncie, żeby dobrze spać po nocach, ale nauczyłam się korzystać z życia i wierzę, że gdy znajdziesz swoją drogę, uwolnisz się od przeszłości, to też Ci się to uda! Powodzenia! Z czasem, z pełną samodzielnością, będzie coraz lepiej!
Dokladnie tak powinno sie postepowac. Nie ma, ze boli. Wygrzebac sie blota, wymyc i zaczac normalnie zyc.
Znam wielu ludzi z bardzo trudnych środowisk - bieda, patologia, przemoc, którzy skończyli studia i odnaleźli się w nauce. Wymaga nieco zaangażowanie i odrobinę intelektu. Zaangażowanie ważniejsze.
Masz częściowo rację. Ja się z kolei nie zgodzę całkowicie z Twoim, bo nie każdy potrzebuje ogromnej siły do zerwania toksycznych relacji. Niektórzy wylatują z ulgą, na którą czekali prawie 20 lat.
To po co z nimi mieszkasz. Zapisz się na lajtowe studia z rocznym rozliczeniem, zeby miec legitymacje studencką. Zamieszkaj w akademiku za 350 zł i znajdź pracę. Na wakacje mozesz zarabiac przy zbiorze owoców i miec juz jakis zapas gotówki.
Dał sensowną radę :P Po prostu bez emotek, więc mogłaś źle to odebrać ;)
dopoki bedziesz z nimi mieszkala, nic sie nie zmieni
pieniadze trzymaj na koncie, karta ZAWSZE przy sobie, z pin ustaw jakis rudny,a nie date urodzenia
ABSOLUTNIE NIGDY WIECEJ NIE BIERZ NA NICH ZADNYCH KREDYTOW
jak ci sie polepszy to uciekaj, nie reaguj na prosby o pozyczki- sa doroslymi ludzmi, jak matce chce sie utrzymywac chlejacego damozjada to jej decyzja, niech na niego robi, ty nie musisz
moze pomysl o kontynuacji studiow i inwestycji w siebie? i o zerwaniu z nimi jakichkolwiek kontaktow? ze wzgledu na ich zarobki pewnie bedzie przyslugiwal ci akademik, stypendium socjalne a i przejazdy z legitymacja beda tansze
na dobre ci wyjdzie skoro cie nie szanuja tylko okradaja
Mówisz że rodzice popełniają błędy, a Ty nadal "pożyczasz" pieniądze mamie. 'Szaleństwem jest robić wciąż to samo i oczekiwać różnych rezultatów"
Naprawdę myślisz że odda tym razem pieniądze?
Boję się tego samego. Schematy zachowań i myślenia wpojone w wieku kilku lat zostają na długo w głowie i trudno je zastąpić nowymi :/
Za nieswoje błędy ponosiłaś karę do jakiegoś czasu. Teraz jesteś dorosła i ponosisz już karę za własne błędy. Choroba to choroba, musisz z nią wygrać ale nie zrobisz tego jeśli nie zmienisz środowiska w którym żyjesz, bo to jest prawdopodobnie przyczyna depresji. Oczekujesz że coś się zmieni stosując po raz tysięczny te same metody, zadziwia mnie Twoja niezdolność do wyciągania wniosków. Mam nadzieję że znajdziesz siłę by wyrwać się z tamtej sytuacji, ale tę siłę musisz znaleźć w sobie lub w serdecznych osobach, ale nie znajdziesz jej w pasożytach którzy Cię spłodzili. Przeciwnie, oni mogą wyssać z Ciebie całą energię, pozbawiając Cię chęci do życia.
To je zmień, albo się powieś. Pieniądze chować w zakamarkach? To Ty nie masz konta w banku?
Ale to tylko Twoja wina, że wzięłaś na siebie pożyczkę i oddałaś pieniądze matce. Znajomy jest komornikiem i współpracuję z nim przy tego typu sprawach. Tzn. ja reprezentują podmioty pożyczkowe, a on egzekwuje należności na takich osłach jak np. Ty, autorko wpisu.
Dlaczego w takim razie nie trzymasz pieniędzy na koncie?