#eZdr4
Tak, wiem, chwilowy związek dwojga szczeniaków. Ale jakoś ten związek przetrwał aż do końca liceum. Były wzloty i upadki, ale zawsze jakoś do siebie wracaliśmy. Ja jestem dzieckiem z rozbitej rodziny, mieszkam z ojcem, macochą i dwójką przyrodniego rodzeństwa, on pochodzi z typowej „patologii”, ma troje rodzeństwa, ojca alkoholika i matkę ofiarę losu. Ja znałam go takim, jakim nikt go nie znał, a on wiedział o mnie wszystko, czego inni nie wiedzieli. Wszyscy nam mówili, że do siebie pasujemy.
Zaręczyliśmy się. Ja poszłam na studia do innego miasta, on dla mnie wyprowadził się z domu i wynajął dla nas kawalerkę. Nasi rodzice kręcili na nas nosem, że dwoje zaręczonych szczeniaków mieszka ze sobą. Ale mieliśmy to w dupie.
Zaszłam w ciążę. Oboje ryczeliśmy ze szczęścia. Specjalnie dla nas wyjechał do Niemiec do pracy. Widzieliśmy się raz na kilka tygodni, co było dla nas tragedią, bo byliśmy nierozłączni. Czułam się, jak jakaś pieprzona księżniczka. Miałam swojego księcia i wkrótce miałam też mieć dziecko.
Ale książę z bajki się zmył. Znalazł sobie jakąś niemiecką smarkulę po odwyku. Przyznał się dopiero po miesiącu. Było rozstanie z hukiem, było blokowanie numeru, był płacz, był krzyk i było załamanie nerwowe. Czekałam już tylko na dziecko, bo ono dawało mi siłę, żeby w ogóle rano wstawać.
Dwa tygodnie temu dziecko zmarło. Udusiło się pępowiną. Cała rodzina nade mną rozpaczała. On też się do mnie odezwał. Chciał mnie jakoś wesprzeć. Kazałam mu się gonić, tak samo jak całej mojej rodzinie. Nie chciałam ich współczucia, niczego od nich nie chcę. Chcę tylko świętego spokoju.
U was też nie szukam współczucia. Chciałam się tylko gdzieś wygadać.
Mam nadzieję, że wygadanie się tutaj choc trochę Ci pomogło dziewczyno. Spory bagaż doświadczeń, jak na dwudziestolatkę, ale wierzę, że dasz radę. Daj sobie czas.
Nie rozumiem tylko za co te hejty?
Też mnie dziwią te hejty. Rzekłabym wręcz, że przerażają.
Szczerze? Autorka wydaje się być stanowcza, przeżywa swój ból inaczej niż ludzie to sobie wyobrażają, więc anonimowi czują potrzebę dopieprzenia jej, aż będzie taka, jak oni chcę. Tak to widzę.
Mnie już nie dziwią. To normalne tutaj.
przeciez jest tylko jeden wlasciwy sposob przezywania zaloby- depresja, zarcie chipsow przy netflixie, niemycie sie tydzien, lazenie w dresach i biadolenie
tak jak zgwalcone kobiety powinny chodzic w golfach i wirowatych ciuchach, inaczej pewnie im sie podobalo :/
Jestem chłopakiem w podobnym wieku co ty i słysząc twoją historię, widzę Cię jako osobę bardzo silną naprawdę, co do faceta współczuję i zarazem popieram że go olałaś, on nie zasługuje na Ciebie, współczuję straty dziecka i życzę poznania fajnego prawidłowego faceta
To masz kolorowo, że nie daj się. Jak rozumiem z wyznania jesteś na etapie gniewu. Jeszcze długa droga przed Tobą. Powodzenia
Ja preferuję zwyczajny cudzysłów, ale ten też jest w porządku. Chociaż łatwo rozprasza uwagę. (przynajmniej jak dla mnie, być może ktoś ma podobne odczucia)
Ja też najpierw przeczytałam to co jest w nim a potem całe wyznanie...
Jak to wyglądało w niezweryfikowanych?
Zgaduję, że tak: ''cudzysłowów".
Był to cudzysłów, który był napisany jakby większym rozmiarem czcionki, przypominało to znaczek z loga Empiku (chodzi o to, co jest w miejscu kropki nad i). Rzucalo się w oczy.
Ale przecież tak wygląda ten zwykły cudzysłów.
On wyglądał jak prawdziwy cudzysłów, ale był znacznie większy w stosunku do reszty tekstu. Coś jakby wkleila tam obrazek z tym znakiem. Wyróżniało się.
Czekam na wyznanie gdzie będziesz stękać ze nie masz żadnego wsparcia w życiu, zostałaś sama itp.
O kuźwa.
Czasem lepiej być samemu niż z osobami które za swoją pomoc będą ci to przypominać na samym kroku a co do chłopaka to być może nie dojrzał emocjonalnie i również na niego spadła ogromna odpowiedzialność więc nie byłabym tak krytycznie do niego nastawiona.
Az się nóż w kieszeni otwiera, gdy się czyta takie teksty. Poważnie? Był na tyle dojrzały by uprawiać seks, niech będzie na tyle dojrzały by wziąć na siebie odpowiedzialność za ew. ciążę. Przestańcie bronić chłopaków, którzy spie*dalaja gdzie pieprz rośnie, gdy dowiedzą się o ciąży. Nie ma czegoś takiego, że go przerosło rodzicielstwo. Matki nie mają prawa do porzucenia dziecka, bo je przerosło macierzyństwo (a jest to zdecydowanie bardziej obciążająca funkcja) - zaraz by zostały zjechane, suchej nitki by nikt na nich nie zostawił, a ojcom, z jakiegoś nieznanego powodu, daje się prawo do porzucenia rodziny. Jeszcze się ich głupio tłumaczy. Małego fiutka przerosło ojcostwo. No biedny. Tak mu było ciężko, gdy znosił dolegliwości ciążowe, poród i karmienie piersią. Biedny musiał wstawać do dziecka co 3h. Każdego może to dobić, a nie czekaj, to robi kobieta, więc nie ma prawa. Panowie za to mogą uciec jak najdalej, bo ich przerosło rodzicielstwo, odpowiedzialność za rodzinę itd. A co lepsi nawet wyprowadzają majątek i ukrywają dochody, bo tak ich przerasta ojcostwo, że nie chcą mieć z tym nic wspólnego. Nawet alimentów nie zapłacą. Chciała baba uprawiać seks, to niech się teraz męczy. Po co rozkładała nogi/puszczala się czy jak tam inaczej lubicie określać seks kobiet.
Dopowiadacie sobie coś, czego w wyznaniu nie ma.
Autorka napisała jedynie, że jej chłopak zostawił ją i znalazł sobie inną. Miał prawo, takie jest życie.
Natomiast nie ma w wyznaniu ani słowa, że chciał zostawić dziecko, zrzucić odpowiedzialność na matkę i nie płacić alimentów. Odezwał się do niej po śmierci dziecka, chciał ją wesprzeć, więc może nie do końca jest takim zimnym draniem, za jakiego go macie, po prostu przestał kochać i być szczęśliwy z autorką.
Stoczyć się to jeszcze rozumiem, DDA, traumy z dzieciństwa itd. ale żeby zawracać?
Trochę będzie okropne to co powiem, ale powiem... Los/Bóg/cokolwiek za Ciebie zdecydował. Taki życiowy restart, nowe otwarcie. Nie wszyscy dostają taką szansę - nie spieprz tego, wykorzystaj jak najlepiej. Masz szansę na nowo ułożyć sobie życie. Skończ studia. Znajdź satysfakcjonującą pracę za godne pieniądze. A kiedy będziesz na to całkowicie gotowa - uczciwego i troskliwego mężczyznę, nie chłopca. Trzymam z Ciebie kciuki, bo widzę, że jesteś silna i możesz wiele osiągnąć ;) Myślę, że bardziej Ci trzeba wiary obcych anonimowych w Ciebie i twoje możliwości niż współczucia.
Przynajmniej zaczniesz od nowa, bez starych bagaży
Jak śmiesz?
Stare bagaze bedzie miala juz zawsze. A przez smierc dziecka zamiast miec malenka walizke z napisem "zostawiona w ciazy" bedzie miec ogromna walize z napisem "zmarlo mi dziecko". Ach co za ulga...