#eRvaB
Zmieniając pracę, musiałam zmienić również miejsce zamieszkania. Znalazłam wymarzone mieszkanie na dużym osiedlu, gdzie na kilka bloków przypadał jeden duży parking. Był weekend, a że zima była zimą, to na dworze biało. W domu pusta lodówka, więc trzeba było jechać na zakupy. Patrzę przez okno, że pełno śniegu, to biorę skrobaczkę i miotełkę, wychodzę i udaję się do auta. Zaczynam odśnieżać, skrobać przód, potem tył, upociłam się przy tym okropnie, ale dobra, gotowe!
Otwieram drzwi pilotem, a tu nic! Łapię za klamkę - nic! Próbuję otworzyć drzwi kluczykiem, ale nic to nie daje. Wkurzona, zmarznięta i zła stoję nie wiedząc co jest grane, gdy słyszę zza pleców, że ktoś krzyczy, żebym nie szarpała za klamkę i co ja w ogóle robię. No to odpowiadam zgodnie z prawdą, że chcę jechać na zakupy i nie mogę dostać się do swojego samochodu.
Co się okazało? Odśnieżyłam nie swoje auto... Jego właściciel (a mój obecny partner) od słowa do słowa zaprosił mnie w ramach podziękowania na kawę :)
PS Moja pomyłka była uzasadniona tym, że mieliśmy oboje auto popularnej marki, ten sam model i ten sam kolor.
Na tej stronie było już wiele historii poznania miłości życia: dzięki rozwolnieniu, poślizgnięciu się na własnych płynach, wpadnięciu komuś na balkon. Twoja historia różni się tym, że jest całkowicie normalna. Szczęścia życzę.
Mógłby ktoś podlinkować historię wpadnięcia komuś na balkon? :D
Też bym ją chętnie przeczytała :D
Ja też chętnie ją przeczytam!
To stary żart przerobiony na wyznanie. Nawet w święta dzieci nie odpuszczają.
W święta? Aha. Oświecę cię, ale od momentu napisania wyznania do jego wstawienia mija trochę czasu i to konkretne na pewno nie zostało napisane w święta.
W sumie pozytywna historia.