#N7RAU

Jak byłem małym dzieckiem, babcia zabierała mnie do kościoła. Zmuszała mnie wręcz do tego.
Było to blisko świąt, w kościele była rozstawiona szopka z Maryją, Jezusem i Józefem.
Wybiegłem na środek i zacząłem krzyczeć, że Maryja to moja mama, Józef tata, a ja to mały Jezusek. Babcia za mną wyleciała i walnęła mnie w twarz na środku kościoła.
Innego razu, prawdopodobnie z nudów, zacząłem śpiewać piosenkę z "Boba budowniczego", która była na początku bajki.
Babcia mnie zmuszała do wiary, umarła, a ja się nie dałem i jestem szczęśliwym ateistą.
scor Odpowiedz

Babcia umarła, a ja jestem szczęśliwym ateistą... to mnie rozwaliło :D.

Xatriss Odpowiedz

Mały Jezusku, rozbawiłeś mnie. Ja też jako dziecko nudziłam się w kościele, a moim ulubionym zajęciem było powtarzanie za księdzem każdego słowa. Oczywiście głośno i wyraźnie. Raz zapytałam ministranta z tacą „ale oddasz za tydzień?” Gdy musiałam wrzucić 5 złotych wiedząc, ile gum mogłam za to kupić (10)

nata

Gum kulek to nawet 50.

Ckawka

Do chyba 7 roku życia kradlam z tacy kościelnej. Ksiądz był zajęty dotykaniem mojej głowy, a ja wymieniałam złotówkę lub dwójkę na piątaka z tacy.

Wrath1 Odpowiedz

Ktoś tu ma niezły timing - wstawić to wyznanie tak, żeby weszło do poczekalni w święta. Podziwiam kunszt.

Zmeczonaoddychaniem Odpowiedz

No i fajnie. A ja szczęśliwa chrześcijanka której nikt nie zmuszał do wiary. Wesołych świąt 😁

ananas1ek Odpowiedz

mnie fascynuje jak można uderzyć dziecko w twarz na środku kościoła i nie doczekać się jakiejkolwiek reakcji. Kogokolwiek.

ananas1ek

Hipokryzja istnieje i o tym wiem, ale żeby tak nikt z tych ludzi nie zareagował? Ja bym była na tyle zszokowana że by mnie zatkało, a inni? Przecież "co ludzie powiedzą?". Brzmi to po prostu abstrakcyjnie dla mnie.

Liarxxx

@ananas1ek warto pamiętać że 20 lat temu bicie dzieci było czymś normalnym i nie budziło kontrowersji

Mmpp00 Odpowiedz

Zmuszanie do wiary to najgorszy rodzaj ,,zachęcenia". No ale z drugiej strony, to niezły był z ciebie mały gnojek, skoro nie mogłeś nie robić wstydu przy ludziach. Albo chociaż nie przeszkadzać innym. No ale wyznanie zabawne :D

StaryTapczan Odpowiedz

Kurna, mnie nikt do kościoła nie zmuszał. Rodzice zawsze mówili „jak będziesz chciała, to idź”. Przez długi czas nie chodziłam, ale miałam dobrego kumpla w podstawówce, któremu babcia kazała chodzić na różańce i inne. Jako dobra kumpela stwierdziłam, że nie zostawię go samego i tak chodziłam z nim codziennie na różaniec, w każdą niedzielę na mszę i w inne nabożeństwa, dopóki się nie postawił. Wtedy przedostałam i tak nie cudze do dziś, a moi rodzice nadal powtarzają „będziesz chciała, to idź”. Jedyne, kiedy mnie proszą o pójście do kościoła, to raz w roku na mszę za zmarłą babcię. To chodzę, bo w sumie co mi szkodzi raz w roku pójść do kościoła?

bazienka Odpowiedz

i nikt nie zareagowal na bicie dziecka?
to dopiero smutne

TumpTumpTump Odpowiedz

Taki to jest właśnie skutek zmuszania kogoś do chodzenia do kościoła
Babcia też się popisała --z całym szacunkiem ,ale właśnie to jest typowy obraz "zagorzałego katolika "
Czy w Piśmie Św nie ma czegoś takiego jak " każdy człowiek ma wolną wolę "?
A nie sorry ,przecież "co to ludzie powiedzą ,jak do kościoła dziecko nie pójdzie ?!?!"

Rademeness Odpowiedz

"Szczęśliwy ateista"- toż to oksymoron

olo

Uargumentuj swoje stanowisko.

ToTylkoJa90

Jestem ciekawa,dlaczego tak uważasz?

Solange

Wydaje mi się, że to sarkazm, ale boję się, że się mylę.

Wrath1

O nie, doczekaliśmy się kolejnego trolla.

Rademeness

Ateiści uważają, że nie istnieje coś takiego jak świat duchowy. Według nich człowiek jest jedynie wynikiem przypadkowej ewolucji. Pochodzi więc od zwierząt, które mają co najwyżej instynkt, ale nie są zdolne do przejawiania uczuć wyższych, nie potrafią myśleć i decydować. Zdaniem ateistów człowiek różni się od zwierząt jedynie stopniem ewolucji, ale jakościowo jest taki sam, pochodzi więc od materii, a w materii nie ma czegoś takiego jak miłość czy szczęście. Ateiści mogą więc posiadać czynniki sprzyjające szczęściu, ale nie samo szczęście.

Vanii

Szczęście i inne uczucia wywodzą się z reakcji chemicznych zachodzących w właśnie w tej materii, a nie duchowości. Zwierzęta inne niż człowiek też szczęście odczuwają.

Rademeness

Zależy w takim razie co kto uważa za definicję szczęścia. Moim zdaniem szczęście to spełnienie i nieustanne poszerzanie swoich granic, do czego zwierzęta raczej nie są zdolne. Mogą doświadczać jedynie różnych form zadowolenia, ale to nie jest szczęście.

bazienka

rademenes a kto ci takich glupot naopowiadal?
ateisci po prostu nie wierza w boga, sile sprawcza
a istnienie emocji wyzszych jest udowodnione naukowo np. na podstawie tomografii i rezonansu magnetycznego, badan obszarow mozgu i hormonow

furtka

Rademeness nie dopowiadaj ideologii do tego, że ktoś po prostu nie wierzy w boga. W którego istnienie swoją drogą nie jesteś w stanie w żaden sposób udowodnić.

Rademeness

Nie da się także udowodnić, że nie istnieje

Zobacz więcej odpowiedzi (11)
Zobacz więcej komentarzy (9)
Dodaj anonimowe wyznanie