Wstyd mi przyznać, że dałem byłej mnie oszukać, że jest bezpłodna, zrobić sobie ze mną dziecko i robić mnie na hajs, a potem znęcać się nade mną latami. Zasądzone alimenty wynoszą ponad 75% moich dochodów, a ja nie jestem psychicznie w stanie o siebie zawalczyć i złożyć pozew o ich obniżenie.
Dodaj anonimowe wyznanie
Jeżeli alimenty rzeczywiście pochłaniają ponad 75% Twoich dochodów i Twoja sytuacja się zmieniła, warto jak najszybciej skonsultować się z prawnikiem albo skorzystać z bezpłatnej pomocy prawnej i sprawdzić możliwość złożenia pozwu o obniżenie alimentów. Nie musisz robić wszystkiego sam — jeśli psychicznie nie dajesz rady, poproś zaufaną osobę, żeby pomogła Ci zebrać dokumenty i umówić poradę.
Kłamstwo byłej partnerki dotyczące bezpłodności jest osobną sprawą, ale nie oznacza automatycznie, że obowiązek alimentacyjny wobec dziecka znika. Najważniejsze teraz, żebyś zadbał o swoją sytuację i sprawdził prawnie, czy wysokość alimentów może zostać zmieniona. Powodzenia ♥️
Na ogół zasądza się 20-30% dochodu miesięcznego na poczet alimentów wobec dziecka.
Z tego co wiem, nie mogą przekraczać 50%. Płacący musi mieć środki do własnego życia.
Ale dlaczego tyle wynoszą? Zwykle sądy zasądzają 15-30%. Chyba, że odnosisz się do legalnych dochodów, a sąd wykazał, że masz drugie tyle na czarno. Druga sprawa, czemu odebrano ci prawa? Domyślnie jest opieka naprzemienna, nie wniosłeś o to?
Sądu nie obchodzi poziom zarobków, alimenty są zasądzane na podstawie możliwości zarobkowych rodzica płacącego alimenty, właśnie dlatego, żeby ludzie nie uciekali do pracy na czarno.
Nie jestem facetem i sama nie miałam sprawy rozwodowej, ale na podstawie internetu i naprawdę wielu kolegów i koleżanek po rozwodach, plus rozwodach w rodzinie, wychodzi mi na to, że sąd bierze pod uwagę:
1) uzasadnione potrzeby dziecka
2) zarobki rodzica
3) standard życia rodzica (jeśli jeździsz dobrą furą, żyjesz w pięknym, własnościowym domu itd, ale wykazujesz najniższą krajową, to i tak możesz mieć zasądzone wyższe alimenty, bo sąd zakłada, że masz pieniądze z innych źródeł niż legalna praca, typu praca na czarno, majątek rodzinny itd).
Być może są też brane pod uwagę możliwości zarobkowe, typu wykształcenie i zdrowie. Ale mysle, że obecny poziom zarobków jest istotną częścią wyznaczania „możliwości zarobkowych”, więc powiedziałabym, że Twoje zdanie się wyklucza.
A, i jeszcze inne zobowiązania, typu czy ma na utrzymaniu inne dzieci. Może autor ma komornika czy coś? Albo stracił pracę w ostatnim czasie. Ale na ogół nie ufam i nie współczuję autorom wyznań, którzy pomijają istotne fakty, aby wyznanie stało się bardziej tendencyjne.
Maryl też się nie rozwodziłam, ale słyszałam, że poziom zarobków nie jest istotny tylko właśnie możliwości zarobkowe. Z resztą łatwo to sprawdzić Art. 135 i § 1 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego dosłownie brzmi: Zakres świadczeń alimentacyjnych zależy od usprawiedliwionych potrzeb uprawnionego oraz od zarobkowych i majątkowych możliwości zobowiązanego. Czyli sąd obchodzi ile moglibyśmy zarabiać, a nie ile zarabiasz.
Jak to mówią prawicowcy o aborcji: trzeba ponosić konsekwencje swoich czynów