Kiedyś gdzieś przeczytałam, że gdy zasypiamy, organizm obniża temperaturę naszego ciała i podobnie się dzieje w przypadku, gdy szykuje się na śmierć.
Teraz za każdym razem, gdy budzę się w nocy z dreszczami, trzęsąc się z zimna, obawiam się, że mój organizm przez pomyłkę (bądź nie) za bardzo obniżył temperaturę mojego ciała i próbował mnie uśmiercić.
W momencie gdy szlag trafia termoregulację i temperatura ciała zaczyna lecieć w dół, ze względu na stan agonalny, to przestają też działać wszelkie mechanizmy, które mają na celu temperaturę utrzymać - a do takich mechanizmów należy gęsia skórka i drżenie.
Do tego to "obniżanie szykując się na śmierć" jest dość kretyńskim określeniem, bo proces ma bardzo konkretny mechanizm, w którym bynajmniej nie chodzi o "przygotowanie się do zgonu", tylko wręcz przeciwnie - o zyskanie odrobiny czasu w perspektywie, że MOŻE potecjalna przyczyn nadchodzącego zgonu, przestanie istnieć. Dokłądniej mówiąc - organizm znajduje się w stanie wstrząsu - jest to stan, gdy dochodzi do centralizacji układu krążenia - krążenie zaczyna koncentrować się tylko na sercu, płucach i mózgu, "olewając" praktycznie reszte organizmu, jak tylko może - osłabienie krążenia i spadek ciśnienia w konsekwencji sprawia, że leci temperatura. (stąd we wstrząsie np. często nie daje się znaleźć tętna obwodowego). Problem ze wstrząsem jest taki, że wprawdzie stanowi on coś na kształt próby utrzymania przy życiu - jednak po centralizacji krążenia, powrót do normalnego już taki łatwy nie jest - i ostatecznie bywa, że sam wstrząs okazuje się zabójczy.
Obniżenie temperatury ciałą do snu z kolei ma inny mechanizm, bo tu przyczyną jest ogólne spowolnienie tętna i drobny spadek ciśnienia - jednak jest to równomierne w całym ciele - i ma na celu ułatwienie regeneracji w trakcie snu
Bez chorób autoimmunologicznych, twój mózg i reszta ciała pracują na okrągło, byś jednak żyła.
Z chorobami autoimmunologicznymi też chyba na to pracują?
Ale nie cały organizm. Wtedy układ odpornościowy atakuje zdrowe tkanki, taki ślepy sabotażsta.
Aha, to masz na myśli... No, jak masz takich przyjaciół jak Twój organizm który sam Cię atakuje, to już wrogów nie trzeba :)
W momencie gdy szlag trafia termoregulację i temperatura ciała zaczyna lecieć w dół, ze względu na stan agonalny, to przestają też działać wszelkie mechanizmy, które mają na celu temperaturę utrzymać - a do takich mechanizmów należy gęsia skórka i drżenie.
Do tego to "obniżanie szykując się na śmierć" jest dość kretyńskim określeniem, bo proces ma bardzo konkretny mechanizm, w którym bynajmniej nie chodzi o "przygotowanie się do zgonu", tylko wręcz przeciwnie - o zyskanie odrobiny czasu w perspektywie, że MOŻE potecjalna przyczyn nadchodzącego zgonu, przestanie istnieć. Dokłądniej mówiąc - organizm znajduje się w stanie wstrząsu - jest to stan, gdy dochodzi do centralizacji układu krążenia - krążenie zaczyna koncentrować się tylko na sercu, płucach i mózgu, "olewając" praktycznie reszte organizmu, jak tylko może - osłabienie krążenia i spadek ciśnienia w konsekwencji sprawia, że leci temperatura. (stąd we wstrząsie np. często nie daje się znaleźć tętna obwodowego). Problem ze wstrząsem jest taki, że wprawdzie stanowi on coś na kształt próby utrzymania przy życiu - jednak po centralizacji krążenia, powrót do normalnego już taki łatwy nie jest - i ostatecznie bywa, że sam wstrząs okazuje się zabójczy.
Obniżenie temperatury ciałą do snu z kolei ma inny mechanizm, bo tu przyczyną jest ogólne spowolnienie tętna i drobny spadek ciśnienia - jednak jest to równomierne w całym ciele - i ma na celu ułatwienie regeneracji w trakcie snu
Raczej jesteś zdrowy fizycznie, tylko z głową coś nie tak.